Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

A teraz jest inaczej

Na naradzie produkcyjnej w Stoczni Rzecznej robotnicy prosto z mostu mówili o tym co im przeszkadza w rytmicznej pracy i wykonywaniu planów, informował Głos Wybrzeża z 8 czerwca 1954 r.

Długo pracownicy Stoczni Rzecznej w Elblągu narzekali na brak młotków pneumatycznych, trzonków do młotków, rękawic ochronnych, przecinków, ścinaków i innych narzędzi pracy.
     Nic więc dziwnego, że kiedy odbywała się narada produkcyjna 4 maja br. robotnicy prosto z mostu mówili o tym co im przeszkadza w rytmicznej pracy i wykonywaniu planów. Uwagi robotników skrzętnie zapisywał kierownik stoczni ob. Zabrodzki. Przy podsumowaniu dyskusji powiedział on krótko: „Sprawy poruszone przez was będę niewątpliwie w najbliższy dniach załatwione, gdyż istnieje możliwość zakupienia brakujących narzędzi.
     O przydział funduszów na zakup tychże zwracałem się do zarządu no i uważam, że już to długo nie potrwa. Dziś wyślę jeszcze przypomnienie...
     Po kilku dniach zamiast pieniędzy Stocznia Rzeczna w Elblągu nieoczekiwanie otrzymała od zarządu w Pleniewie dwie kasy pancerne na sumę 40 tys. zł. Krzeseł na sumę 20 tys. i jedną maszynę do liczenia. O tym, że przedmioty te nie były i nie są potrzebne stoczni wiedzą wszyscy. Ale o tym, czym się kierował zarząd w Pleniewie kupując te przedmioty nikt nic nie wie. Dzięki jednak temu w Stoczni Rzecznej w Elblągu wiele się zmieniło. Robotnicy, np. który przed tym stojąc, wyczekiwali na zwolnienie potrzebnych im narzędzi, obecnie dzięki krzesłom mogą wyczekując siedzieć. No, a maszynka? Maszynka do liczenia też się przyda.
     Będzie można nią szybko obliczyć straty, jakie ponosi zakład i robotnicy w wyniku braku odpowiedniej i dostatecznej ilości narzędzi pracy. Obliczenia zaś bezpiecznie będą przechowywane (kopie i oryginały) w kasach pancernych.
     No i czy teraz nie jest inaczej w Stoczni Rzecznej w Elblągu?
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama