Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wypadek tramwaju i osobówki Wypadek tramwaju i osobówki

Dawno temu w Elblągu...zastrzelił się piekarz

 
Elbląg, Dawno temu w Elblągu...zastrzelił się piekarz Hotel Belvedere w Krynicy Morskiej (Kahlberg)
Rek

Gdy dzisiaj rano robotnicy szli ulicą Gwiezdną (niem. Sternstraße) do swojego miejsca pracy, w ogródku znajdującym się przy domku na ulicy Gwiezdnej 36 zobaczyli ciało zastrzelonego mężczyzny. Mężczyzna siedział na ławeczce. Jak się później okazało, były to zwłoki piekarza Paula Nidballa, który dzierżawił piekarnię w Krynicy Morskiej (niem. Kahlberg). Przybył on wczoraj wieczorem z Krynicy do Elbląga i nie wiedzieć czemu w nocy zakończył swoje życie. N. miał 28 lat, nie był żonaty i nie miał rodziców (ENN, piątek, 19.06.1914 r.).

Pogrzeb sześciu ofiar, które utonęły w rzece Elbląg
     Wczoraj po południu pożegnano sześć ofiar tragedii, która w niedzielę miała miejsce na rzece Elbląg. Na pogrzebie zgromadziło się wielu mieszkańców naszego miasta. Najpierw o godz. 14 po południu odbył się pogrzeb szewca Karla Snietka i jego dzieci 14-letniego Otto Snietka oraz 12-letniej uczennicy Fridy Snietka. Zmarłych pożegnano w szpitalnej kostnicy, a pochowani zostali w nowej części cmentarza przy kościele Trzech Króli mieszczącego się przy ulicy Sadowej (niem. Baumschulenweg), który to cmentarz niedawno został uroczyście otwarty. Przed trumną szewca Snietki kroczyli z wieńcem jego przyjaciele z ruchu socjaldemokratycznego, przed trumną dzieci maszerowała z wieńcem kwiatów m.in. szkolna koleżanka Fridy S. Każde dziecko niosło bukiet kwiatów w dłoniach. Pastor Krause zacytował wzruszający wers ze śpiewnika: „Kto wie, jak blisko jest mój koniec? Czas przemija, śmierć przychodzi nagle”. Wspomniał przy tym o pogrzebie, który miał miejsce również na tym cmentarzu 27 maja 1911 roku, kiedy to pochowano ojca i jego dwie dorosłe córki, którzy utonęli w wodach Krynicy Morskiej (niem. Kahlberg). Uroczyste pożegnanie zakończono modlitwą. Drugi pogrzeb rozpoczął się w kostnicy miejskiego szpitala o godz. 17, a zakończył na cmentarzu przy kościele Bożego Ciała. Kilkusetosobowa grupa ludzi wyszła na ulicę, by przejść przez nią w kondukcie pogrzebowym. W przypadku pierwszego pogrzebu rzecz się miała podobnie. Przed zamkniętym karawanem, w którym znajdowała się trumna ze szczątkami ucznia budownictwa okrętowego Kurta Haffike oraz jego trzyletniego brata Helmuta (szczątki spoczną w jednej trumnie), kroczyli uczniowie szkoły dokształcającej trzymając w rękach piękny wieniec, ostatni podarek dla swego współucznia Kurta H. Przed trumną Gartrudy Haffke kroczyła grupa jej współpracowniczek z firmy Löser und Wolff, które również niosły wspaniały wieniec. Po przybyciu konduktu pogrzebowego otworzono główną furtę cmentarza – wszystkie wejścia na cmentarz były od godz. 13 zamknięte, ponieważ już o tej godzinie zaczęły gromadzić się tłumy gapiów. Powstał niebezpieczny tłok. W tłoku tym został przyduszony mały chłopiec, którego uratował sierżant policji Grögel. Mowę pogrzebową wygłosił pastor Selke [...] (ENN, piątek, 19.06.1914 r.).
     
     Stanowisko bibliotekarza miejskiej biblioteki obsadzone
     Ponieważ wraz z powiększeniem elbląskiej miejskiej biblioteki zwiększyła się liczba obowiązków i nie wystarcza już pomoc bibliotekarza zatrudnionego pozaetatowo, miejskie korporacje zadecydowały o zatrudnieniu bibliotekarza na pełen etat. Magistrat wybrał na to stanowisko pana Teodora Lockemanna, doktora filologii, który stuprocentowo nadaje się na to stanowisko. Dr Lockemann urodził się w okręgu Einbeck. Skończył studia przyrodnicze i studia z literatury na uniwersytetach w Heidelbergu, Getyndze (niem. Göttingen) i w Lipsku (niem. Leipzig). Po skończeniu studiów pracował początkowo jako wolontariusz w bibliotece uniwersyteckiej w Jenie. Wkrótce został zatrudniony w charakterze pomocnika bibliotekarza w Niemieckiej Bibliotece w Lipsku. Jest to wielka instytucja, która została uroczyście otwarta w ubiegłym roku. Dr Leckmann, który w chwili obecnej jeszcze piastuje swoje stanowisko w Lipsku, obejmie nowe stanowisko w Elblągu z dniem 1 października. Przebudowa starego budynku celnego przy Placu Wolności (niem. Am Großen Lustgarten) na bibliotekę miejską jest już prawie zakończona. Wybudowano także magazyn, który mieści 50 000 tomów. W przednim budynku wybudowano czytelnię itd. Miejska biblioteka, która zawierała dotąd przede wszystkim dzieła naukowe, będzie funkcjonowała teraz jako Volksbiliothek (rodzaj biblioteki, dostępnej i przeznaczonej dla całej ludności, która umożliwia wypożyczenie wszelkiego rodzaju literatury) (ENN, sobota, 20.06.1914 r.).
     
     Krynickie życie
     W Krynicy (niem. Kahlberg) panuje teraz duży ruch i ożywienie. Wczoraj przy pięknej pogodzie i akompaniamencie skocznej muzyki przybyło tam Stowarzyszenie Rolnicze z Młynar (niem. Mühlhausen). Dziś w Belwederze [jest to nazwa hotelu (niem. Belvedere Hotel), który mieścił się kiedyś w centrum Krynicy na dość wysokim pagórku] odbędzie się elegancki wieczorek taneczny. Do Krynicy przybyło bowiem Stowarzyszenie Oficerów wraz ze swoimi damami i przywiozło ze sobą skorą do tańca młodzież. Na promenadach roi się od szykownie ubranych dam i panów, jak to bywa w szczycie sezonu. Wczorajszy koncert, który odbył się w hotelu Kaiserhof [Hotel „Kaiserhof” czyli „Cesarski Dwór” w Krynicy Morskiej zbudowany został już ponad 100 lat temu. Krynica Morska stanowiła raj i miejsce wypoczynku mieszkańców Prus Wschodnich, a przede wszystkim Elbląga. To elbląscy przedsiębiorcy zaczęli inwestować w infrastrukturę Krynicy Morskiej. To oni powołali w 1872 roku spółkę „Aktiengesellschaft Seebad Kahlberg” (A.G.S.K.), czyli Spółkę Akcyjną Kąpielisko Morskie w Krynicy Morskiej. W 1905 roku spółka ta postanowiła zbudować hotel Kaiserhof. Oto fragment arcyciekawej książeczki jaką napisał Dariusz Barton – „Dzieje kąpieliska i kurortu w Krynicy Morskiej”: „Hotel o nazwie „Cesarski Dwór” (Kaiserhof) wzniesiony – zgodnie z głoszonym sloganem reklamowym – jako pierwszy w świecie budynek na wierzchołku wydmy wysokiej. Budowa „Cesarskiego Dworu” pochłonęła ponad 100 000 marek, na samo wyposażenie wydano 20 340 marek. W rezultacie powstał imponujący przybytek noclegowy i salonowy z restauracją, salą balową, kilkoma salami klubowymi, biblioteką, łazienkami, windami, elektrycznym oświetleniem i obsługą znaną z uniżonej uprzejmości. Spełniano każde, nawet najdziwniejsze życzenia gościa, bez zmrużenia oka czy szemrania, szybko, elegancko i precyzyjnie”. W czasach PRL-u hotel nosił nazwę "Bałtyk". Częstym gościem byli tu ówcześni prominenci, w tym premier Józef Cyrankiewicz - http://photokrzysztof.blogspot.com/2010/08/marny-los-hotelu-kaiserhof-w-krynicy.html] pod batutą uwielbianego od lat pana Kromera, zyskał ogromny poklask. Krynicę odwiedzają codziennie szkoły i licea ze swoimi nauczycielami i nauczycielkami oraz wielu turystów (ENN, sobota, 20.06.1914 r.).
     
     Publikujemy teksty przypominające wydarzenia z 1914 roku, dziejące się w naszym mieście i okolicach. Dziś kolejne wiadomości z czerwca 1914. Przeglądamy stare numery „Elbinger Neueste Nachrichten”, korzystając ze zdigitalizowanych zasobów Biblioteki Elbląskiej.
tłum. DK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • To już w 1914 wiedzieli, że będzie PRL i strony www - robi wrażenie, erg. napisz coś o profetycznych właściwościach ENN.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-06-30)
  • Na widokówce widać, że do Krynicy Morskiej jeździli zamożni ludzie. Nie widać tam podlotków jak jest obecnie Czy ten hotel jeszcze istnieje. Bo ja go nie widziałem?. Może za rzadko bywam w Krynicy, a może kolumny rozebrali.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-06-30)
  • Wnioskuję, że przed I WŚ każdy mógł mieć pistolet. Gdyby tak nie było to by się nie zastrzelił. Swoją drogą, dziwne są losy ludzi i miasta. Dziś pewnie grób tych tragicznie zmarłych osób, znajdzie się po przebudowie pod jezdnią. Kto by o tym wiedział w tamtych czasach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-06-30)
  • [2] Stanowisko bibliotekarza obsadzone… Theoder Lockemann został dyrektorem biblioteki miejskiej 1.10.1915 r. i był nim do 1.08.1926 r. – z Elbląga odszedł do biblioteki uniwersyteckiej w Jenie. Zapisał się w pamięci elblążan jako autor m. in. opracowania o sytuacji Elbląga po przejęciu go przez Prusy i o działalności kupców angielskich w mieście. [3] Krynickie życie… Hotel Cesarski Dwór (Keiserhof) został otwarty w 1906 r. a jego szefem został Meißner z Berlina a później Olga Engels. Miał oświetlenie elektryczne i bieżącą wodę. Był obok Hotelu Bismarck największym w Krynicy M. (75 łóżek) – po 1945 r. i wysadzeniu ozdobnej latarni morskiej wybudowanej w 1895 r. przez wybitnego elbląskiego architekta – Otto Depmeyera (m. in. wieża kościoła Św. Mikołaja w Elblągu) – wieżyczka Hotelu Cesarski Dwór służyła za miejsce latarni morskiej. Hotel podupadł mocno, został po 1990 r. zrewitalizowany a obecnie znowu nieciekawie wygląda. [4] Pastor Krause… . to Ernst Georg Krause, proboszcz nowomiejskiego kościoła Trzech Króli w l. 1912-1916.A pastor Selke… to Wolfgang Selke, który był drugim proboszczem w kościele Św. Anny w l. 1895-1906 a następnie proboszczem kościoła Bożego Ciała w l. 1906-1916.Był założycielem i honorowym prezesem Elbląskiego Związku Głuchoniemych (zał. 3.10.1898). Z jego inspiracji wybudowano i poświęcono w 1914 r. obszerny gmach Związku Głuchoniemych przy ul. Królewieckiej 106 (dzisiaj policja).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    erg.(2012-06-30)
  • C. d. - A był to kurort Elbląga, tak jak Mielno jest dla Koszalina, Świnoujście dla Szczecina a Ustka dla Słupska. Do litewskiej Pałangi ma się dzisiaj Krynica M. tak jak W-wa do Złotej Pragi. A przed 1945 r. Krynica M. była oblegana przez elblążan, którzy przybywali do kurortu w 99 % statkami, gdyż granica z Wolnym Miastem Gdańskim (Jazowa, Przebrno) skutecznie ich od podróży lądowej odstręczała. A więc osiągano Krynicę M. m. in. parowcem „ Preußen” zwanym „ flądrą” , „ Möwe” , „ Schwalbe” , „ Flora” i innymi statkami. Po powrocie do Elbląga, podtrzymywano dalej nastrój wypoczynku i sjesty, tańcząc i bawiąc się u Kalweißa (dzisiaj placówka SG). A tytułowy Hotel Belvedere? Latem służył aktorom elbląskiego teatru jako Kurtheater podczas występów dla kuracjuszy i urlopowiczów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    erg.(2012-06-30)
  • [1] Hotel Belvedere – kartka tytułowa. Najstarsze kartki pocztowe z Krynicą M. pochodzą z wydawnictwa W. A. Zipp i Następcy, czyli z ok. 1890 r. Patrząc na zamieszczoną kartkę trudno doszukać się profetycznych właściwości Krynicy M. teraz i w dłuższej perspektywie. Podobnie jak Elbląg po wojnie (zniszczenia, rozbiórki, kretyńska granica w Prusach Wsch. etc. ) tak samo i Krynica M. nie może podnieść się z powojennego PRL-upadku. Jeszcze widać wokół budy wypoczynkowe z których tchnie stęchlizną z okresu późnego Gomułki a na „ powitanie” – przy dawnym Aktien-Mole albo Neue Mole (a było jeszcze Zedler-Mole (przy obecnym Hotelu Kahlberg) i Kaiserlische Mole) wita gości przypływających statkami jarmarczna – odpustowa tandeta i zgiełk disco-polo. Krynica nie doczekała się do dzisiaj promenady (w 1936 r. miała ona 2300 m długości), nie odbudowano parku zdrojowego, gdzie kiedyś były południowe fajfy i grała orkiestry Stahnke, Pelza itd.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    erg.(2012-06-30)
  • zaiste. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kloosky de Mare(2012-07-01)
  • Z racji komuchowatych czasów w dzieciństwie i młodości nie było nam dane (mnie i moim rówieśnikom) odwiedzać obce kraje i swobodnie poruszać się po Europie, dlatego też Krynica Morska była synonimem Baden Baden i wszelakich wydumanych atrakcji letnich - choć jej w tym okresie siermiężny obraz ze standardu tow. Wiesława nie był powalający. Jednakże, gdy obecnie nawiedzam to miejsce jak je Erg słusznie nazywa "odpustowej tandety i zgiełku disco-polo" nie mam zbyt budujących opinii o miejscowych samorządowcach, ale i o tych, którzy to miejsce odwiedzają. Bo tak jak w przypadku Elbląga, Kolei Nadzalewowej, Kadyn i wielu pomników kultury materialnej minionych czasów muszę się wstydzić za mych krajan, którzy z własnej nieprzymuszonej tępoty spostponowali te nieraz perełki, jedyne w swoim rodzaju miejsca, miasta i obiekty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2012-07-01)
  • Fajnie było kiedyś w Krynicy M. Dojezdżało się PKS, wracało się ostatnim kursem albo zostawało się na noc na plaży. Fajne to były te lata 80-te. No wiadomo PRL, zabójstwo ks. Zycha (wątek utonięcia głoszony w telewizji PRL) ale klimat odpoczynku, zabawy był jakiś inny, chyba lepszy. Interwencje Milicjantów jeżdżących gazikiem od dancingu do dancingu, tanie obiady w barze koło dawnego dworca PKS, ryba w przystępnej cenie. Dziki dopiero za 20 lat powychodziły z lasu do centrum, a to wszystko przez żarcie wyrzucane do śmietników. dawniej jedzenie się szanowało i dzik musiał sobie w ziemi pogrzebać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-01)
  • Tak. Bardzo rzadko zgadzam się z Aborygenem ale ma słuszną rację. Upodlenie takich miejsc nastąpiło po 89 roku, kasety z muzą polo a w niedalekiej przyszłości szmira i chała z chińskich prowincji doprowadziły do samo zagłady tak ciekawych historycznie miejsc ze 150-letnią tradycją. Stragany z "tandetą" wdarły się w każdy zakątek naszej historii i nic już tego nie zmieni. Pozdrawiam. jun
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-01)
  • no comment
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2012-07-01)
  • Dzisiejsza Krynica Morska to KOMSZMAR współczesności i przykład jak niszczy się ostanie ostoje natury i enklawy spokoju. Aborygen ma rację, kiedyś było kilka dancingów i dyskotek, plaża była czysta, ogólny spokój zwykłej rybackiej wioski. Dziś na plaży, mam wrażenie, że leżę na Marszałkowskiej w Warszawie !! Smród benzyny z powodu w kółko przy plaży popisujących się baranów na skuterach wodnych, smród od papierosów, potworny zgiełk zatłoczonej do niemożliwości plaży, gdzie nie ma żadnej intymności i możliwości relaksu. Najbliższa okolica plaży zabudowana blokowiskami apartamentów, nie ma już uroku domków wśród drzew. Cała Krynica to jedna wielka tandeta. Pan wójt pozwolił nie tylko na zabetonowanie perły Mierzei Wiślanej ale pozwala na granie w lokalach tabunom udawaczy z jednym klawiszem z których żaden grać nie potrafi a jedynym możliwym stylem jest disco polo do zarzygania. Szmira, tandeta i koszmar dzisiejszej Krynicy Morskiej przerósł wszystko. Nie ma tam po co jechać, chyba że ktoś lubi się czuć na plaży jak w tramwaju i uwielbia disco polo, to polecam. Dla mnie to koszmar i powtarzam to od lat. Krynica się skończyła jak enklawa ciszy spokoju i swoistego uroku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-02)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia inna niż inne
RTV + SZAFA
Kuchnia, a aneks kuchenny