Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Przedwiośnie

Ludzie w Elblągu mogą chodzić z suchymi nogami. I wcale nie muszą ślizgać się, przewracać, łamać ręce i karki na oblodzonych asfaltach, informował Dziennik Bałtycki z 15 marca 1956 r.

Przedwiośnie, to taki sobie kopciuszek wśród pór roku. Nikt go nie czeka, nikt się nim nie cieszy i nikt nie żałuje, kiedy minie. Ot, po prostu przechodzi się obok niego obojętnie, wieczorem z podniesionym kołnierzem (bo to mrozik jeszcze trzyma!), a w dzień – najlepiej w kaloszach, bo...
     Elbląg. Ulica Słoneczna w marcowym słońcu. Głęboki, kopny śnieg i ścieżka jak narciarski ślad, niestety – wypełniony wodą. Czyż można po tym chodzić? Cóż... Nie tyle można, ile – trzeba.
     Tym razem to nie jakaś tam kręta, boczna ulica Słoneczna, lecz najbardziej centralny i reprezentacyjny punkt 70-tysiącznego miasta: skrzyżowanie 1 Maja i Hetmańskiej.
     Na skrzyżowaniu głęboka i szeroka woda.
     Idą dwie kobiety którym niełatwo i niezbyt wygodnie brnąć przez podobnie utrzymane chodniki i jezdnie, ale co robić? Muszą!
     Otóż właśnie: czy muszą?
     Nie. Mogą ludzie w Elblągu chodzić z suchymi nogami. I wcale nie muszą ślizgać się, przewracać, łamać ręce i karki na oblodzonych asfaltach. Zwyczajnie, mogą wziąć do serca opublikowany właśnie apel Miejskiego Komitetu Frontu Narodowego, a do rąk – łopatę, kilof, miotłę i chwileczkę pogimnastykować się prze domem.
     Efekt – gwarantowany. Tylko...
     Tylko proszę pamiętać i o tym, że pod śniegiem leżą jeszcze w różnych punktach Elbląga remontowe i budowlane „resztki” jesienne: cegły, piasek, wapno. Te rzeczy trzeba także usunąć.
     A zatem – do roboty, obywatele!
     Przedwiośnie może być równie piękne, jak autentyczna wiosna. To zależy tylko od nas i od naszej energii, z którą weźmiemy się do likwidowania ostatnich śladów, ładnej na swój sposób, ale bardzo już spowszedniałej i nudnej w marcu – zimy.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Ten artykuł to ewidentny przykład "propagandy pezetperowskiej". Elbląg wówczas - 10 lat po wojnie, wyglądał nadal jakby dopiero wczoraj Sowieci z miasta wyszli. Syf, brud, kiła i mogiła - dosłownie, morze nie posprzątanych ruin i trwające rozbiórki tego co się zachowało. Jeszcze w 1957 roku dziennikarze niemieccy napisali że "dawny Elbląg przestał istnieć", a dzisiejszy to "Pompea Północy", i było to delikatne określenie. Tutejsi lokalni towarzysze - kacyki partyjne, uwijali się jak w ukropie, by codziennie jak najwięcej cegły wywieźć z miasta. Kończono "odbudowę" socrealistycznej i prostacko-szpetnej Warszawy, a tu już Gdańsk się o materiał upominał. Jeszcze długo potem władze miasta nie były w stanie poprawić pofalowanych niemieckich chodników, a co dopiero mówić o nowych, z "betonu", który po pierwszym deszczu wymywał z płyt chodnikowych ten "beton".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    autochton(2006-03-15)
Reklama