Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Pacyfikacja przez hipermarkety

Elbląg, Pacyfikacja przez hipermarkety Lucjan Filaszkiewicz

Rozmowa z Lucjanem Filaszkiewiczem i Dariuszem Studzińskim z Rady Gospodarczej "Żuławy".

Joanna Torsh: W czasie grudniowej sesji Rady Miejskiej rozwiązała się - przynajmniej na dziś - kwestia: Czy w centrum miasta, na terenie należącym dziś do Zakładów Mięsnych, powstać ma centrum handlowe. Urząd Miejski na razie nie wydał zezwolenia na budowę, ale zgoda radnych - mimo protestów kilkuset mieszkańców - jest.
     Lucjan Filaszkiewicz: Dyskusja o hipermarketach to przyczynek do rozmowy o sytuacji ekonomicznej Elbląga. Warto zauważyć, że holenderscy czy francuscy inwestorzy w centrach swoich miast nie wybudują nigdy supermarketów, bo nie zezwala na to ich prawo. Od pewnego czasu widoczna jest w Elblągu znaczna i postępująca dysproporcja między produkcją a handlem. Dziwi nas, przedsiębiorców, fakt, że władze miasta w swoich działaniach nie kierują się zasadami ekonomii i zezwalają na mnożenie jednostek zajmujących się handlem, czego dowodem są m.in. zgody dla obcych inwestorów na budowę kilku centrów handlowych czy rozrywkowych. Handel wyprowadza przecież pieniądze z Elbląga. Sprzedawane towary powstały przecież poza Elblągiem, a ogromna ich część za granicą. Mówiąc więc o 800 miejscach pracy np. w centrum powstającym na Zawadzie, władze miasta nie dodają, że 600 z nich znajduje się poza miastem. Z naszych rachunków wynika, że po otwarciu tego megasklepu pracę straci około 1000 osób pracujących na własny rachunek i zatrudnionych przez nie, a więc tych najbardziej przedsiębiorczych - i zdejmujących z władz miasta odpowiedzialność za rosnące bezrobocie. 1000 osób - bo przecież chodzi nie tylko np. o sklep, ale osoby świadczące transport, usługi księgowe. Powierzchnia Aholda równa będzie powierzchni około 400 sklepów liczących po 50 m kwadratowych - to daje wyobrażenie o wpływie centrów handlowych na lokalną gospodarkę.
     
     J.T.: Jeśli mówimy o lokalnej gospodarce - jak Rada ocenia politykę władz miasta w tym zakresie?
     L.F.: Elbląg to jedno z tych niewielu chyba dziś miast, które dużo bardziej troszczy się o inwestora z zewnątrz, niż o przedsiębiorców, którzy tu na miejscu tworzą miejsca pracy dla siebie i innych. Mówię szczególnie o braku ulg w podatkach. Nie realizuje się także danych nam obietnic - np. co do Starego Miasta. Obiecywano nam, że wraz z budową domów będą prowadzone inwestycje drogowe, tymczasem nie dzieje się praktycznie nic. Obserwujemy nie do końca zrozumiałą fascynację władz obcymi przy pogardliwym stosunku wobec rodzimej przedsiębiorczości. Być może dzieje się tak dlatego, że w Elblągu silne jest lobby budowlane, ale budowa centrów handlowych daje przecież pieniądze na krótką metę.
     Dariusz Studziński: W działaniach samorządu brakuje planowości. Nie ma czegoś, co nazywa się spojrzeniem z dalszej perspektywy, nie tylko na czas swojej kadencji. Uważamy, że trzy duże inwestycje (Ahold, Leclerc i Plaza Elbląg – przyp. autora) spacyfikują lokalny rynek. Znamy przecież doświadczenia przedsiębiorców z innych miast z hipermarketami - narzucanie odległych terminów płatności czy odpowiedzialności za wszystko, co stanie się z towarem nawet w samym sklepie.
     
     ***
     
     Rada Gospodarcza "Żuławy" jest stowarzyszeniem elbląskich przedsiębiorców, skupia pracodawców zatrudniających w sumie około 1800 elblążan.

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Jeżeli Pan Filaszkiewicz chce aby poziom handlu wyglądał jak w jego brudnej budzie przy grunwaldzkiej - to nie dziwi fakt obawy konkurencji na poziomie europejskim
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    johans(2002-01-21)
  • Filaszkiewicz ma rację, niech Filaszkiewicz ulituje się nad dzieckiem i niech Filaszkiewicz wybuduje to sam (z elbląskimi kupczykami)!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ferdydurke(2002-01-21)
  • Fialszkiewicz na hipermarketa!ZACHWYCA! To jest walka na miny i śliny klasowe! Klasa handlowców tubylczych (9m2 brudu, dykty, bakterii) walczy z holenderskimi wiatrakami (tysiące m2 higieny, szkła, marmuru i aluminium)!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    Van der Hipermarket(2002-01-21)
  • jest duzo prawdy w tym co mowi pan Filaszkiewicz, ale nie ulega tez watpliwosci ze przedsiebiorcy (w przewazajacej wiekszosci) z elblaga przechlapali swoje najlepsze lata tzw. 5 minut (conajmniej 5 ostatnich)-nie inwestujac a konsumujac, gdy w elblagu nie bylo nawet planow budowy hipermarketow (a wiadomo co ma wisiec nie utonie - po wawie, kraku i 3-miescie przyszla kolej na torun, grudziadz-real, kalisz - hit i elblag), tak wiec panowie trzeba bylo myslec o przyszlosci i inwestowac chociazby na starym miescie (nie mysle tu o hiperach bron boze, ale o pieknym centrum handlowo uslugowym z eleganckimi sklepami, biurami na parterach,z nastrojowymi pubami, tawernami w przedprozach i z luksusowymi apartamentami na pietrach - tak sie rozmarzylem ze przed oczyma pojawil sie krakow) nie mowiac juz o budowie prawdziwego centrum handlowego jak batory w gdyni, gdzie mogloby sie znalesc miejsce na wielkopowierzchniowy mega sklep i na duze sklepy na galerii handlowej(oczywiscie w formie sp. akcyjnej a nie zrzeszenia kupczykow z lozek polowych ktorych to inwestycje polegaja na postawieniu budek pod czolgiem na nie swoim gruncie zreszta czy postawieniu gildii z 10 metrowymi boksami) byl na to czas, a wystarczylo troche posciagac, zadoptowac sprawdzone juz pomysly, a przede wszystkim dogadac sie miedzy soba, z miastem i z tym lobby budowlanym, teraz jest juz za pozno i zostal ino lament i sznur.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nie...(2002-01-21)
  • Prezydent Miasta, aby mieć pieniądze ze sprzedaży terenów, musi sprzedać działki w mieście. Jeżeli Markety będą budowane poza miastem, to pieniążki trafią do gminy a nie do miasta! Rozpocząl sie więc wyścig z gminą o sprzedaż ziemi dla marketów. Teraz kiedy Rada Miasta uchwaliła zgodę na budowę trzech obiektów, można sprzedawać działki w gminie. Pieniądze na wybory i kaszanka wyborcza już jest zapewniona.Jeżeli mieszkańcy nie zmądrzeją w czasie wyborów, sytuacja się powtórzy, może nawet w podobnym składzie. Sami sobie zgotowaliśmy ten los albo wybraliśmy mniejsze zlo. Jeżeli chodzi o kupców, to uważam że Oni również są winni tej sytuacji. Nie pomyśleli w latach 90-tych o tym ruszającym pociągu do europy i się po prostu nie załapali. A może lepiej było wybudować najpierw własne sklepy, a dopiero teraz budować własne domy bez obawy o swych klientów.Wadą Polaków jest to że, muszą być lepsi od sąsiadów z bloku, podwórka czy dzielnicy. Domy i samochody kupują na pokaz. Muszą byc większe i droższe od sąsadów, nie wazne jest, jakie sa potrzebne. Przyszłość to dopiero za tydzień, miesiąc lub rok. Najwazniejsze, że dziś jestem lepszy.W Firmie wazniejsze jest ekstra biuro od towaru. Zobaczcie na tych którzy "padli", jakie mieli domy, samochody i biura. Żyli ponad stan.Nie oszczędzali od początku lecz dopiero wtedy kiedy długi były większe od kapitału. Bardzo trudno będzie dogonić ten pociąg do europy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ryszard(2002-01-21)
  • Rozwoj supermarketow, upadek malych punktow chandlowych - jest procesem naturalnym i nie uchronnym. Na zmiane supermarketow przyjda okreslone sieci marketow, ktore w ten albo inny sposob okazuja sie lepsze, tansze. I to nie sa za zwyczaj supermarkety, a markiety, ktory maja bardziej ludzka skale.Takie sa prawa rozwoju rynku i ten proces zaczal sie w Europie 20 lat temu.I tu nic nie poradzimy i tego nie zmienimy. Problem jest w czyms innym. Tereny, polozone w miescie, sa zbyt cenne i powinne byc wykorzystane w sposob bardziej racjonalny i intensywny. Miejsca na olbrzymi markety, uslugi, przedsiebiorstwa i towarzyszaca im kommunikacja nie powinny znajdowac sie w centralnej czesci miasta.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    n.t(2002-01-21)
  • Higiena w supermarketach oczywiście śmierdzące kurczaki pieczone na rożnie a tego czego sie nie da upiec to sie zmieli i też sprzeda. Taka jest prawda. ą te "miejsca pracy" wyglądają tak 1/2 albo 3/4 etatu za 3/4 najniższej krajowej ale pracuje sie po 12 albo 14 godzin tak dla idei albo jakiejś łajzy z zachodu jak kto woli.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Głos ludu(2002-01-21)
  • szanowny Głosie a właściwie Trybunie Ludu, szanuj każdą pracę, w końcu pecuniae non olet, chyba że wolisz siedzieć na 4 lit/e/rach. Znaczna część ludu pracującego miast i wsi naszego kraju przyczynia się do pomnażania kapitału obcego. Jeżeli w ten sposób utrzymują siebie i swoje dzieci to uważam, że jest to OK. Osobny problem to kwestia wykorzystywania sytuacji na rynku pracy, choć największe przekręty stosują tutaj drobni protestujący przeciw marketom kupcy. Niestety niektórzy oprócz natury parobka nie mają nic. Podejrzewam, że tak samo jak na obcy kapitał psioczysz na zbyt miękki papier toaletowy i kilka innych rzeczy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    echo(2002-01-21)
  • echo - dobrze powiedziane - : ))
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    : ))(2002-01-21)
  • Dla mnie to szok, że w tak dużym mieście jak Elbląg nie ma hipermarketu. Ale dzięki temu robicie zakupy po horrendalnych cenach (wiem coś o tym, bo raz do roku odwiedzam Wasze miasto). Wydaje mi się, że kupcom przydałaby się konkurencja. Mieszkam w małym miasteczku, w którym są dwa supermarkety. I to jest w sam raz - drobni handlowcy jakoś sobie radzą, a ceny są niższe niż przed powstaniem tych supermarketów. Oby tylko władze Elbląga nie przesadziły i nie pozwoliły na budowę zbyt wielu sklepów wielkopowierzchniowych, bo wtedy faktycznie mogą dobic drobny handel.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    m(2002-01-21)
  • Stwierdzenie ze “Handel wyprowadza przecież pieniądze z Elbląga”, dyskwalifikuje panow jako czlonka Rady Gospodarczej. Handel niczego nie “wyprowadza”. Handel dostarcza konsumentom towarow, ktorych oni chca, po, daj boze, konkurencyjnych cenach. A o tym ile ma byc w Elblagu jakich sklepow powinni decydowac handlowcy, a nie Rady Gospodarcze. Podobnie jest zreszata z wypowiedzia na temat “pacyfikacji lokalnego rynku”. Ale jesli prawda jest, ze “Elbląg … dużo bardziej troszczy się o inwestora z zewnątrz, niż o przedsiębiorców, ktorzy tu na miejscu tworzą miejsca pracy …. Mówię szczególnie o braku ulg w podatkach.” , to bylby to kosmiczny nonsense. Przyznawanie ulg dla nowych firm, kiedy stare sa na skraju rentownosci to ekonomiczna paranoja. Moze by portel wyjasnil jak Elblag traktuje stare firmy a jak nowe.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fm(2002-01-21)
  • do m: Z pewnością miał Pan na myśli supermarkety, których w Elblągu nie brakuje, ale rozmowa dotyczy hipermarketów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Z poważaniem Mleko(2002-01-21)
Reklama