Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 17-08-2017, imieniny Jacka, Julianny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Po sąsiedzku (Elbląskie Archiwalia Muzyczne, odc. 28)

 
Elbląg, Po sąsiedzku (Elbląskie Archiwalia Muzyczne, odc. 28) (fot. Pub Sąsiedzi)
Rek

W dzisiejszym odcinku Elbląskich Archiwaliów Muzycznych prezentujemy historię pubu Sąsiedzi, który od czterech lat organizuje m.in. koncerty rockowe, metalowe czy hip-hopowe.

- Działalność w lokalu po byłym pubie Klepsydra rozpoczęliście w 2013 r. Nie obawialiście się tego, że niebawem splajtujecie? Zapewne znane są wam realia elbląskiego show-biznesu klubowo-pubowego, gdzie np. po 3-4 latach kluby są likwidowane. Przykładów mnóstwo, np. I-Club, Sabat, Agravka czy Starovka.
     Paweł Ukleja i Tomasz Pieciukiewicz: - Hmm…, klepsydra (śmiech). Dawno nie słyszeliśmy tej nazwy. Generalnie przejmując lokal po poprzednikach, musieliśmy włożyć w niego bardzo dużo pracy. Lokal był bardzo zaniedbany i to nie tylko wizualnie, ale również nie posiadał żadnego wyposażenia czy infrastruktury niezbędnej do funkcjonowania. Remont trwał dość długo i kosztował dwa razy więcej niż założyliśmy, po drodze doszło wiele aspektów, których nie dało się wcześniej przewidzieć. Jednak ze wszystkim się uporaliśmy i udało się ruszyć.
     Czy obawialiśmy się plajty? Szczerze mówiąc nawet o tym nie myśleliśmy. Mieliśmy pomysł, plan, zabezpieczenie finansowe, dużo do zrobienia, ale też ogromną satysfakcję z tego, co robimy. Generalnie od startu remontu do czasu otwarcia pracowaliśmy po 15-16 godzin dziennie, ale praca ta przyniosła oczekiwany efekt. Początki były ciekawe i trudne, od startu był zamysł, aby organizować różne wydarzenia muzyczne. Pierwsze koncerty były dla nas nauką i zdobywaniem doświadczenia. Z każdą kolejną imprezą rozwijaliśmy też klub pod względem wyposażenia. Obecnie mamy za sobą ogromną ilość koncertów, mniejszych i większych, ale dalej nas to kręci i nie zamierzamy tego zmieniać.
     Co do wymienionej konkurencji, ciężko mi się odnieść, miejsca te kojarzą mi się z weekendowymi eventami z muzyką mechaniczną, ewentualnie Dj-ami. My działamy trochę szerzej, bo przede wszystkim jesteśmy cały tydzień. Koncerty były i będą również w tygodniu, mamy zaplecze gastronomiczne. Można wspomnieć że na maj 2018 r. zostały nam już ostatnie miejsca na organizację przyjęć z okazji pierwszej komunii, a kalendarz z imprezami zorganizowanymi jest praktycznie do końca roku wypełniony. Dodatkowo w tym roku uruchomiliśmy dla naszych gości ogródek, aby pogoda nie przeszkadzała im w miłym spędzaniu czasu.
     Nie ma co ukrywać, że jest to trudny biznes, wymagający dużo pracy, natomiast przy odpowiednim podejściu, wytrwałości i zaangażowaniu nawet w naszym mieście może funkcjonować. Od razu kojarzą mi się lokale, które wrzucą zdjęcie pokazujące dużą ilość bawiących się ludzi najczęściej w weekend, każdy kto działa w gastronomii wie, że w dzisiejszych czasach nie ilość, a jakość się liczy i wie, że jeżeli przez kilkadziesiąt minut w tygodniu jest więcej ludzi, to tak naprawdę nic z tego nie wynika. Przy okazji, jak sięgnę pamięcią, to mimo wszystko bardziej od wspomnianych miejsc z imprezami muzycznymi kojarzy mi się np. Tank czy Jaszczur.
     
     - W tym roku mija czwarty rok waszej działalności. Czy z tej okazji przygotowaliście dla elblążan jakieś niespodzianki, np. koncertowe?
     
- Do rocznicy nie przykładamy zbyt dużej wagi, działamy swoim tempem, ciągle się rozwijamy, przy okazji jednego z koncertów będzie symboliczny tort i szampan. Nie będziemy tego specjalnie promować, kto nas odwiedza ten będzie wiedział (śmiech).
     
     - Czy największe frekwencje koncertowe zyskujecie tylko na koncertach hip-hopowych?
     
- Frekwencja to temat rzeka i sprawa nie do przewidzenia. Zdarzało się wiele koncertów, gdzie nie wpuszczaliśmy już chętnych, bo zabrakło biletów, ale zdarzały się koncerty dla garstki osób. Jednak nie ma sensu moim zdaniem w takim przypadku podsumowywanie jednego koncertu, a raczej całego cyklu. Wiadomo, że na muzykę trudniejszą w odbiorze znajdziemy mniej chętnych, na melodyjnego rocka dużo więcej. Chcemy robić imprezy dla szerokiej grupy odbiorców, jeżeli chodzi o wywołany hip-hop, to rzeczywiście ma duże grono fanów w naszym mieście. Wynika to z różnych aspektów, ale to temat na inną rozmowę. Najważniejsze, że młodzież może zobaczyć ulubionego artystę na żywo, z bliska, niejednokrotnie może z nim porozmawiać, to dla nich ważne. A dla nas ważne, że możemy im to umożliwić.

  (fot. Pub Sąsiedzi) (fot. Pub Sąsiedzi)


     
     - Z jakiej imprezy jesteście najbardziej zadowoleni?
     
- Nie ma takiej jednej i konkretnej. Od razu na myśl przychodzi mi wiele zespołów, które gościliśmy, bardzo utalentowanych i świetnie brzmiących na żywo. Warto przypomnieć, że gościliśmy legendy polskiej sceny muzycznej takie jak: Sztywny Pal Azji, Róże Europy, Proletaryat, Janusz Radek & The Ants, The Analogs, Mech i wielu innych równie znakomitych (ciężko nawet wszystkich wymienić).
     
     - Czy oprócz koncertów organizujecie może turniej darta albo grę w bilard? Swego czasu takie rozgrywki były organizowane cyklicznie w Elblągu, np. Cafe Mundial (rozgrywki piłkarskie między pubami). Myślicie, że powinno wrócić się do tych spotkań?
     - Nie organizowaliśmy oficjalnych turniejów gry w bilard czy darta, bardziej nasi goście się organizowali i takowe przeprowadzali, ale w bardzo lokalnym charakterze, było też kilka turniejów w piłkarzyki, świetna zabawa, i spora frekwencja. Zawsze warto budować lokalne społeczności, może temat jeszcze powróci, bo warto.
     
     - Oprócz pubu uruchomiliście także scenę koncertową. Nadal odbywają się tam koncerty? Kto do tej pory tam koncertował?
     - Wydarzenia na większej scenie były jednorazowe, chociaż mamy plany na przyszłość. Cały czas szukamy dogodnego miejsca. Natłok pracy i sporo wydarzeń letnich (obsługujemy dużo imprez w innych miastach) spowodował, że w tym roku już pewnie nie zajmiemy się dużą sceną, ale w końcu przyjdzie czas i na to. Z większych koncertów udało się zaprosić m.in. Lady Pank czy Luxtorpedę. Bardzo udane wydarzenia, duża frekwencja, więc na pewno coś w tym kierunku uda się jeszcze zrobić. Jednak najważniejszy jest nasz klub i na tym skupiamy się w pierwszej kolejności.
     
     - Wiele organizacji i firm regularnie czerpie ze środków finansowych z Urzędu Miejskiego czy programów UE, bo inaczej ich działalność by upadła. Niektórzy nawet za taką samą pracę jak wy są nagradzani (np. podczas Elbląskich Nagród Kulturalnych). Jak to wygląda w waszym przypadku, bo nie widziałem was jeszcze w gronie zwycięzców, a wykonujecie taką samą pracę jak konkurencja.

     - Nie korzystamy i nie korzystaliśmy nigdy ze środków czy pomocy Urzędu Miejskiego. Raz prawie udało się coś zrobić razem, ale nie było czasu na formalności (urzędowe sprawy są strasznie skomplikowane i ciężko znaleźć na nie czas). Co do konkursów, nagród, to szczerze, nie zastanawialiśmy się nigdy nad tym, nie wiemy z czym to się wiąże ani jakie są zasady, ciężko pracujemy nad własnymi pomysłami. Koncertów zrobiliśmy bardzo dużo, więc może kiedyś ktoś nas nagrodzi (śmiech). Jednak największą nagrodą są uśmiechnięci i zadowoleni ludzie. Przy tej okazji wielkie dzięki ludzie Ż!
     
     - Najbliższe koncerty?
     
- Mamy już wstępne plany na jesień. We wrześniu np. odwiedzą nas nasi dobrzy znajomi Cochise, jak też znany raper Kaen. Dodatkowo sporo różnorodnego grania, każdy znajdzie coś dla siebie. Dużo osób pyta nas o nazwę, to może przy okazji wyjaśnię. Jesteśmy wspólnikami, znamy się od lat, a mieszkamy w jednej klatce, dlatego wybór nazwy nie był trudny.

Redakcja, muzycznyelblag.pl
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama