Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

A co tu pisać ?! A co tu pisać ?!

W Kadynach

Na łonie natury pięknie mija czas w Kadynach, ale powrót do domu bywa niewesoły, informował Dziennik Bałtycki z 24 lipca 1956 r.

Kadyny leżą w przepięknej okolicy, otoczone lasami, pełnymi jagód i grzybów, malowniczymi jarami i wzniesieniami, przyciągają licznych turystów wycieczkowiczów. Nic w tym dziwnego, że ludzie chcą odpocząć po pracowitym tygodniu.
     Nie można jednak dopuścić, by zamierzona przyjemność zamieniła się w udrękę. A często się zmienia, gdyż z Kadyn „nie ma odwrotu” , tzn. trudno jest dojechać do odległego zaledwie o 15 km Elbląga. Jeden pociąg odchodzi o godz.. 18, a następny dopiero o 0.15. Co ma robić człowiek, który w międzyczasie znajdzie się na stacji? Czy może czekać kilka godzin w brudnej, nieoświetlonej, pozbawionej ławek i nawet rozkładu jazdy poczekalni? W tym wypadku nie trzeba wiele, żeby ludzi uszczęśliwić, wystarczy jeden dodatkowy pociąg i doprowadzenie poczekalni do stanu używalności.
     Czasem ktoś z nieszczęsnych turystów, zmamiony obietnicą bufetu i poczekalni, decyduje się przejść jeszcze kilka kilometrów do pobliskiego Suchacza. Można tam podobno poczekać na pociąg i coś zjeść. Ale to tylko pozory.
     Bufet dworcowy w Suchaczu zamyka się bezapelacyjnie już o godz. 22, mimo, że powinien być otwarty do godz. 24. Poczekalnia znowu jest poczekalnią tylko z nazwy. Po zgaszeniu światła w kasie biletowej, także i poczekalnię zalegają ciemności. „Umeblowanie” tej komórki – bo inaczej tego nazwać nie można – stanowi jedna ławka na 4 osoby. Reszta wyczekujących przez całe godziny na pociąg siada na podłodze.
     Naprawdę szkoda, żeby wrażenia ze wspaniałej wycieczki rozwiewały się pod wpływem takiego zakończenia. Trochę dobrych chęci i zainteresowania, a oszczędzi się ludziom wiele cennego czasu i nerwów.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama