Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Stary temat

Powiedzenie „prędzej zajdziesz pieszo, niż dojedziesz tramwajem elbląskim” ma swoje uzasadnienie, informował Dziennik Bałtycki z 4 kwietnia 1956 r.

To fakt, o którym pisano już dużo, to mól, który gryzie nas, pasażerów elbląskich tramwajów. Z tym walczymy, podpowiadamy dyrekcji MPGK różne możliwe formy poprawy sytuacji, krytykujemy, prosimy, a to wszystko – jak grochem o ścianę.
     Wlecze się taka „krowa” np. z Placu Słowiańskiego do dworca prawie pół godziny (pieszo można zajść w 15 min.). Czeka na każdej mijance, rozwija prędkość nie większą niż 5 m na godz., na przystankach stoi tak długo, że mogłoby wsiąść nie wiadomo ile osób. W Warszawie lub Łodzi wsiada i wysiada grubo więcej, a tramwaj tam stoi krócej niż w Elblągu.
     Oskarżenie tym razem rzucam na motorniczych, oni to bowiem ponoszą największą winę za ślamazarną jazdę tramwajem.
     Np. jechałem 27 ub. m. na dworzec o godz. 20 tramwajem linii nr 1 (wóz nr 28). Na skrzyżowaniu szyn przy ul. Świętojańskiej i Rokossowskiego motorniczy przystanął, aby przesunąć zwrotnicę. Z tramwaju wyskoczyła młoda blondynka, chwyciła za żelazny pręt, służący do przekładania szyn i próbowała uporać się z bądź co bądź trudnym mechanizmem. Tramwaj sobie stał, a motorniczy przyglądał się i czekał, kiedy ta grzeczna do przesady pasażerka – wyręczy go. Wreszcie stwierdził, że kobieta nie może sobie poradzić, wyszedł sam i „wajchę” przełożył.
     A więc pytam: po co ta strata czasu?
     Dlaczego obsługa tramwaju wykazuje tak mało poczucia obowiązku i odpowiedzialności?
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Chociaż minęło 50 lat to niewiele się zmieniło. W dalszym ciągu dużo prędzej można dojść pieszo n.p. a Hetmańskiej na Dąbka (i nie tylko) niż jechać tramwajem. Podobno Tramwaje miały być pojazdami komunikacji podstawowej, a autobusy tylko uzupełnieniem. Jak narazie organizacja komunikacji jest tragiczna. Jak już coś jedzie to wszystko naraz w tym samym kierunku, a jak nie, to trzeba czekać pół godziny. Wole przejść sie pieszo. Nie wspominając już o skrzyżowaniu na pl. Jagiellończyka...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zawiedziony(2006-04-04)
  • wow , mineło pół wieku i jest bez zmian , to o czymś chyba świadczy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sed(2006-04-06)
Reklama