Wtorek 25-09-2018, imieniny Władysława, Aurelii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Metody wychowawcze

Niecierpliwie wypatrywałam nadejścia tramwaju, gdy nagle usłyszałam głośne, ordynarne wyzwiska, informował Elbląski Głos Wybrzeża z 21 marca 1956 r.

Był dzień 20 lutego 1956 roku. Na przystanku tramwajowym przy ul. Królewieckiej grupka ludzi oczekiwała na tramwaj. Niecierpliwie wypatrywałam nadejścia tramwaju, gdy nagle usłyszałam głośne, ordynarne wyzwiska. Obejrzałam się i może nawet nie dostrzegłabym, kto tak ordynarnie wymyśla, gdyby nie to, że w te chwili posypały się nowe wyzwiska.
     Ordynarne wyzwiska zwróciły uwagę wszystkich ludzi znajdujących się na przystanku, a ja – będąc ciekawą na kogo pani w czarnych oficerkach, czarnym płaszczu z plikiem papierów czy książek pod pachę i zielonym futerałem do skrzypiec w ręku wylewa nadmiar swej energii – wysunęłam się nieco do przodu.
     I cóż zobaczyłam – drogi czytelniku? – Może samego rogatego diabła? Nie! To było dziecko: mały, może siedmio czy ośmioletni chłopczyk, który dźwigał tornister na plecach i z trudem wyciągał nóżki z głębokiego śniegu.
     Kiedy chłopiec dogonił „energiczną” panią, nowy potok ordynarnych wyzwisk posypał się z jej ust, a na kark dziecka spadło kilka szturchańców. I wszystko o to, że w głębokim śniegu chłopiec nie mógł iść tak szybko jak dorosła kobieta i nie mógł za nią nadążyć.
     Chętnie podałabym do publicznej wiadomości nazwisko tej pani, ale nie znam jej, bo w Elblągu mieszkam zaledwie miesiąc.
     Muszę się przyznać, że nie byłam tak odważna, by zwrócić uwagę tej pani, ale wśród nas znajdował się funkcjonariusz MO i uważam, że jego obowiązkiem było pouczenie tej pani, że matki powinny stosować inne metody wychowawcze.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini
Domena funkcyjna .com.pl
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)