Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 23-10-2017, imieniny Teodora, Seweryna
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Usuwanie skutków powodzi Usuwanie skutków powodzi

Na koń! Czyli młodzi przedsiębiorcy pod skrzydłami Mentora (odcinek 1)

 
Elbląg, Na koń! Czyli młodzi przedsiębiorcy pod skrzydłami Mentora (odcinek 1) - Bez mentora nie poradziłabym sobie - mówi Milena Kisiel (fot. archiwum prywatne)
Rek

Są młodzi, ambitni i pełni pomysłów na rozwój własnych firm. Dzięki projektowi „Mentor”, prowadzonemu przez Elbląską Izbę Gospodarczą i Powiatowy Urząd Pracy, zyskali nie tylko fundusze na rozpoczęcie biznesu, ale też pomoc doświadczonych przedsiębiorców. Poznajcie Milenę Kisiel z Kadyn, uczestniczkę projektu, który postawiła na biznes związany z końmi. Wkrótce na portEl.pl rozmowy z kolejnymi świeżo upieczonymi przedsiębiorcami.

- Dlaczego zdecydowała się Pani rozpocząć działalność gospodarczą, a nie pracować u kogoś na etacie?
     
- Własna działalność gospodarcza jest bardziej rozwojowa. Kiedy pracuje się u siebie, można wykonywać pracę po swojemu. Będę prowadziła w Kadynach firmę zajmującą się końmi i nie chciałabym, aby ktoś mi mówił, że jazdę mam prowadzić tak, a nie inaczej. Chciałabym prowadzić tak, jak ja mam na to ochotę, według moich zasad. Druga sprawa to kwestia czasu pracy. Praca z koniem to głównie praca w sezonie, latem. Gdybym była zatrudniona w stajni u kogoś, to po zakończeniu sezonu byłabym zwalniania z powodu braku pracy. „U siebie” mamy swoją stajnię i możemy robić wszystko po swojemu i tylko od nas zależy, ile zarobimy. Nie od kogoś.
     
     - A co będzie Pani robiła poza sezonem?
     
- Mamy pensjonat dla koni. Indywidualnie właściciele koni mogą zostawić u nas swoje zwierzęta. A my je utrzymujemy, tzn. karmimy, czyścimy, można będzie wykupić opcję opieki czyli ujeżdżania, układania. Klient przyjeżdża do nas i może ze swojego konia korzystać. Do tego mamy naukę jazdy konnej, poza sezonem będziemy mieć szkółkę jeździecką dla dzieci i młodzieży, jazdy indywidualne, wyjazdy w teren, ogniska. Mamy już zaplanowane na wrzesień wycieczki szkolne.
     Teraz ludzie chcą czas spędzać na świeżym powietrzu, nie w domu przed telewizorem. Chcę zrobić takie miejsce, żeby każdy kto do nas przyjedzie, miał co robić.
     Chciałabym, żeby klienci, którzy do nas przyjadą spędzili z nami cały dzień. Dlatego córka będzie mogła jeździć na koniu, tata łowić ryby w naszym stawie, mama - rozłożyć kocyk i piknikować. Planujemy organizację zawodów jeździeckich, festynów. Chciałabym, żeby nasze konie wyjeżdżały w teren. Będziemy się też zajmować ujeżdżaniem koni, trochę ich sprzedażą. Chcemy także organizować szkolenia ujeżdżania, skakania, a także szkolenia z weterynarzem, kowalem. Jak powstanie wszystko, co jest zaplanowane, to będzie dobrze.
     
     - Stajni w okolicy Elbląga jest kilka. Czym Pani chce się wyróżnić?
     
Przede wszystkim jestem dyspozycyjna cały dzień. Mogę się umawiać z klientami o 8 rano i o 20 wieczorem. Od września ruszy szkółka z prawdziwego zdarzenia. Chciałabym też, żeby nasze konie były spokojne, miłe i grzeczne. U mnie nie ma czegoś takiego jak jazda „jeden za drugim”, bo wtedy to tylko pierwszy jeździec się czegoś nauczy. Każdy jeździ osobno i dzięki temu dzieci i młodzież uczą się panowania nad koniem. Do tego małe grupy – maksymalnie cztery konie na placu.
     Możemy się pochwalić wspaniałym terenem do jazd konnych. Możemy wyjeżdżać na plażę Zalewu Wiślanego, Wysoczyznę Elbląską. Jesienią planujemy postawić halę i wtedy jazdy będą mogły się odbywać cały rok. Chcę też zajmować się goleniem i strzyżeniem koni, także konie z okolicznych stajni. Chciałabym, żeby to był kompleksowy ośrodek z fajna atmosferą.
     
     - Ile w tej chwili koni jest w Pani stajni?
     
- Teraz mamy 10 koni w stajni. Miejsc w boksach jest 23, w związku z tym możemy przyjąć jeszcze 13 koni. To częściowo nasze, a częściowo konie klientów. Wśród nich znajdą się konie dla klientów, którzy chcieliby pojeździć rekreacyjnie, a także dla tych, którzy by chcieli poskakać, pojeździć bardziej sportowo.
     
     - Jak chce Pani pozyskać klientów?
     
- Przede wszystkim pocztą pantoflową. Zaraz rusza nasza strona internetowa. Roznosiłam ulotki, jeździłam po szkołach, pensjonatach z ofertą współpracy. Chcemy, żeby hotele wpisały nasz ośrodek jako dodatkową swoją atrakcję.
     
     - Koszty prowadzenia takiej działalności są z pewnością duże...
     
- Tak, są duże. W tej chwili trwają sianokosy. Musimy zakupić siana na cały rok dla naszych koni. Na szczęście mamy ludzi, którzy nam pomagają, potem będziemy się rozliczać. Sama na pewno nie dałabym rady. W tej chwili pomaga mi mój chłopak.
     
     - Jak Pani myśli, kiedy ta działalność będzie się samofinansować?
     
- Na pewno w przyszłym roku. Już w te wakacje powinniśmy zarabiać.
     
     - Skąd pomysł na ośrodek jeździecki?
     
- Całe życie jeżdżę na koniach. Startuję w zawodach jeździeckich, teraz już trochę mniej, bo brak czasu. Mam swoje konie. Ja po prostu to uwielbiam. A chciałabym połączyć przyjemne z pożytecznym i także „żyć z tego”.
     
     - Jakie Pani widzi zagrożenia?
     
-  Przede wszystkim to pogoda. Jak się trafi deszczowe lato, to ludzie będą mniej jeździć. Konkurencja też jest dużą, ale myślę, że dam radę.
     
     - Dlaczego zdecydowała się Pani złożyć swoją aplikację do programu „Mentor” prowadzonego przez Elbląską Izbę Gospodarczą i Powiatowy Urząd Pracy?
     
- Działalność, którą prowadzę nie jest łatwa. I jest przede wszystkim kosztowna. Sprzęt, jaki potrzebuję, kosztuje w granicach 10 tys zł. Wsparcie, które uzyskałam z programu „Mentor” pozwoli mi na zakup niektórych sprzętów, żeby mieć z czym wystartować. No i jest sam mentor – osoba, do której mogę zadzwonić po jakąś radę, czy pomoc. Sama sobie z działalnością bym nie poradziła.
     
     - Jeżeli będziemy rozmawiali za 10 lat, to jak Pani myśli, czym będzie się Pani mogła wówczas pochwalić?
     
- Za 10 lat chciałabym, żeby stajnia się zapełniła, dobudować nowe boksy. Będziemy organizować zawody sportowe, półkolonie dla dzieci. Nasze konie będą się pojawiać na zawodach.
     
     - I tego Pani życzę. Dziękuję za rozmowę.
     
     
Milena Kisiel
     Stajnia Lipnik, miejscowość Kikoły koło Kadyn
     tel. 514 637 073 
     milenakisiel1989@gmail.com

     
     


     

     Program "Mentor " organizowany jest przez Powiatowy Urząd Pracy w Elblągu i Elbląską Izbę Gospodarczą

     
     
     

Rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama