Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 21-02-2018, imieniny Piotra, Eleonory
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Mała górka a cieszy maluchy zimą Mała górka a cieszy maluchy zimą

Historia pewnego malarza

Stara to prawda jak świat, że byleby dobrze i w porę ruszyć głową można i z kamienia pieniądze wycisnąć. A co dopiero mówić o łatwowierności ludzkiej - czytamy w Dzienniku Bałtyckim z 20 czerwca 1962 roku.

Taką właśnie dewizę wyznawał Albin B., mężczyzna w sile wieku, lat 51, stanu wolnego, zamieszkały "w całej Polsce", ale nie meldowany aktualnie nigdzie. Sam według wersji podanej w milicji zalicza siebie do branży artystycznej. Zawód: malarz - samouk. Z racji więc aspiracji artystycznych w poszukiwaniu pięknych widoków, wędrował po całej Polsce, aby wreszcie szczególnie pokochawszy Wybrzeże, tu "właściwie" uprawiać swoje malarstwo.
     Ponieważ nie zawsze można sprzedać "zachód słońca nad olchami", praktyczny pan Albin w trosce o upowszechnienie kultury i zarobek osobisty, dźwigał pod pachą pokaźnych rozmiarów portret, a na sercu fotografię. W każdej wiosce czy małym miasteczku demonstrował portret i fotografię i oświadczał, że prowadzi jednoosobowe przedsiębiorstwo artystyczne, w którym wykonuje się portrety z fotografii, wystarczy wpłacić drobna zaliczkę. Po zatrzymaniu go przez milicję okazało się, że Albin B. ma przy sobie cały plik fotografii z których miał wykonać portrety, że od przeszło 100 osób pobrał zaliczki na poczet przyszłej pracy sięgające od 10 do 100 zł, że w zamian wydawał pokwitowania na których każdy mógł przeczytać, że Albin B. zamieszkały w Nowym Dworze Gdańskim przy ul. Sikorskiego pod numerem 34, 71 lub 46 ewentualnie w Poznaniu. Korzystając z naiwności ludzkiej pobierał zamówienia na portrety, których nigdy nawet przez chwilę nie śniło mu się wykonać, co pewien czas opuszczając jednak nasze tereny. Obecnie odpoczywa "w odosobnieniu".

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama