Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 17-08-2017, imieniny Jacka, Julianny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

TO MÓJ BALKON, CO ŁADNY? TO MÓJ BALKON, CO ŁADNY?

Elblążanie o swoim mieście

Dziś reporter "Głosu"zwrócił się do kilku mieszkańców Elbląga z trzema kolejnymi pytaniami: Co mnie skłoniło do zamieszkania w Elblągu? Najmilsze wspomnienia. Co chciałbym widzieć nowego w mieście? - czytamy w Głosie Elbląga z 21 marca 1964 roku.

Dr Marceli Kozłowski - kierownik przychodni lekarskiej PKP w Elblągu. Do Elbląga przybył 18 IV 1945 roku.
     1.- Zawsze chciałem pracować nad morzem. Wierząc w szczęśliwy koniec wojny w rozmowie z moim przyjacielem postanowiliśmy, że po wojnie zamieszkamy nad morzem. Przyjaciel mój specjalista od budowy okrętów, twierdził, że w Elblągu znajduje się stocznia. Umówiliśmy się, że spotkamy się po wyzwoleniu w Elblągu. I spotkaliśmy się. Przyjaciel po pewnym czasie wyjechał do Gdyni, a ja zostałem w Elblągu.
     2.- Chwile spędzone w pierwszej miejskiej stołówce w 1945 roku. Gromadzili się tam wszyscy Polacy przybyli do miasta. Było nas w tym czasie ok. 100 osób. W czasie spotkań panowała serdeczna atmosfera. Podawana w tym czasie na stołówce konina smakowała lepiej niż dzisiejsze befsztyki.
     3.- Pięknie odremontowaną kolejową przychodnię lekarską, dla której poświeciłem prawie 20 najpiękniejszych lat życia.

Rozmawiał R. Gillow
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama