Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ekologia po Elbląsku Ekologia po Elbląsku

W porcie

W elbląskim porcie kończy się sezon letni, informował Dziennik Bałtycki z 4 września 1956 r.

Lato w tym roku nie dopisało. Częste deszcze zniechęciły wielu ludzi do wyjazdu nad morze, mimo to w elbląskiej przystani zdarzały się i takie sytuacje, że statek, odchodzący do Krynicy Morskiej, nie mógł zabrać wszystkich pasażerów.
     Przyjemnie jest, siedząc na pokładzie statku, prującego fale Zalewu Wiślanego, obserwować rybitwy, unoszące się z krzykiem wokoło, wystawiać twarz na słone podmuchy wiatru, lub gonić wzrokiem spłoszone kormorany, oddalające się niskim ciężkim lotem.
     Aby zapewnić jednak wygodny i sprawny przewóz, potrzebny jest duży wkład pracy ze strony kierownictwa i załóg statków, tym bardziej, że tabor jest przestarzały i wymaga ciągłych remontów.
     W baraku, stojącym przy przystani, mieści się kasa i biuro ekspozytury elbląskiej. Barak jest brzydki, lecz w środku panuje wzorowa czystość i porządek. Na przystani też ładnie – ławeczki, kwiaty w skrzynkach, głośniki. Widać troskliwą rękę gospodarza. Jest nim kierownik Kazimierz Gieszczyński, który informuje mnie, że w przyszłym roku planowana jest budowa nowego parterowego domu. Znajdą się w nim pomieszczenia biura, bufet, poczekalnia dla pasażerów oraz pokoje gościnne i świetlica dla marynarzy.
     Najwyższy czas, aby plan ten doszedł do skutku, gdyż obecny barak – to kompromitacja. Tysiące wycieczkowiczów z całej Polski przewijają się w letnim sezonie przez elbląski port, dążąc statkami nie tylko do Krynicy Morskiej, lecz i do Ostródy, malborka, Fromborka, Tolkmicka, Gdańska. Na pewno nie są zbudowani widokiem obskurnego budyneczku. Sezon letni kończy się 15 września, od tego też dnia zaczyna się wzmożony ruch holowniczy. Przewozi się więc słomę konopną, trzcinę, cegłę, cukier, buraki i kartofle. Aż do chwili zamarznięcia dróg wodnych trwa ruch w przystani.
     A potem? Potem robi się zestawienia roczne, analizuje na zebraniach minioną pracę, aby uniknąć w przyszłości popełnionych błędów i czyni się przygotowania do następnego roku nawigacyjnego, aby znowu z setkami pasażerów na pokładach wyruszyć na szlaki wodne.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama