Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ekologia po Elbląsku Ekologia po Elbląsku

Na jakiej podstawie

Taksówki elbląskie, chociaż pojawiły się niedawno, mają już ustaloną opinię. I to niezbyt pochlebną, informował Elbląski Głos Wybrzeża z 31 marca 1956 r.

Nie bez powodów jednak, o czym m. in. może świadczyć przytoczony poniżej przykład.
     16 lutego o godz. 14 ob. Jan M. zamieszkały przy ul. Morszyńskiej, zabierał ze szpitala żonę z noworodkiem.
     Przed szpitalem stała jedna taksówka nr 7, której kierowca Stanisław R., odwoził właśnie jakąś matkę z dzieckiem. Przed odjazdem obiecał jednak ob. M, że wróci za 10 min i odwiezie go wraz z żoną i noworodkiem.
     Ponieważ taksówka nie wracała, więc ob. M. skorzystał z usług innej.
     Po pewnym czasie, gdy już byli w domu, zjawił się „punktualny” taksówkarz (nr 7) z „piekielną” awanturą, żądając zapłaty za nie odbyty kurs w wysokości 40 złotych. (Dla wyjaśnienia warto dodać, że obowiązująca taksa za 1 km wynosi 2,60 zł, a odległość mieszkania ob. M. od szpitala nie przekracza 4 km?).
     Na jakiej podstawie więc kierowca taksówki nr 7 upomniał się za kurs, którego nie odbył z własnej winy, ponieważ nie stawił się w obiecanym terminie i na umówionym miejscu?
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • a teraz to taksowkarze powinni placic za to ze ich nie ma na postoju choc to sie nie zdarza oj ciezki ich los
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    podpisek(2006-03-31)
  • to były czasy, hehe, pamiętam jak za małolata stałem czasami w kolejce z rodzicami na postoju taksówek w oczekiwaniu aż przyjedzie jakaś "wolna", pamiętam, że popularne było zapytanie innych w kolejce: "a Pan dokąd jedzie? może zabierzemy sie razem?", i te cykające taksometry z takim dużym plastikowym pokrętłem, którym taksówkarz kręcił jak sie wsiadało :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nems(2006-04-01)
  • Dzisiaj zawód taksówkarza umiera śmiercią naturalną. Ale jak tu wsiąść do jakiegoś rzęcha o nazwie "Polonez", czy 25. letniego niemieckiego gruchota, którego właściciel (niezbyt dokładnie umyty) śmierdzi do oporu marnymi papierosami, które PALI W TAXI!!! Toż to o pomstę do nieba woła! Za parę lat będzie kilkanaście taksówek i bedą to kilkuletnie VW, czy Mercedesy, inne barachło się doszczętnie wykruszy. Zresztą zrzeszenia taksówkarskie wprowadzą obostrzenia co do marek samochodów, które można będzie rejestrować na TAXI.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    eks-złotówa(2006-04-03)
  • Jest kilka czystych z klimą ale głównie na tel i po wcześniejszym uzgodnieniu warunków z dyspozytorką.Najgorsze te z postoju.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mm(2006-04-05)
Reklama