Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Bulgoty na płycie (Elbląskie archiwalia muzyczne, odc. 34)

 
Rek

W dzisiejszym odcinku Elbląskich Archiwaliów Muzycznych o fonografii. Nakładem Deformeathing Production ukazała się reedycja „Comedy Is Over” Traumy oraz minialbum Bulgotów, o którym opowie basista tej formacji Marcin „Kłosek” Kłosowski.

- Jesteś doświadczonym muzykiem, który basował m.in. w elbląskich zespołach Kaptur Mnicha, Ahead, Funky Bastardos, Goriozo, Spoon (nielokalne: Ptaky, Telepathia, Fuzz). Ze wszystkimi nagrałeś demówki oraz albumy i kompilacje, nie licząc koncertów. Biorąc pod uwagę tematykę naszego cyklu, cofnijmy się w przeszłość i zdradź czytelnikom z którym zespołem wiązałeś głębsze uczucia i żałujesz, że się rozpadł.
     Marcin „Kłosek” Kłosowski: - Z każdym projektem, w którym brałem/biorę udział wiążą się jakieś emocje, fajniejsze lub mniej. Najważniejsze że było/jest dużo muzyki do grania i kupa zabawy przy tym. Kaptur to mój pierwszy zespół i zawsze będzie w mojej pamięci jako ten numer jeden. Tam zaliczyłem pierwsze odciski na palcach od strun, pierwsze koncerty i zacząłem "uczyć się muzyki", grania z innymi, rozumieć co to jest sekcja rytmiczna itd. Fajne czasy. Później, w innych kapelach to już było "szukanie" własnej drogi jako muzyk i nauka...tak jest do dziś.
     Z perspektywy czasu żałuję, że się rozpadły wszystkie, bo w każdej kapeli było coś fajnego np.: Ptaky, rockowa kapela najbliższa sukcesu (w sensie komercyjnym), z którą grało się dużo koncertów i festiwali. Hotele, TV, życie w trasie...wiesz rock and roll i wszystko co z tym związane, ale najważniejsza jest muzyka, nieważne czy grasz w znanej kapeli czy nie, liczy się to co przeżywasz na próbach, koncertach i interakcja z ludźmi, z którymi i dla których grasz.
     
     - Bodajże pierwszym twoim singlem wydanym na nośniku fonograficznym był „Twisted Love” nagrany z Kapturem Mnicha na kompilację „Teraz My, Reszta Może Poczekać” (Heaven, 1994). Jakie wiążą się z nim przygody studyjne. Zadowoleni byliście z ostatecznej wersji?
     - Pamiętam jak jechaliśmy na nagrania do Trójmiasta wypasionym volvo 850. Wiózł nas Edward Mołodziejko (pomysłodawca tego wydawnictwa) i cisnął tak pod 200 km/h. Chłopcy byli przerażeni, ale mi się podobało. „Orzeł” (gitarzysta Kaptur Mnicha – przyp. red.) nie miał „kaczki” i robiliśmy efekt wah-wah kręcąc potencjometrem EQ na stole mikserskim. Takie się numery robiło. Byliśmy wtedy pod wpływem kapel amerykańskich z tamtego okresu i tak próbowaliśmy grać i brzmieć. Jak teraz tego słucham to mam ubaw, ale wtedy to była mega spina i traktowaliśmy to bardzo poważnie.
     
     - Bulgoty funkcjonują od 2014 r. i w końcu, we wrześniu tego roku ukazał się oczekiwany przez fanów minialbum. Jakie nurty tym razem eksplorujecie i dlaczego nie cała płyta?
     
- Z tym nurtem to dobre pytanie jest..., bo sam nie wiem jak to nazwać. Niech się wypowiedzą znawcy tematu. Gramy po prostu to, co mamy w głowie, każdy z nas ma tam jakieś swoje inspiracje i wzorce muzyczne. Kombinujemy wspólnie jak to wszystko złożyć do kupy, żeby miało to jakiś sens, wyraz i opowiadało jakąś historię. Wspólnie komponujemy, aranżujemy i nagrywamy. Czasem jest to ciężka orka, dlatego, że jest to muzyka instrumentalna i jest to dla nas coś nowego. Ale fun jest. Na płycie jest 35 minut muzyki. Myślę, że na razie tyle wystarczy, tym bardziej, że to dość specyficzne granie. Oczywiście mamy materiału na cały krążek, ale na razie nie odkrywamy wszystkich kart.
     
     - Nadal szukacie wokalisty do zespołu czy zostaniecie już przy formule instrumentalnej?

     - Wiesz... Bulgoty to zawsze był/jest taki projekt, w którym wszystko może się wydarzyć. Jak będziemy mieli pomysł na piosenki to zaprosimy wokalistę/kę :). Zresztą robiliśmy to już. Mamy nagrania np. z Gracjanem Kalandykiem, który teraz idzie własną drogą. Zapraszaliśmy też różnych wokalistów na koncertach do wspólnego grania. Jest gdzieś na YouTubie nagranie np. z Tomkiem Steńczykiem jego piosenki „Pokrzep mnie”. Zrobiliśmy to po swojemu i mieliśmy z tego duuuużo radochy. Na razie jednak trzymamy się takiej formy jaka jest na płycie. Przynosi nam to wiele satysfakcji i jest to też coś nowego na rynku muzycznym. Spróbujemy z tym wyjść dalej do ludzi, zainteresować media. Może zażre.
     
     - Odbędzie się koncert promocyjny?
     - Oczywiście. W końcu będzie okazja pograć zamiast siedzieć w studio. Pierwszy koncert odbędzie się 16 listopada w gdańskim klubie Wydział Remontowy, ale premiera Epki będzie w naszej Mjazzdze 25 listopada. Zapraszamy na gruuubaśne koncerty. Będziemy informować o następnych na naszym fanpage'u na Facebooku. Już niedługo ukaże się też wideoklip do singla „Maczuga” promującego tę Epkę.
     
     - Wiem, że wielu elbląskich basistów obserwuje twoje muzyczne losy. Aby zaspokoić ich ciekawość zdradź na jakim obecnie grasz sprzęcie.
     
- Graty to tylko narzędzia, ale też mam jeszcze momenty i jaram się tym. Zresztą to nigdy się nie kończy. Szukasz swojego tonu... już myślisz że masz..., ale jednak nie i szukasz dalej. Jestem wierny od lat basom marki Fender. Są to instrumenty czterostrunowe w konfiguracji PJ modyfikowane do moich potrzeb. Wzmacniacze to obecnie Trace Elliot, TecAmp, Hartke, Ampeg..., ale to płynna forma jest :). Paczki to Aguilar i Gallien Krueger w konfiguracji 2x12 i 2x10 i tu raczej nic się nie zmieni. Używam też różnych kostek fx do kreowania brzmienia typ preamp, overdrive, booster, fuzz, wah, eq, ale tak naprawdę ważne jest to co masz w głowie i potem w palcach. Trzeba mieć pomysł na swój sound i go szukać. Wtedy nieważne czy grasz na Fenderze czy innym Gibsonie, masz swój ton i o to chodzi.

  Bulgoty (fot. nadesłana) Bulgoty (fot. nadesłana)


     - Najbliższe plany związane z graniem w Fuzzie?
     
- Z Fuzzem gramy okazjonalne koncerty. Ciężko jest się zebrać do kupy, bo każdy z nas ma inne swoje muzyczne projekty. „Peter” ma dużo pracy w Custom34 i koncertuje z Kubą Płuciszem, „Kuman” obecnie jest w trasie z Me And That Man, Piotrek jest mocno zaangażowany w koncerty typu tribute, a ja mam Bulgoty. Myślę że nowa płyta to najszybciej jesień/zima w przyszłym roku.
     
     - Najlepszy elbląski zespół na przestrzeni lat to...?
     - Nie ma najlepszego. Muzyka to nie sport. Od lat podziwiam „Mistera” z Traumy. Robi chłopak swoje i nie ogląda się na innych. Wiem, że mógł iść na skróty, ale tego nie zrobił. Prawdziwy pasjonat śmierć-metalu. Tacy ludzie inspirują. Mistek szacunek dla ciebie i chłopaków.

Redakcja, muzycznyelblag.pl
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama