Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Woda jak ugór

- Żegluga śródlądowa może ożywić gospodarkę całego regionu – przekonują naukowcy. Władze Elbląga myślą o budowie kilku niewielkich statków.

Zalew Wiślany, Nogat, jezioro Drużno i wreszcie Kanał Elbląski – każdy, kto miał okazję pływać po tych wodach mówi, że podobne uroki trudno znaleźć gdzie indziej. Przed wojną te akweny tętniły życiem, woziły ludzi i towary, ale mimo wielkiej urody i turystycznej atrakcyjności wody wokół Elbląga od lat świecą pustkami. Żeglarzy jest jak na lekarstwo, a zwykłemu turyście ciężko jest znaleźć rejs na przeciętną kieszeń. W minimalny sposób drogi wodne wykorzystuje się także do transportu towarów.
     - Region elbląski ma ogromny potencjał, który nie jest wykorzystywany – uważa Urszula Kowalczyk z Instytutu Morskiego w Gdańsku. - Wielu osobom się wydaje, że żegluga może się odbywać tylko na wielkich rzekach, jak Ren i Dunaj. Tymczasem nie jest to prawda, bo coraz więcej wagi przywiązuje się właśnie do małych cieków wodnych, które mogą mieć znaczenie tak dla rolnictwa i zaopatrzenia w wodę, jaki i dla turystyki oraz przewożenia różnego rodzaju towarów.
     
     Wodne autostrady
     Urszula Kowalczyk tłumaczy, że możliwe jest - i praktykuje się to na zachodzie Europy - zaopatrywanie drogą wodną np. dużych lub mniejszych sklepów, czy całych miast i wsi. Po akwenach o niewielkiej głębokości oraz szerokości kursują jednostki o płaskich dnach i małym zanurzeniu.
     - To nieprawda, że do przewozu większości towarów potrzebne są autostrady, bo połowa wszystkich towarów wożona jest drogami lokalnymi – mówi przedstawicielka Instytutu Morskiego. - Małe ładunki, o wadze między 1000 a 1500 kilogramów, doskonale nadają się do transportowania wodą. Gdyby w naszym regionie, jak niegdyś, ponownie rozwinęła się żegluga śródlądowa, z dróg znikłoby wiele ciężarówek i byłoby znacznie mniej spalin. Byłoby również mniej wypadków – na wodach rzek i kanałów zdarzają się one bardzo rzadko.
     - Ożywienie w tej dziedzinie miałaby ogromne znaczenie dla społecznej i gospodarczej aktywizacji tych terenów, potrzebna jest tylko poprawa dostępu do wody od strony lądu, czyli przystanie oraz statki – mówi Urszula Kowalczyk. - Dziwię się, że w Polsce rzeki są właściwie puste. Za naszą zachodnią granicą jest to nie do pomyślenia.
     Dlatego naukowcy z Instytutu Morskiego, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego uważają, że czas ruszyć z miejsca. Pomaga im w tym Komitet Badań Naukowych oraz Unia Europejska.
     
     Proroctwo czy utopia
     Samorządowców oraz firmy z Elbląga i Torunia, dwóch ważnych węzłów żeglugi śródlądowej, naukowcy chcą zainteresować budową floty niewielkich jednostek, które mogłyby wozić ludzi i towary za mała cenę i - co najważniejsze – ekologicznie.
     - Myślimy o całej sieci połączeń – wyjaśnia prof. Krzysztof Rosochowicz z Politechniki Gdańskiej. - Ten pomysł wpisuje się w nasze plany - zapewnia wiceprezydent Elbląga, Marek Gliszczyński. - Myślimy o budowie jednostek, które by oferowały tanie rejsy. Samorząd nie może co prawda zlecić budowy ani zajmować się eksploatacją, ale szukamy pomysłu, jak to zrobić.
     O pieniądze na budowę miasto zamierza się starać w unijnym programie pod nazwą „Interreg III”. Być może inwestycją zajmie się Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.
     - Mamy sygnały, że tanie rejsy to byłaby bardzo dobra propozycja zarówno dla turystów, jak i elblążan – mówi wiceprezydent. – Myślimy o niewielkich stateczkach, które mogłyby obsługiwać trasę między Elblągiem a Buczyńcem.

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • ...mamy sygnały...myślimy...szukamy pomysłu, jak to zrobić... tiaaaaa - kiedyż to ja słyszałem o tym...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2005-05-13)
  • Miejmy tylko nadzieje ze te nastepne stateczki nie bedą wyglądały jak obecny koszmarek o napędzie ekologicznym i zajmą sie tym naprawde kompetentne i ambitne osoby , ktore poza pomysłami wezmą się za ich realizację, a na sam początek mogli by pomyśleć o bardziej realnych przepisach dotyczących poruszania sie po naszych akwenach. No i oczywista sprawa któredy na bałtyk bo nasze stosunki z carem wszechrusi nie napawają optymizmem do rejsów przez pilawki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Huver(2005-05-13)
  • Odkrywcze myśli i zapewne jedynie słuszne. To już zaczyna być nudne,. Mili Decydenci - ta SPRAWA jest tak oczywista, że aż żenująca. Zróbta choć cuś a nie ino uwertury wygrywacie na wszelkie sposoby. A tak poza tym - statek ekologiczny - a cóż to za potworek słowny - galery wiosłowe będą zapewne budowane.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AM(2005-05-13)
  • Na wiosełka super, niedość że ekologicznie to jeszcze może zastąpić silownie ,wiosełek dużo to spadnie bezrobocie, tylko sie to pewnie niespodoba wł. siłowni ale co tam trudno się mówi, ale jedna prośba niech te galery starego autobusu marki jelcz karosa zwany ogórkiem nie przypominaja. Nie narzekajmy na pomysł tylko na ich wykonanie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sobie tak(2005-05-13)
  • Gdyby był armator operujacy statkami z Elblaga do Krynicy Morskiej w cenie do 10 zł od pasazera no to by miał troche pasazerów w sezonie!:) Tylko żeby mu się to opylało musiałby miec jednostke o niskim zuzyciu paliwa i 2 osobowej obsłudze!:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zgrywus(2005-05-13)
  • Pani Ulu , pani bredzi jakieś głupoty, proszę spotkać się z ekonomistą. Panie Prezydencie jeśli wy się weżmiecie za działalność gospodarczą to będzie klapa, niech zajmą się tym przedsiębiorcy (fachowcy).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Marek(2005-05-13)
  • A po cóż się tułać po tym Kanale, skoro Ci, co tak bardzo chcą go ożywić - nie mają praktycznie rzecz biorąc żadnej koncepcji jego funkcjonowania poza buńczucznymi hasłami i betonowaniem nieużytków i łączek nadkanałowych. Proponuję na ten przykład Tolkmicko, w którym można stworzyć alternatywnie: duże zaplecze parkingowe lub dobry transport (proponuje kolejowy) Elbląg - Tolkmicko i abarot - a w porcie armadę rybaków lub małych łodzi do przewozu ich do portów Zalewu, ze szczególnym uwzględnieniem Krynicy Morskiej. A tym, co zacieśniali dozgonną przyjaźń z niby sąsiadami na niby rdzennie rosyjskich ziemiach proponuję zakończyć uroczyście temat i przejść nad nim do innego porządku dziennego - bogatszego w rezultaty i konkretne pozytywne fakty prowadzące dokądś a nie w ślepą uliczkę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AM(2005-05-13)
  • Jezeli ktos byl kiedys nad Balatonem to jest w stanie potwierdzic, ze tamte bagienko niewiele sie rozni od naszego. Tylko ze tam mozna to bagienko wykorzystac maksymalnie u nas natomiast jest to atrakcja dla bardzo niewielkiej grupy osob ( nie liczac klusownikow). Wybudowanie nad brzegiem jeziora imitacji Truso (nie musi to byc od razu wierne odtworzenie oryginalu), zabezpieczenie pol campingowych ( mowimy o przyczepach ) i pol namiotowych spowodowalby masowy przyplyw turystow z calego swiata. Balatonowska kaluza niech sie chowa. Co Wy na to ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jag(2005-05-13)
  • Tak długo, jak sprawą będą się zajmowali samorządowcy, albo inni specjaliści od wszystkiego za cudze -niczyje pieniądze, tak długo nic sensownego nie powstanie. Sami nic nie zrobią, zwłaszcza, że każda władza ma tylko 4 lata pewne, a żaden rozsądny przedsiębiorstwa nie zainwestuje mając zagrożenie powstania dotowanej konkurencji. Niech tylko dadzą gwarancję, że władza przynajmniej przez 20 lat nie będzie się interesowała problemem, to problem sam się rozwiąże.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sceptyk(2005-05-13)
  • Zgadzam się z Jag. Geograficznie i widokowo Balaton wypada słabiej od Zalewu, lecz zaplecze turystyczne jest przygotowane nieporównywalnie lepiej. Tyle że tam jest czysta (w porównaniu z Zalewem, bo tak wogóle to wcale nie jest czysta) i ciepła woda. Więc co nam z ambitnych planów, gdy aktualnie jedyną atrakcją nad Zalewem jest plaża w Kadynach z jej prymitynym parkingiem i prymitywnym zapleczem. We Fromborku plażą zajął się prywatny biznes, bo przekraczało to mozliwości samorządu! Więc także we Fr. jest prymitywna plaża. Jak to więc jest, że brakuje myślenia o podstawowych problemach, bez rozwiązania których nie ruszy się turystyka zalewowa (a bez niej prawdziwe ożywienie regionu i Elbląga), a puszcza się wodze fantazji dla projektów naukowo - ambicjonalnych? Pytanie zadałem samorządowcom a nie Wam, bo oni też czytają komentarze i mogą odpowiedzieć, chociażby incognito.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Telny(2005-05-14)
  • zgrywus: a gdzie bezpieczeństwo? Juz widze te posty po jakims wypadku (puk,puk) . To nie moze tyle koszowac. Rachunek ekonomiczny jest prosty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kazik(2005-05-17)
Reklama