UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblagu
Rek

Jak utrwalano władzę w spółdzielniach produkcyjnych

Elbląg, „Odwiedź Polskę” – plakat propagandowy z okresu PRL (lata pięćdziesiąte)
„Odwiedź Polskę” – plakat propagandowy z okresu PRL (lata pięćdziesiąte)

W dzisiejszym odcinku cyklu Marcina Ślaskiego o czasach PRL przedstawiamy fragmenty sprawozdań z drugiej połowy 1952 roku, w których mowa o spółdzielczości produkcyjnej. Jakimi problemami żyli wówczas partyjni działacze?

19 stycznia 1953 r. Egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku zajmowała się sprawą analizy pracy instancji i organizacji partyjnych na odcinku spółdzielczości produkcyjnej. Wojewódzkie władze partyjne miały szereg zastrzeżeń do tej działalności. W trakcie posiedzenia podkreślano, iż mimo, że zebrania POP przed ogólnospółdzielczym dorocznym zebraniem odbywają się wszędzie, to jednak jednak w wielu wypadkach, mimo uzgodnienia na zebraniach partyjnych kandydatów typowanych na członków zarządu, przewodniczącego spółdzielni itd. – członkowie partii na ogólnych zebraniach wychodzą z innymi kandydaturami, jak np. w Starym Polu, gdzie członek Partii wysuwał nieuzgodnioną z nikim kandydaturę bezpartyjnego na przewodniczącego spółdzielni. Skarżono się, że przed zebraniem w spółdzielni produkcyjnej Królewo pow. Malbork nikt nie przyjechał, aby udzielić pomocy w przygotowaniu go: był ktoś z rachunkowości, zabrał sprawozdanie rzekomo do poprawienia i przepisania w PPRN i później go nie przywiózł. Członkowie Egzekutywy i zaproszeni goście podkreślali wspólnie słabe tempo rozwoju spółdzielczości produkcyjnej w powiatach kaszubskich. Podkreślano dużą fluktuację traktorzystów
       w spółdzielniach produkcyjnych. Kolejny zarzut członków wojewódzkiej instancji partyjnej dotyczył tego, że towarzysze z instancji partyjnych oraz innych organizacji nastawiając się na pracę z indywidualnym chłopstwem, nie starają się nawet spopularyzować wśród nich gospodarczych osiągnięć spółdzielni produkcyjnych.

 

Chłopi przyszli, mimo że nie byli zaproszeni

- Chłopi niezorganizowani zapraszani są na wszystkie doroczne spotkania – nawet do słabszych spółdzielni: w słabej na ogół spółdzielni w powiecie malborskim po dobrej i krytycznej dyskusji pod adresem zarządu oraz nierobów – na zebraniu sprawozdawczym przystąpiło 2 chłopów indywidualnych. Na wczorajszym zebraniu w spółdzielni Bolesławowo było obecnych około 30 indywidualnych chłopów, którzy przybyli bez zapraszania ich. Również zaprasza się do silniejszych spółdzielni sąsiadujące z nimi komitety założycielskie, np. na zebraniu dorocznym w Kokoszkowach pow. Starogard było 22 chłopów z Kom. Założycielskiego w Klinczu pow. Kartuzy. Spółdzielnie, które przyjmują wycieczki zostały wytypowane przez Wydział Rolny KW i powiadomione są o tym KP, z których i do których wycieczki te przyjeżdżają – zauważono w trakcie powiedzenia Egzekutywy KW PZPR w Gdańsku.

 

Członek partii wysuwał nieuzgodnioną z nikim bezpartyjną kandydaturę

- Zebrania POP przed ogólnospółdzielczym dorocznym zebraniem odbywają się wszędzie, jednak w wielu wypadkach, mimo uzgodnienia na zebraniach partyjnych kandydatów typowanych na członków zarządu, przewodniczącego spółdzielni itd. – członkowie partii na ogólnych zebraniach wychodzą z innymi kandydaturami, jak np. w Starym Polu, gdzie członek Partii wysuwał nieuzgodnioną z nikim kandydaturę bezpartyjnego na przewodniczącego spółdzielni. Ponadto na doroczne zebrania zaprasza się do spółdzielni słabszych członków sąsiednich lepszych spółdzielni, oraz do lepszych członków słabszych spółdzielni dla podzielenia się doświadczeniami w pracy i pouczenia innych. Np. zaproszony na doroczne zebranie w innej spółdzielni Krysta – ZSL-owiec ze spółdzielni w Krasnołęce mówił o walce jaką stoczono przy organizowaniu spółdzielni, w której i on sam się przełamał, będąc przed tym wrogiem spółdzielczości, dzięki czemu ich spółdzielnia ma obecnie duże osiągniecia – dodawano.

 

Nikt nie przyjechał, aby udzielić pomocy

- Przed zebraniem w spółdzielni produkcyjnej Królewo pow. Malbork nikt nie przyjechał, aby udzielić pomocy w przygotowaniu go: był ktoś z rachunkowości, zabrał sprawozdanie rzekomo do poprawienia i przepisania w PPRN i później go nie przywiózł. Gdy zebranie miało się skończyć przejechał dyrektor i agronom POM, 8 pracowników PRN, 3 ludzi z Działu Spółdzielni Produkcyjnych PWRN – razem ponad 5 samochodów. Około godziny 1-szej w nocy przyjechał jeszcze z dwoma kobietami kier. Wydz. Rolnictwa i Leśnictwa PRN – wszyscy usiedli razem przy jednym stole /prezydialnym/ i donoszono im coraz to nowe butelki wódki itd., a spółdzielcy, którym ledwo co dano – patrzyli na to. Zwróciłem im ostro uwagę na niedopuszczalność takiego postępowania, zarówno na zebraniu, jak i w następnym dniu, zapraszając tych urzędników do siebie – stwierdzał tow. Antoni Urbaniak – z-ca Kierownika Wydziału Rolnego KW PZPR w Gdańsku.

 

Są zebrania, nie ma efektów

- W powiatach kaszubskich praca nad budowaniem nowych i umacnianiem istniejących spółdzielni produkcyjnych jest bardzo mała. Odbywa się wprawdzie szereg zebrań i odpraw, lecz są one deklaratywne. Brak jest wykonawstwa podejmowanych uchwał i wniosków oraz kontroli tego. W pow. Kartuskim są tylko 3 spółdzielnie produkcyjne, a w Wydziale Politycznym POM jest dwóch ludzi, kilku ludzi w Wydziale Rolnictwa PRN: Ci uważają, że ich praca musi skupiać się na odcinku wsi indywidualnej. Sam pom boryka się z wielu trudnościami, jest nowy. Kierownik Wydziału Politycznego tow. Kijewski otrzymuje więcej pomocy niż inni, a robi mniej, tłumacząc się nawałem pracy administracyjnej, a przede wszystkim tym, że szereg dni w tygodniu spędza w KP, gdzie jest wzywany na odprawy, szkolenie, opracowywanie sprawozdań itd. Z omawianiem niektórych spraw dotyczących spółdzielczości KP winien przenieść się na teren POM, tu raz na miesiąc czy częściej lub rzadziej powinny odbywać się odprawy instruktażowe. Po linii spółdzielczości trzeba przeszkolić cały aktyw, by idąc na wieś, był przekonany, że sprawa zorganizowania spółdzielni produkcyjnych jest sprawą najważniejszą. W Tczewie, gdzie tego dokonano – są już 32 spółdzielnie produkcyjne.
       W najbliższym okresie kilka spółdzielni produkcyjnych musi powstać i w Kartuskim, a warunki ku temu są – mówił podczas posiedzenia Egzekutywy KW PZPR w Gdańsku tow. Nowakowski – kierownik Wydziału Politycznego Wojewódzkiej Ekspozytury POM.

 

Bicie nie przynosi skutku

- Brak jest operatywności w pracy Wydziałów Politycznych, od pewnego czasu istnieje jakieś otępienie w robocie: odprawy i wzywanie ttow., krytyka nie odnosi skutku. Towarzysze za mało siedzą w terenie. Oczywiście mamy w pracy wyniki, lecz jest możliwość zrobienia więcej. Towarzysze od żniw, kiedy przede wszystkim za braki bito POM-y – do bicia przyzwyczaili się, i nie odnosi ono skutku. Trzeba zastosować inne formy pobudzenia ich do pracy i nadania im lepszego ducha, z czego sami nie potrafimy wybrnąć. Dlatego trzeba, by KP choć raz na dwa miesiące wysłuchiwały na bieżąco na Egzekutywach sprawozdań dyrektorów POM, kierowników Wydziałów Politycznych i ustawiały ich do pracy. Te braki w pracy POM odbiły się na mobilizacji załóg POM oraz spółdzielców, na szkoleniu politycznym i zawodowym, a ostatnio na przebiegu remontów żniwnych, które dotychczas zostały wykonane tylko w 68 % – podkreślał podczas posiedzenia ten sam mówca.

 

Duży ubytek fachowców

- Od września obserwujemy duży ubytek fachowców. Wielu poszło do wojska, a część traktorzystów, których zarobki ze względu na trudne warunki wynosiły 170-250 zł miesięcznie, buty gumowe wystarczały na dwa tygodnie – zwalniają się i pracują obecnie przy kopaniu słupów itp. Tylko od grudnia odeszło 50 traktorzystów. Biura Zatrudnienia przy PRN winny spowodować, by traktorzyści ci wrócili do swego zawodu w POM-ach czy w PGR-ach: mimo ciągłego szkolenia traktorzystów jest wciąż za mało. Trzeba zabezpieczyć warunki dla budujących się 3-ch nowych POM-ów. Również w istniejących POM-ach jak Żelazna warunki bytowe są złe i ludzie się wykruszają: ludzie nie mają tu gdzie mieszkać, dojeżdżają z Lęborka – mówił dalej Nowakowski.

 

Nikt nie ma prawa krytykować dyrektora

- Dotychczas nie widzieliśmy roli kobiety w spółdzielniach produkcyjnych, a jest w nich wiele wspaniałych aktywistek. Powołanie Rad Kobiecych w spółdzielniach da nam oręż do właściwego ustawiania i mobilizacji kobiet do pracy w spółdzielniach. Przyczyna braków wynika z wąsko-ekonomicznego stylu pracy Wydziałów Politycznych, które często na skutek słabości administracji zastępują je kosztem pracy politycznej /Np. dyr. POM w Nowym Stawie jest bardzo słaby i ucieka na cały dzień by nie brać odpowiedzialności/. Odbija się to i na pracy organizacji partyjnych w spółdzielniach produkcyjnych, która jest niedostateczna. Niedostateczna jest jeszcze praca POP w POM-ach: w Cedrach Wielkich na zebraniu partyjnym za stołem prezydialnym zasiada sam Sekretarz POP i kierownik Wydziału Politycznego i nikt nie ma prawa krytykować dyrektora – stwierdzano w trakcie dyskusji podczas posiedzenia Egzekutywy KW PZPR w Gdańsku.

 

Nieodociągnięcia w pracy z młodzieżą

- Są niedociągnięcia w pracy z młodzieżą, aparatowi POM trudno dogadać się z zarządami powiatowymi ZMP, ZP nie zawsze liczą się z opinią Wydziałów Politycznych. Np. w Lęborku wyciągnięto na kadrowca do ZP ZMP dziewczynę z POM, która nie nadawała się do tego, podobnie z Cedrów Wielkich wyciągnięto na Szkołę Centralną ZMP dziewczynę, która niemoralnie się prowadziła i ma w POM-ie złą opinię – stwierdzono w trakcie posiedzenia Egzekutywy.

 

Nie chce oddać obory

- Jest wielu instruktorów politycznych POM, jak Miszta, Basiński, którzy nie potrafią poradzić sobie z robotą w spółdzielni – wygarnąć błędów i braków. Część z nich trzeba zwolnić, a przy tym ciągle uczyć i ustawiać. Kierownik Wydziału Politycznego i agronom nie potrafią dać sobie rady, i nie sygnalizowali, że w spółdzielni Kamirowo przyznane na inwestycje 28 tys. złotych włożono w wyremontowanie obory jednego z członków i ten nie chce oddać tej obory dla spółdzielni – informowano podczas posiedzenia.

 

Towarzysze nie popularyzują osiągnięć

- Wydaje się, że towarzysze z instancji partyjnych oraz innych organizacji nastawiając się na pracę z indywidualnym chłopstwem, nie starają się nawet spopularyzować wśród nich gospodarczych osiągnięć spółdzielni produkcyjnych. Rady Narodowe wytypowały dużo ludzi do komisji /w Kościerzynie aż 20 do 6 spółdzielni/, które miały pomagać w sporządzeniu bilansów. Praca tej komisji Kościerskiej była bardzo zła, tylko w 2-óch spółdzielniach byli ich członkowie, przyjeżdżając na godzinę przed zebraniem. W jednej spółdzielni sprawozdanie odczytał agronom – mówił tow. Stanisław Mojkowski – redaktor naczelny „Głosu Wybrzeża”.

 

Sztuka w służbie propagandy

- Nie zwraca się uwagi na wykorzystanie do pracy na odcinku spółdzielczości produkcyjnej pracowników aparatu handlu na wsi, którzy często nie orientują się w statutach spółdzielni i nie mogą dać chłopom, którzy mają do nich zaufanie odpowiednich wskazówek.
       W Kościerskim zauważyłem również, że tylko jeden zespół świetlicowy przygotował pod kierunkiem nauczyciela Świdzińskiego sztuczkę o problematyce, związanej ze spółdzielczością, która nawet bardzo się podobała i była wystawiana w sąsiednich wsiach. Gdybyśmy zaopatrzyli te zespoły wiejskie w odpowiednie materiały świetlicowe, byłyby one poważnym materiałem propagandowym. Źle jest, że gazeta nie zainteresowała się czy są takie materiały i nie podsunęła ich zespołom – zauważał wspomniany wcześniej Stanisław Mojkowski.

 

Praca była żywiołowa

- Gdy przyjrzymy się stanowi gospodarki w spółdzielniach, dniówkom obrachunkowym, okazuje się, że w wielu spółdzielniach jest niedobrze. Sprawę spółdzielni produkcyjnych rozpatrywaliśmy wielokrotnie od strony Rad Narodowych, organizacji partyjnych, kobiet, młodzieży, itd., jednak niekonsekwentnie realizowaliśmy wypracowane wnioski. Słabe wyniki w rozwoju spółdzielczości w powiatach kaszubskich wynikają niewątpliwie z tego, że praca na tym odcinku była żywiołowa. Nie zastanawialiśmy się, jak trzeba konkretnie pomóc tym powiatom, a następnie zorganizować pomoc dla gmin – stwierdzał tow. Izydor Kunat – członek Egzekutywy KW PZPR w Gdańsku.

 

Wierzący sekretarze

- Warto zastanowić się, jak wyglądają kadry aparatu partyjnego na wsi: nieraz sekretarz KG nie odpowiada na to stanowisko, sam jako chłop średniorolny przechodzi wahania, nie jest w spółdzielni i spółdzielnia nie powstaje w gromadzie, gdzie mieści się KG. Niewątpliwie przy nim budownictwo spółdzielni nie postąpi naprzód, sekretarzem KG powinien być nawet robotnik, chłop małorolny, który osobiście będzie zainteresowany w przebudowie wsi. Często mamy sekretarzy wierzących, pozostających pod wpływami kleru – W tym trzeba szukać przyczyn słabości w rozwoju spółdzielczości – podkreślał ten sam mówca.

 

To nie partia go przekonała

- Podstawowa przyczyna słabości w pracy na odcinku spółdzielni produkcyjnych leży w słabości podstawowych organizacji na wsi. Niska jest świadomość sekretarzy tych POP – nieraz niższa od poziomu bezpartyjnych. W swym wystąpieniu programowym w spółdzielni produkcyjnej Krasnołęka na dorocznym zebraniu sekretarz powiedział, że o wyższości spółdzielni produkcyjnych przekonała go nie Partia, a bezpartyjny obywatel. Przed zebraniem odbyły się 4 zebrania POP, lecz członkowie Partii nie doszli do wniosku, jakich ludzi mają wysunąć do zarządu i dopiero w godzinę przed ogólnym zebraniem udało nam się przygotować 4 kobiety oraz kilku ZSL-owców, którzy wysuwali odpowiadających nam ludzi. Jeden z członków na tym samym zebraniu, gdy mówiono, że krowy spółdzielcze są głodne, bo nie zebrano lucerny itd. mówił: „moje krowy nie ryczały, bo je nakarmiłem” – zauważała tow. Jadwiga Kościowa, kierownik Wojewódzkiej Szkoły Partyjnej w Gdańsku.

 

Spółdzielnia zakupiła 700 książek a „kto je czyta”.

- Bardzo dużo mają do zrobienia nauczyciele, a sami i poprzez RN mało pracowaliśmy z nimi. Jeden z nauczycieli na zebraniu w spółdzielni mówił z wyrzutem, że spółdzielnia zakupiła 700 książek, a „kto je czyta” – podkreślała tow. Kościowa.

Marcin Ślaski (Gdańsk)

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama