Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

ZA MIEDZĄ: Klęska nieurodzaju

Rolnictwo obwodu kaliningradzkiego nie może liczyć w tym roku na dobre zbiory. Padające latem ulewne deszcze zniszczyły wiele upraw. Stan, w jakim znajduje się rolnictwo tego regionu, określany jest jako klęska nieurodzaju.

Kaliningradzkie rolnictwo nigdy nie należało do przodujących. Nie było w stanie zaspokoić nawet potrzeb lokalnego rynku. Przed wojną jednak ziemie i gospodarstwa Prus Wschodnich były autentycznym spichlerzem niemieckiej gospodarki.
     Na nienajlepsze osiągnięcia kaliningradzkiego rolnictwa negatywnie wpłynęły czasy radzieckiego zarządzania - kołchozy i sowchozy były dotowane z centrali.
     Od dziesięciu lat wiele produktów rolnych na potrzeby lokalnego rynku spożywczego sprowadzanych jest od sąsiadów: z Polski i Litwy. I co najważniejsze - pomimo wyższych cen - cieszą się u kupujących dużym powodzeniem. Poprzedni gubernator, obawiając się ekspansji obcych towarów, lansował teorię, że kaliningradzkie rolnictwo jest w stanie w pełni zaspokoić lokalne potrzeby. Broniąc dostępu na kaliningradzki rynek wprowadził też tzw. kwotowanie (znacznie ograniczał ilość produktów, jakie mogły być wprowadzone na teren obwodu) dostaw niektórych produktów, w tym płodów rolnych.
     Kryzys rosyjskiej gospodarki sprzed kilku lat oraz dziwna polityka ówczesnych władz obwodu doprowadziły w dużej mierze do znacznego zahamowania polskiego eksportu na ten teren.
     Wydział rolnictwa administracji obwodowej poinformował, iż padające latem deszcze zniszczyły wiele upraw. Z prawie 19 tys. hektarów użytków nie zebrano płodów rolnych. Jak podały agencje informacyjne (m.in. Interfax i BNS) straty są poważne - ogółem sięgają prawie 280 mln. rubli (ok. 1 mln USD)
     Z powodu przeciągłych i ulewnych deszczów zboża nie zebrano z jednej trzeciej obsianych pól. W niektórych regionach obwodu udało się zebrać zaledwie po 5-6 kwitnali zboża z ha, średnio zebrano po 3 kwintale z ha.
     Tylko w lipcu padające deszcze zniszczyły przeszło 12 tys. ha nie zebranych zbóż. W sierpniu ponownie padało. Poniesione na polach straty oszacowano wtedy na ponad 80 mln. rubli.
     Wydział rolnictwa administracji obwodu podał także, że z całego areału zbóż (obsianych było 120 tys. ha) nie udało się zebrać ponad 30 tys. ton ziarna.
     Gubernator obwodu kaliningradzkiego Władimir Jegorow konsultował się w tej sprawie z pierwszym zastępcą ministra rolnictwa Federacji Rosyjskiej. Uzgodniono, iż z budżetu rosyjskiego ministerstwa rolnictwa zostanie wydzielone 100 mln. rubli. Jest to kwota na wypłacenie kaliningradzkim rolnikom rekompensat za poniesione tego lata straty.
     Administracja obwodu kaliningradzkiego została też zmuszona do szukania dostawców płodów rolnych, w tym szczególnie zbóż, gdyż w przeciwnym razie ucierpi przemysł spożywczy, a co za tym idzie i mieszkańcy obwodu.
     Dla wielu polskich producentów żywności obwód kaliningradzki nadal pozostaje atrakcyjnym rynkiem. W tym roku przed polskim, w tym również elbląskim rolnictwem pojawiła się kolejna szansa.

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama