Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

LISTOPADOWA POGODA NAD ZAWADĄ LISTOPADOWA POGODA NAD ZAWADĄ

Sprawa dla prokuratora?

Zarząd Solidarności w Elblągu zastanawia się, czy sprawy zatrudnienia 500 bezrobotnych w Stoczni Elbląskiej nie skierować do prokuratury. - Stocznia wyrobiła nam opinie złych pracowników, a to nie jest prawda - mówią rozżaleni elblążanie.

W siedzibie elbląskiej Solidarności odbyło się drugie spotkanie byłych pracowników Stoczni Elbląskiej. Wzięło w nim udział około 20 niedoszłych stoczniowców oraz szefowa urzędu pracy, Iwona Radej. Mimo zaproszenia nie pojawił się natomiast żaden przedstawiciel nie istniejącej już stoczni.
     - Nieprawda, że zostaliśmy źle przeszkoleni - mówili rozżaleni mężczyźni. - Zamiast pracy, do jakiej nas przygotowano, poprawialiśmy na szlifierkach błędy, jakie robili pracownicy wynajętych przez stocznię spółek. Po dwóch tygodniach dziękowano nam za pracę i mówiono, że nie spełniliśmy oczekiwań. Dlaczego kierownictwo stoczni nie dało nam pracy zgodnie z umową?
     - Przez dwa tygodnie nie da się sprawdzić jakości pracy montera czy spawacza kadłubów - dodaje instruktor z warsztatów szkolnych, które prowadziły szkolenie. - Tym bardziej, jeśli spawacz wykonuje pracę, która leży poza jego kompetencjami.
     Bezrobotni opowiadali, jak mimo obietnic za wiele godzin pracy nie otrzymali wynagrodzenia, mówili też, że osoby zatrudnione na stanowiskach majstrów nie miały przygotowania do nadzorowania pracy spawaczy i monterów.
     - Jak cukiernicy czy wojskowi mogli oceniać naszą pracę? - zastanawiali się mężczyźni. - Stocznia wyrobiła nam opinie złych pracowników, a to nie jest prawda.
     - Wielu przeszkolonych pracuje, potrafiło przestawić się ze spawania stali na bardzo trudną pracę z aluminium i ma dobrą opinię u nowych pracodawców - potwierdza instruktor.
     Na spotkaniu pojawiły się także osoby, które po likwidacji stoczni znalazły pracę w powstałej na jej gruzach spółce El – Marine.
     - Dojeżdżamy do Trójmiasta na własny koszt i od stycznia nie dostajemy wypłat - alarmują elblążanie. - Z całej grupy, jaka z Elbląga dojeżdżała do stoczni, została tylko piątka.
     Na pytania dziennikarzy, czy zgłaszali nieprawidłowości np. w inspekcji pracy, niedoszli stoczniowcy odpowiedzieli, że tuż po zgłoszeniu pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy potwierdzili, że mogło dojść do złamania przepisów, po kontroli okazało się jednak, że wszystko jest w porządku.
     - W hali zbierano od nas skargi, po wizycie u dyrektora okazało się jednak, że inspekcja nie ma już żadnych zarzutów. Tymczasem wielu z nas nigdy nie otrzymało nawet najniższej pensji, nie zobaczyliśmy również siedmiu czy ośmiu złotych za godzinę pracy - mówią bezrobotni.
     Przewodniczący związku, Mirosław Kozłowski zapowiedział, że Solidarność wystąpi do inspekcji pracy o kontrolę wypłat w El - Marine. Związek zastanowi się także nad skierowaniem sprawy Stoczni Elbląskiej do prokuratury.
     Jak wynika z informacji Powiatowego Urzędu Pracy, z pięciuset przeszkolonych bezrobotnych, pracuje dziś dwustu siedemnastu - 126 osób znalazło zatrudnienie w zawodzie spawacza lub montera - część z nich znalazło zatrudnienie za granicą, m.in. w Holandii i Hiszpanii. Bez pracy pozostaje jednak 228 osób, o losie prawie 40 urząd nic nie wie.
     - Z całego Pomorza zbieramy oferty pracy dla stoczniowców, z powodu kryzysu w przemyśle stoczniowym nie ma ich jednak zbyt wiele – mówi kierownik urzędu pracy, Iwona Radej. - Będziemy jednak starać się pomóc wszystkim.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama