Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

List z Elbląga

Za ciężkie gdańskie dukaty, gdyńskie przedsiębiorstwo budowlane „Wybrzeże” ustawiło w Elblągu nowe słupy oświetleniowe i założyło świetlówki, informował Dziennik Bałtycki z 12 października 1962 r.

Szanowny Panie Redaktorze!
     W Elblągu zaczynają się dziać rzeczy kosmiczne. Pan nie wierzy? No tak – w naukowych biuletynach astronomicznych i astronautycznych o Elblągu cicho, to prawda – a tu tymczasem trwa mrówcza praca szukania kontaktu z istotami myślącymi, z innych planet.
     Wyobrażam sobie ten grymas (i to z zazdrości) na obliczu Szanownego Pana Redaktora – że to nie Gdańsk i że elblążanie nawet nie prosili o kredyty, a wyprzedzili!!!
     A teraz – jak do tego doszło. Za ciężkie gdańskie dukaty, gdyńskie przedsiębiorstwo budowlane „Wybrzeże” ustawiło w Elblągu nowe słupy oświetleniowe i założyło świetlówki. Ale jakie świetlówki? – właśnie kosmiczne. Co noc jedne gasną, a drugie mrugają... Pan Redaktor jeszcze nie rozumie? One wysyłają sygnały w kosmos.
     Oto tajemnica elbląskiego eksperymentu, który z pewnością nabierze w czwartym kwartale br. pełnego rozmachu, gdyż także i dalsze ulice, otrzymują tego typu oświetlenie.
     Wprawdzie niektórzy elblążanie brzydko klną; co do pioruna, po co nam kosmos i sygnały i że nogi można połamać przy mrugającym świetle.
     Ale czyż za czasów naszych babek, nie było takich, co twierdzili że diabeł, czyli nieczysta siła, siedzi w parowozie? Byli...
     Chociaż mój sąsiad Panie Redaktorze, twierdzi, że to żaden eksperyment naukowy, tylko zwyczajne brakoróbstwo.
     Sam już nie wiem kto ma rację? A może w tej sprawie głos zabiorą budowniczowie?
     Pozostaję więc z „mrugającym” pozdrowieniem.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama