Środa 19-12-2018, imieniny Dariusza, Urbana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Najwięcej pożyczamy na mieszkania

W lipcu zadłużenie z tytułu kredytów na nieruchomości zwiększyło się aż o 5,4 mld zł - wynika z najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego.

Wcześniej NBP podał, że w lipcu całkowite zadłużenie gospodarstw domowych zwiększyło się aż o 8,7 mld zł i wyniosło prawie 225 mld zł. Kolejne dane pozwalają stwierdzić, co złożyło się na ten dynamiczny wzrost. To przede wszystkim efekt boomu na kredyty hipoteczne. Te 5,4 mld zł, o które wzrósł dług związany z nieruchomościami, to ponad 60 proc. lipcowego wzrostu. Tym samym wartość kredytów na nieruchomości sięgnęła już 105 mld zł, a największa pozycja, czyli kredyty mieszkaniowe, przekroczyła barierę 100 zł.
     To, że ostatni wzrost zadłużenia opiera się głównie na kredytach hipotecznych, może nieco uspokajać, bo są one przecież przeznaczane na dobra trwałe i mają w pewnym sensie inwestycyjny charakter, gdyż mieszkanie można traktować jako dobrą lokatę.
     Z drugiej strony niepokoić może fakt, że drugą pozycją, która stoi za lipcowym wzrostem zadłużenia, są tzw. pozostałe kredyty i pożyczki. Mieszczą się tu kredyty ratalne, gotówkowe, czyli te przeznaczone na konsumpcję. Jedna czwarta, czyli 2,1 mld zł lipcowego wzrostu zadłużenia, to właśnie te pożyczki, co wskazuje z jednej strony na pewną rozrzutność Polaków, a z drugiej na wiarę, że dobra sytuacja materialna szybko się nie skończy.
     Na co jeszcze pożyczaliśmy? Systematyczny wzrost zadłużenia wiąże się z kartami kredytowymi (w lipcu 211 mln zł), debetami (147 mln zł), kredytami na inwestycje i operacyjnymi (prawie 370 mln zł, ale to dotyczy mikrofirm i rolników indywidualnych, również traktowanych jako gospodarstwa domowe).
     Warto jednak jeszcze zwrócić uwagę na kredyty na zakup papierów wartościowych. Te w lipcu zwiększyły się dość znacznie, bo o ponad 400 mln zł. Wskazuje to, że część inwestorów pożyczała pieniądze na zakup akcji. I to też w pewnym sensie tłumaczy siłę giełdowej korekty, która zaczęła się lipcu. Skoro część giełdowych graczy inwestowała na kredyt, to w przypadku dużych spadków musieli oni szybko pozbywać się akcji.
     W kolejnych miesiącach wzrost zadłużenia może jednak wyhamować, bo wolniej może przybywać hipotecznego długu. Lipcowy skok to efekt kredytowych wniosków złożonych jeszcze przed wakacjami. Z kolei w miesiącach letnich mniej osób myśli o zmianie mieszkania, więc banki udzielają mniej kredytów, a co za tym idzie, wczesną jesienią zobaczymy wolniejszy wzrost zadłużenia.
Mateusz Ostrowski - analityk Open Finance
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia inna niż inne