Wtorek 11-12-2018, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Bizony pchają barki do Kaliningradu

 
Elbląg, Bizony pchają barki do Kaliningradu Kapitan Mariusz Urbaniak (fot. WS)
Rek

Chłodny, słoneczny, wczesnowiosenny poranek. Przy nabrzeżu firmy Weko trwają czynności przed wypłynięciem załogi pchacza Bizon z barką załadowaną materiałami budowlanymi do Kaliningradu. Jeszcze tylko odprawa celno-graniczna i rejs się rozpocznie. Zobacz fotoreportaż.

Jednostką Bizon E-03 dowodzi kapitan Mariusz Urbaniak, człowiek z dwudziestoletnim doświadczeniem na morzu i wodach śródlądowych.
     - Bizon to statek żeglugi śródlądowej, pchacz barek. Zbudowany został w płockiej stoczni, dysponuje mocą dwóch silników diesla o mocy 400 kW każdy - wyjaśnia kapitan Urbaniak. - Za chwilę rozpoczynamy sezon żeglugowy i będziemy z jego pomocą na barkach wozić materiały budowlane do Kaliningradu, a z powrotem węgiel. Rejs zestawu pchacz-barka do Kaliningradu trwa około 11 godzin, a prędkość to 4-5 węzłów. Mamy zezwolenie na pływanie przy wietrze o sile maksymalnej 4 stopni w skali Beauforta.
     W ten rejs załoga Bizona wypłynęła w trzyosobowym składzie. Na pokładzie oprócz kapitana było jeszcze dwóch członków załogi. Jak się dowiedzieliśmy była to nietypowa sytuacja, gdyż do obsługi pchacza z jedną barką wystarczy zazwyczaj kapitan i jeden marynarz. W przypadku zestawów składających się z dwóch lub trzech barek załoga musi liczyć więcej osób. Kapitan i jego ludzie sprawnie połączyli Bizona z barką, po czym na pokładzie pojawili się funkcjonariusze straży granicznej i służby celnej.
     - Do odprawy jednostki pływającej przyjeżdżamy po otrzymaniu zgłoszenia celnego - mówi kierownik Oddziału Celnego w Elblągu komisarz celny Zbigniew Grucelski. I dodaje: - Takie awizo jest dostarczane drogą elektroniczną jednocześnie do Straży Granicznej oraz do naszej grupy mobilnej. Generalnie my zajmujemy się odprawą przewożonego towaru, a Straż Graniczna załogą. Sprawdzamy jednostkę, zgodność ładunku ze zgłoszeniem celnym oraz dokumenty. W tym samym czasie sprawdzaniem załogi zajmują się funkcjonariusze Straży Granicznej. Dokonujemy również rewizji jednostki pod kątem przemytu alkoholu czy papierosów. Dotyczy to zwłaszcza jednostek wpływających na nasz teren z Kaliningradu. Ruch towarowy nie sprawia nam żadnych kłopotów, praktycznie w tym przypadku przemytu nie stwierdzamy choć cały czas jesteśmy bardzo czujni.

 


     Bizon z barką od nabrzeża firmy Weko odbił o godz. 9.15. Przed kapitanem Urbaniakiem i jego załogą 11-godzinny rejs. Potem oczekiwanie w kolejce z innymi jednostkami na zgodę na wejście do kaliningradzkiego portu. Rozładunek materiałów budowlanych, załadunek węgla i powrót do Elbląga, gdzie spodziewany jest w czwartek.

Witold Sadowski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Żarówki LED
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Pieczątki Firmowe