UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Co słychać w spółdzielniach produkcyjnych?

 
Elbląg, Co słychać w spółdzielniach produkcyjnych?
fot. Dziennik Zachodni
Reklama

2 maja 1952 r. podczas posiedzenia Egzekutywy KW PZPR w Gdańsku omawiano pracę Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Malborku „na odcinku” linii spółdzielni produkcyjnych. Wskazywano na to, że w wielu wypadkach trzeba było trzodę i bydło stawiać do spółdzielni gwałtem, a dopiero później spółdzielcy zaczynali rozumieć potrzebę hodowli. Wojewódzkie władze partyjne postulowały, aby uczniowie w szkołach pisali wypracowania na temat spółdzielni produkcyjnych, aby lekcje przyrody odbywały się na polach spółdzielczych. Zauważano tendencje do opuszczania ziemi w powiecie malborskim przez chłopów wykluczonych ze spółdzielni, co powodowało zwiększanie się ilości odłogów. W PRN w Malborku w maju 1952 r. chłopi złożyli ponad 200 podań chłopów o zwolnienie ich z ziemi.

W wielu wypadkach trzeba było trzodę i bydło stawiać do spółdzielni stawiać gwałtem.

- W spółdzielni Bystrze nadal toczy się walka o utrzymanie tej spółdzielni. Podatek został tam wymierzony zgodnie z instrukcją. Jest to spółdzielnia I-go typu i podatek jest tam taki sam jak u indywidualnych chłopów […] Trudno powiedzieć, o ile wyższe są wyniki w spółdzielniach produkcyjnych od gospodarki indywidualnej. W najstarszych spółdzielniach jak Lichnowy
       i Gnojewo mleczność krów wynosi ponad 2,5 tys. litrów i dochodzi do 5 tys. W wielu wypadkach trzeba było trzodę i bydło stawiać do spółdzielni gwałtem, Dopiero później spółdzielcy zrozumieli potrzebę hodowli – stwierdzał tow. Kazimierz Sankowski, przewodniczący Prezydium PRN w Malborku podczas posiedzenia egzekutywy KW PZPR w Gdańsku 2 maja 1952 r.

 

Lekcja przyrody na polu spółdzielczym.

- Uchwała Prezydium PRN z 1951 r. w sprawie spółdzielni produkcyjnych dotyczyła wypracowania zadań na tym odcinku dla każdego z wydziałów powiatowej rady i poszczególnych instytucji. Np. zalecała ona Wydziałowi Oświaty organizowanie lekcji przyrody na polach spółdzielczych, włączenie nauczycieli szkół do pracy kulturalno-oświatowej w spółdzielniach, pisanie przez uczniów na lekcjach w szkole wypracowań w sprawie spółdzielni itd.

 

Najpierw zajęcia na poczet podatków.

- Były wypadki, że na skutek niewłaściwej realizacji tej uchwały, niektórzy „aktywiści” najpierw posyłali do gromady wytypowanej przez siebie na spółdzielnię podatników dla dokonania zajęć, a następnie dopiero organizowali zebrania chłopów itd. Zostali oni ukarani po linii partyjnej i administracyjnej.

 

 W PRN jest ponad 200 podań chłopów o zwolnienie ich z ziemi.

- Tendencje do opuszczania ziemi powodują zwiększanie się ilości odłogów. W PRN jest ponad 200 podań chłopów o zwolnienie ich z ziemi. Szczególnie chcą uciec chłopi wykluczeni ze spółdzielni produkcyjnej. Zjawisko to było bardzo silne w 1950 r. na jesieni i wiosną 1951 r. Odłogi wszystkie są uchwycone, część przekazano do uprawy PGR-om, część oddano w dzierżawę chłopom indywidualnym oraz pod uprawę zespołom uprawowym (jak w Kończewicach).  Połowa traktorów i POM jest niewykorzystana, gdyż siewy już w zasadzie zakończono i szuka się dla nich zastępczego zajęcia.

 

Dniówka obrachunkowa wyniesie po kilkadziesiąt groszy.

- Do niedawna w spółdzielniach była prowadzona wroga działalność, z którą walczono różnymi formami. Wrogiej działalności w spółdzielniach ze strony aparatu Rad Narodowych nie stwierdzono. W spółdzielni w Myszewie na skutek złej pracy pracownika CRS wyliczono, że dniówka obrachunkowa wyniesie po kilkadziesiąt groszy, bądź że spółdzielcy będą musieli jeszcze dopłacać. Fakt ten poważnie wykorzystywał wróg.

 

Największy szum za spółdzielnią robi najgorszy gospodarz, pijak posiadający duże długi.

- Najczęściej zdarzają się wypadki, że największy szum za spółdzielnią robi najgorszy gospodarz, pijak posiadający duże długi. Jest to nieraz nawet członek partii. To bardzo źle wpływa na resztę gromady i opóźnia tam powstanie spółdzielni produkcyjnej. Praca nad rozbudową spółdzielczości wymaga dużej wnikliwości i umiejętności.

 

Tow. Grabowski dostał wyrok śmierci od jakichś bandytów.

- Działalność Powiatowej Rady Narodowej na odcinku spółdzielń produkcyjnych znacznie się poprawiła. Poważne braki po tej linii były w ubiegłym roku, kiedy tow. Kozłowski był w wojsku, a tow. Sankowski w szpitalu. Tow. Popiołek, II Sekretarz KP pracował zza biurka, arogancko odnosił się do interesantów i nie chciał z nimi rozmawiać. Gdy tow. Grabowski dostał wyrok śmierci od jakichś bandytów, tow. Popiołek obiecał mu, że sprawę tę załatwi, a później gdy spotkali się na ulicy – pytał na głos przy wszystkich ludziach czy go jeszcze nie zarżnęli.

 

V-ce przewodnicząca PRN prawie w ogóle nie pomaga wsi.

- Ob. Lewandowska, v-ce przewodnicząca PRN prawie w ogóle nie pomaga wsi, a gdy przyjedzie autem, nie wychodzi z niego, żądając by jej przyprowadzono przewodniczącego spółdzielni. Na skutek tego powstał wielki bałagan, niektóre nowe spółdzielnie, jak w Bystrzu, czy Kraśniewie rozlatywały się, źle pracowała spółdzielnia w Lichnowach.

 

Jak uważacie tak róbcie.

- Aparat agronomowski POM jest bardzo młody, trudno od niego coś wymagać i rzeczywiście nie potrafią pomóc ani w opracowaniu planów gospodarczych, ani dać konkretnych wskazówek pracy w polu. Brak jest w ogóle pomocy na odcinku hodowli trzody. Mimo to spółdzielnia Gnojewo prowadzi ją, a przy tym zorganizowano spółdzielnię drobiu, na której jest już 500 sztuk. Gdy zwracał się po poradę do jednego z agronomów, powiedział mu: „jak uważacie tak róbcie” – stwierdzał podczas posiedzenia egzekutywy KW PZPR w Gdańsku w dniu 2 maja 1952 r. tow. Grabowski.

 

Zamknięcie bocznic nie zagwarantuje możliwości właściwej odstawy buraków.

- Spółdzielnia produkcyjna w Gnojewie uprawia dużą ilość buraka cukrowego. Dużym udogodnieniem w dostarczaniu ich do cukrowni były bocznice. Obecnie przyjechały komisje, które chcą te bocznice zamykać. Dojazd do najbliższych stacji kolejowych jest zły, możliwości załadunku na tych stacjach są bardzo małe, jest ogromne błoto, a przy tym na 500 ha buraka - jest tylko 17 koni, którymi można je dowozić. Zamknięcie bocznic nie zagwarantuje możliwości właściwej odstawy buraków, i to bardzo demobilizuje spółdzielców. Tow Grabowski prosi o pomoc w tej sprawie.

 

Pracownicy z aparatu rolnego bumelowali

- W sprawozdaniu podaje się również, że niektórzy pracownicy z aparatu rolnego, wyjeżdżając do spółdzielni bumelowali tam. Brak jest krytycznej oceny pracy i pomocy ze strony tych pracowników, nie pokazano stosowanych przez niewątpliwie niesłusznych form pracy, Nie pokazano też jakie są nastroje chłopów w powiecie, jak żyją tym i kierują Rady Narodowe, czy chłopi nie chcą spółdzielni produkcyjnych (niewątpliwie tak nie jest), czy też Rady Narodowe nie bardzo chcą i nie umieją pracować nad dalszą rozbudową spółdzielni - stwierdzał kierownik Wydziału Rolnego KW PZPR w Gdańsku tow. Izydor Kunat.

 

Niedostatecznie pracuje się z chłopami.

- W powiecie Malbork stwierdził, że towarzysze usypiają się stwierdzeniami, że na ich terenie nie ma kułactwa ani biedoty, a są sami średniacy. Przeprowadzona analiza wykazała, że na 30 gromad, w których są spółdzielnie produkcyjne jest 165 gospodarstw do 2 ha, a w spółdzielniach produkcyjnych jest ich tylko 17, od dwóch do 5 ha – 14 gospodarstw,
       w spółdzielniach tylko 3. Niedostateczna jest praca i oparcie się o tą biedotę. Na odcinku tym jest słaba praca partyjno - polityczna. Niedostatecznie pracuje się z chłopami, którzy mają mało ziemi i utrzymują się z pracy zarobkowej w Roszarni, Cukrowni czy innych zakładach. Trzeba też bardziej wykorzystywać do pracy na wsi chłopów, pracujących w Stoczniach i in. zakładach nawet na terenie Trójmiasta, zrobić z nich agitatorów o nową wieś spółdzielczą. Dotychczas są oni jeszcze często nosicielami wrogich plotek ze wsi do miasta i odwrotnie. Na 183 członków partii w uspółdzielczonych gromadach w województwie – tylko 143 jestw spółdzielniach produkcyjnych. Również w pow. malborskim w wielu gromadach, w Kościeleczkach, czy Pogorzałej Wsi, gdzie są spółdzielnie produkcyjne, nie należą do nich członkowie partii, co powinno być dla nas poważnym sygnałem – stwierdzał tow. Perun w trakcie tego samego posiedzenia.

 

Co on nam powie?

- Instruktorzy rolni GRN są nastawieni na pracę z indywidualnym chłopstwem i trzeba ich przestawić na pracę ze spółdzielniami produkcyjnymi. W spółdzielni Świerki ludzie mówią, że gminny instruktor w ogóle do nich nie przyjeżdża oraz stwierdzają: „co on nam powie, kiedy jest głupszy od nas”. Trzeba położyć nacisk na szkolenie ich – stwierdzał tow. Węglewski.

 

Tow. Sankowski pracuje dzień i noc.

- Najgorszym błędem w pracy KP i PRN było to, że w miarę większego uspółdzielczania wsi, nie wypracowano nowych form pracy w oparciu o zdobyte doświadczenia. W Radach nie są ustawieni ludzie do końca oddani, którzy by się bili o kolektywizację wsi. Wielu to starzy urzędnicy, którzy powierzone im zadania załatwiają jak z musu. Sam tow. Sankowski pracuje dzień i noc, lecz v-ce przewodnicząca o 4-tej lub o 5-tej idzie do domu, na wsi – nie wychodzi z samochodu, bojąc się ubrudzić pantofli. Mimo przeprowadzania z nią rozmów nie zmieniła się. W Wydziale Rolnictwa PRN nie ma dobrego towarzysza partyjnego. Kierownik wydziału Gajecki to były PSL-owiec, a obecnie członek ZSL. Brak jest zastępcy do spółdzielni produkcyjnych. Komitet Powiatowy znalazł na to miejsce odpowiedniego kandydata po rocznej szkole rolniczej. Wzrost świadomości i przestawianie się na budownictwo socjalizmu wśród mas chłopskich na wsi dokonuje się szybciej niż w Prezydium PRN.

 

Przyjechało tu wielu łobuzów.

- W aparacie Rad znaleźli się ludzie niewłaściwi, jak Łuszczewski – były kułak, który w bojaźni przed spółdzielczością zrzekł się ziemi i został agronomem. Na interwencję KP zwolniono go. Jest w powiecie malborskim szereg dobrych ludzi, którzy chcą budować nową Polskę, lecz też przyjechało tu wielu łobuzów z chęcią bogacenia się. W wyniku braku czujności 30-40 proc. z nich zwolniono z ziemi, pozostawiając im kilkuhektarowe działki, na których maja większe zarobki, niż np. na 15 ha w województwach centralnych, a ponadto pracują zarobkowo i większości otwarcie występują przeciwko spółdzielczości produkcyjnej. Jasnym jest, że w oparciu o taką „biedotę” nie można dokonać pełnej kolektywizacji powiatu – stwierdzał na tym samym posiedzeniu tow. Kozłowski.

Marcin Ślaski (Gdańsk)
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • gdybym tylko mial wehikuł czasu to bym was z tego portelu wyslal 50 lat wstecz z biletem w jedna strone
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 8
    (2019-10-26)
  • Jeszcze trochę i te czasy wrócą. Jesteśmy na dobrej drodze do socjalizmu i gospodarki centralnie zarządzanej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 3
    Machupichcę(2019-10-26)
  • komuniści znowu
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    (2019-10-27)
  • W tekście komuniści sami sobie odpowiadają glupsi komuniści chcieli uczyć mądrzejszych rolników, niektórzy pijacy chcieli zarządzać pracownikami inni prowadzić spółdzielnie, których wydajność była dużo mniejsza niż gospodarstw indywidualnych do tego masa ziemi przez komunistów leżała odłogiem. Taka to była ich polityka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2019-10-27)
  • Kłamliwy i tendencyjny artykuł. Przede wszystkim akurat w malborskim było inaczej. To ze spółdzielni wywalano na zbity pysk nierobów, pijaków i wichrzycieli, którzy potem lecieli do KW, KM PZPR i do UB i donosili na prezesa, czy zarząd. Potem w latach 80- tych powstawały RSP dobrze gospodarujące, jak w Starej Kościelnicy, Nebrowie, Korzeniewie Skowronach i wielu innych, w których zarabiano więcej jak gdziekolwiek. Prokurator P z Elbląga jak się dowiedział że zarabia 2x mniej jak prezes w Rubnie Wielkim to o mało nie spadł z krzesła. .. Wiekszość spółdzielni potem rozwiązało się z powodu nagonek władzy, kontroli skarbowych, a całości dopełnił Balcerowicz. .. Dzisiaj nadal działa RSP " Zwycięstwo" w Lichnowach, gdzie dozorca zarabia 2 x tyle co autor tego artykułu, a prezes tyle samo co Prezydent RP, z tym że Prezes spółdzielni sam musi to wypracować z członkami ! No i mają film o sobie - serial pt. " Pan na Żuławach" ( jak ktoś pamięta ) w którym pokazano więcej prawdy o tym okresie niż w tym " produkcyjniaku "napisanym" chyba na zlecenie obecnego IPN, czyli INN - czytaj : Instytutu Nienawiści Narodowej. @i&
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 1
    (2019-10-28)
  • Ci co byli przymuszani do spółdzielni ich rodziny mają inne zdanie, te całe spółdzielnie i rozdanie chłopom po parę ha zamiast po parędziesiąt. spowodowało biedę na wsi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2019-10-28)
Reklama