Środa 24-10-2018, imieniny Antoniego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Historia pewnego malarza

Stara to prawda jak świat, że byleby dobrze i w porę ruszyć głową można i z kamienia pieniądze wycisnąć. A co dopiero mówić o łatwowierności ludzkiej - czytamy w Dzienniku Bałtyckim z 20 czerwca 1962 roku.

Taką właśnie dewizę wyznawał Albin B., mężczyzna w sile wieku, lat 51, stanu wolnego, zamieszkały "w całej Polsce", ale nie meldowany aktualnie nigdzie. Sam według wersji podanej w milicji zalicza siebie do branży artystycznej. Zawód: malarz - samouk. Z racji więc aspiracji artystycznych w poszukiwaniu pięknych widoków, wędrował po całej Polsce, aby wreszcie szczególnie pokochawszy Wybrzeże, tu "właściwie" uprawiać swoje malarstwo.
     Ponieważ nie zawsze można sprzedać "zachód słońca nad olchami", praktyczny pan Albin w trosce o upowszechnienie kultury i zarobek osobisty, dźwigał pod pachą pokaźnych rozmiarów portret, a na sercu fotografię. W każdej wiosce czy małym miasteczku demonstrował portret i fotografię i oświadczał, że prowadzi jednoosobowe przedsiębiorstwo artystyczne, w którym wykonuje się portrety z fotografii, wystarczy wpłacić drobna zaliczkę. Po zatrzymaniu go przez milicję okazało się, że Albin B. ma przy sobie cały plik fotografii z których miał wykonać portrety, że od przeszło 100 osób pobrał zaliczki na poczet przyszłej pracy sięgające od 10 do 100 zł, że w zamian wydawał pokwitowania na których każdy mógł przeczytać, że Albin B. zamieszkały w Nowym Dworze Gdańskim przy ul. Sikorskiego pod numerem 34, 71 lub 46 ewentualnie w Poznaniu. Korzystając z naiwności ludzkiej pobierał zamówienia na portrety, których nigdy nawet przez chwilę nie śniło mu się wykonać, co pewien czas opuszczając jednak nasze tereny. Obecnie odpoczywa "w odosobnieniu".

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok
Domena funkcyjna .com.pl
Czytnik kart kryptograficznych