Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Ratujmy zieleń i kwiaty

Poniedziałek, 28 maja 1951 r. Dziennik Bałtycki nr 145

ELBLĄG Rozkwitły drzewa i kwiaty. Miasto wygląda, jak duży bukiet.
     Ale są ludzie, którzy nie widzą tego piękna i nie dbają o nie.
     Oto kilka obrazków jak niszczy się zieleń na terenie miasta:
     Park Kajki – wygracowane alejki, ścieżki, obsadzone kwiatami klomby i rabaty, trawniki zasiane młodą trawą. U skraju trawników białe tabliczki z czarnym napisem „nie deptać trawników”.
     Alejką idzie towarzystwo składające się z sześciu osób (zapewne pary małżeńskie), a przed nimi siedmioro dzieci, które biegną, popychają się i przewracają... na trawniki dokazując z uciechy i nadmiaru radości, jaka je przepełnia. Żadne z rodziców nie zwraca uwagi dzieciom na nie właściwe zachowanie się, żadna z matek ani żaden z trzech ojców nie upomni dziecka, aby nie niszczyło piękna przyrody. A tabliczki stoją i czarnymi literkami wołają... wołają...
     Przy ul. Asnyka rośnie piękna rajska jabłoń, obsypana kwieciem, że prawie nie widać liści. Nie, już nie jest! Była... Bo oto w sobotę 12 maja dwie dziewczynki liczące po 10 – 11 lat zniszczyły ją doszczętnie. Jedna z nich ubrana w kremową sukienkę weszła na drzewo, a druga w granatowej stała pod drzewem. Ta na drzewie darła gałązki i kwiecie pełnymi garściami, rzucając je stojącej pod drzewem koleżance, która nie mogła pomieścić w małych dłoniach ani dziesiątej części zniszczonych gałązek. Na zwróconą im uwagę dziewczynki zareagowały pogardliwym milczeniem i... dzieło zniszczenia wiodły dalej.
     Przy ul. Chrobrego w ogrodzie prywatnym rósł złotodeszcz (forsycja), rozjaśniając żółtą plamą dookolną zieleń. Krzew był piękny i starannie pielęgnowany. Ulicą przechodziło kilku młodzieńców po 18 – 20 lat. I oto w kilka minut z pięknego przed chwilą drzewka pozostał kikut z żałośnie sterczącymi, poobłamywanymi gałęziami, a młodzi zwycięzcy bezbronnego krzaka w kilkanaście minut później wyrzucili na chodnik bezwartościowe dla nich „bukiety”.
     Przykłady takie można by mnożyć w nieskończoność. A oburzony tym wandalizmem przechodzień, który próbuje reagować, spotyka się z reguły z pogardliwym milczeniem, albo, co gorsza, z wyzwiskami i groźbami.
     A ponieważ wszelkie nawoływania były dotąd bezskuteczne, może pomoże sposób, aby nasze najmłodsze pociechy w przedszkolach uczono nie tylko szacunku dla przyrody, ale i zawstydzania osób starszych, depcących trawniki i łamiących drzewa, czy krzewy.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • A to paskudy, te dziewczynki!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Trampek(2001-05-28)
  • Ciesze się, że nie wszyscy są w naszym mieście obojętni na piękno przyrody jaka nas otacza. Zrozumienie tego, że przyroda jest naszym wspólnym dobrem nie jest prostą sprawą i kształtuje się je latami. Znam ten problem dobrze z racji posiadania własnych dzieci. Mówmy o tym często w Vectrze i piszmy na ten temat w gazetach. Mieszkańcy muszą traktować Elbląg jak naszą wspólną własność. Olek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Olek(2001-05-29)
Reklama