Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 19-04-2018, imieniny Leona, Adolfa
 
Rek

UWAGA!

Płonąca latarnia

Każdy, kto tylko przyjedzie do Elbląga, dziwi się, że niektóre latarnie gazowe palą się nawet w dzień, informował Dziennik Bałtycki z 21 września 1957 r.

Jako przykład podam latarnię znajdującą się na ul. Słonecznej obok domu nr 64.
     Wydawałoby się, że Elbląg dysponuje nadmierną ilością gazu świetlnego. Ponieważ jest inaczej, a świadczyć o tym mogą nasze kuchenki gazowe, na których trudno zagotować litr mleka, byłoby wskazane, by ci, co gaszą latarnie, bardziej przejmowali się swoją pracą.

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • teras nie mamy problemu bo jast elektryka pytanie są i gdzie stoją jescze latarnie nie działające w mieście naszym ukochanym elbląg
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2007-09-22)
  • Stoi jeszcze jedna w Elblągu , róg górnośląskiej i sienkiewicza na mostku obok latarni elektr.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    latarnik(2007-09-23)
  • jest jeszcze druga i na dodatek od niedawna sprawna...! przy sądzie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2007-09-23)
  • W latach 50-tych, 60-tych minionego wieku ,pomieszkiwałem w Elblągu. Pamiętam, rytuał zapalania lamp gazowych. Przyjeżdżał Pan z drabinką w której na końcu był hak służący do "odpalania" lampy. Hakiem zaczepiał Pan Gazmajster za drut i "ciagnął" drabinkę w dół, aż do zapalenia lampy. Sztuka zapalenia polegała na dotarciu do lam- pki "dyżurnej - wiecznej" ot i cała sztuka i wielka technika, Aha Pan Gazmajster wsiadal na rower i oddalał się do kolejnej lampy. Za nim tłum dzieciarni, m.in. i ja, . Mam sporo lat a zdarzenia opisane pamiętam .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2007-09-24)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Zabudowa kuchni 6
Aranżacja łazienki 2
Wnętrze komercyjne 2
!!!PROMOCJA!!!