Piątek 19-10-2018, imieniny Jana, Pawła
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Międzynarodowy Festiwal Tańca „Baltic Cup” . Międzynarodowy Festiwal Tańca „Baltic Cup” .

Do dziś zwracam na siebie uwagę

 
Elbląg, Do dziś zwracam na siebie uwagę fot. archiwum prywatne Edyty Kurzawińskiej
Rek

Baba za kierownicą ? Według powszechnie panującej opinii musi się to skończyć jakąś katastrofą. Pomimo tego, że posiadanie prawa jazdy jest czymś powszechnym zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, wciąż można spotkać się ze stereotypem „baby za kierownicą” utrudniającej ruch na drodze. O tym, jak postrzegana jest kobieta zawodowo siedząca za kierownicą opowie elbląska taksówkarka – Edyta Kurzawińska.

Marta Wiloch: Skąd wziął się u Pani pomysł na pracę taksówkarki?
     Edyta Kurzawińska:
Pomysł wziął się z przypadku, namówił mnie na to kolega wiedząc, że lubię jeździć samochodem. Akurat wtedy nie miałam pracy. Powiedziałam o tym mężowi, który stwierdził, że to niegłupi pomysł, więc poszliśmy na niego razem. Na początku jeździliśmy jednym samochodem, ja pracowałam tylko kilka godzin, bo musiałam poznać to środowisko, jak wygląda ta praca. Z czasem zauważyłam, że dość dobrze sprawdzam się w tej pracy, zaczęłam jeździć sama, a mąż osobno. On zrezygnował, a ja dalej pracuję i tak od 4 lat. Jest różnie, raz lepiej, raz gorzej, mimo to daję sobie radę. Bardzo dużo pracuję, od 10 do 14 godzin dziennie, oczywiście z 4- godzinną przerwą.
     
     Dużo się słyszy o napadach na taksówkarzy. Nie obawia się pani takiej sytuacji?
     
Strach ma duże oczy. Nie mówię, że się nie boję w ogóle, ale staram się ludziom wierzyć. Poza tym uważam, że jak ktoś ma mieć pecha to i w drewnianym kościele spadnie mu cegła na głowę.
     
     Często mówi się, że taksówkarze jeżdżą w sposób dość nieelegancki…
     
Czasami sytuacja wymaga tego, że się po prostu kogoś nie przepuszcza czy to kierowców, czy pieszych. Owszem, z boku to wygląda jak brzydkie zachowanie na drodze, ale czasami jest to po prostu podyktowane sytuacją. Na przykład dyspozytorka nada kurs, gdzie ktoś bardzo spieszy się na pociąg czy autobus, ma ograniczony czas. Wtedy ten kierowca rzeczywiście nie zwraca uwagi na innych tylko spieszy się do klienta, tak podejrzewam, sądząc po sobie. W chwili kiedy jadę do pilnego kursu, na przykład takiego, gdzie trzeba kogoś zawieźć do szpitala, na ważne spotkanie czy na dworzec to zupełnie inaczej jadę. Natomiast w momencie, gdy mam czas zatrzymuję się, przepuszczam ludzi, staram się przepuścić drugiego kierowcę gdy chce zmienić pas, a tym bardziej osoby, które są z innego miasta. Jak trzeba podpowiem, pomogę, poprowadzę.
     
     O czym rozmawia się z klientem podczas jazdy?
     
Z klientami rozmawiam na różne tematy, głównie o…pogodzie. Bardzo często padają też pytania dlaczego jeżdżę na taksówce, czy mąż się nie boi o mnie albo czy nie zaczepiają mnie mężczyźni, których wiozę.
     
     A zaczepiają?
     
Nie tyle zaczepiają, raczej mówią komplementy albo na przykład pada takie stwierdzenie, że „ja bym nie puścił swojej żony”, na co ja odpowiadam, że na pewno pan nie wierzy żonie, bo pewnie pan sam jest nie w porządku, dlatego też nie wierzy pan drugiej połówce. My sobie z mężem akurat wierzymy i nie ma powodu, dla którego miałabym nie wykonywać tego zawodu. Także rozmowy zdarzają się często, szczególnie wieczorem.
     
     Irytują Panią takie rozmowy?
     Nie, nie. Bardzo spokojnie podchodzę do klientów, staram się rozmową „rozbroić” atmosferę i wyczuć klienta. Wiadomo, że zdarza się, że ktoś jest nieprzyjemny, wtedy też nie ciągnę rozmowy, raczej przytakuję, żeby nie wywoływać agresji. Trzeba tu nieco psychologii, odpowiedniego podejścia. Zazwyczaj tego typu kursy zdarzają się wieczorem, ale miałam też taki przypadek w ciągu dnia. Klient wsiadł do mnie, omijając innego kierowcę. Widać było po nim, że miał jakieś niezbyt ciekawe myśli, bo to wyczułam. Chciał jechać do Milejewa, później w Dąbrowie zmienił zdanie i poprosił żebym cofnęła się do Elbląga, dojechaliśmy do Królewieckiej, nie bardzo wiedział czego chce. Mężczyzna był trzeźwy, chyba że był pod wpływem narkotyków, ale na pewno nie chciał jechać do Milejewa, od razu zanim wyjechałam z Elbląga, zauważyłam, że coś jest nie tak. Nie bałam się jednak za bardzo, bo była godzina trzynasta, był dzień, duży ruch, w razie jakiegokolwiek wypadku można by było tę sytuację opanować. Mimo to, w tego typu sytuacjach przydaje się kobieca intuicja Tak generalnie klienci są mili.
     
     A co ze stereotypem „baby za kierownicą”?
     Bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się takie sytuacje, szczególnie u panów, leciutko wypitych, którzy jadąc z żoną mówią „ojejku, baba za kierownicą”. Na co żona często odpowiada „O co ci chodzi, ja też przecież jeżdżę!”. Zazwyczaj rozmowa się wtedy kończy albo jak to pijany marudzi sobie, a my tego nie „ciągniemy”, ani ja ani małżonka tegoż klienta. Zdarza się, że same kobiety wolą jechać z mężczyzną, bo a to komplement usłyszą, być może zniżkę dostaną (śmiech).
     
     Jak wygląda podejście do tematu kobiet za kierownicą w środowisku samych taksówkarzy?
     Zwracam na siebie uwagę do dziś, właściwie to nie wiem dlaczego. Na samym początku wyglądało to tak, że Ci, którzy mnie widzieli mieli taką minę, jakby zobaczyli małpę w zoo. Część kierowców zaakceptowała mnie i koleżanki, bo u nas w firmie jeżdżą jeszcze dwie panie, a oprócz tego w innych firmach trzy. Natomiast część panów ma swój stereotyp, że kobieta powinna siedzieć w domu, zajmować się dziećmi, gotować obiad, a nie się pchać i im konkurencję robić (śmiech). Z kolei istnieje też grupa, która raczej nie zwraca na mnie uwagi. Jak w każdej pracy, są ludzie, którzy tolerują pewne rzeczy, a są ludzie, którzy nie tolerują kogoś i w ogóle ciężko zaakceptować im nową osobę, a zwłaszcza kobietę. A ja uważam, że jest to praca również bardzo dobra dla kobiet, dość lekka, wymagająca umiejętności orientacji w mieście. Każda kobieta może się nauczyć tej pracy. Na początku jest trochę ciężko, trzeba poznać miasto i numerację, trzeba też mieć dużo cierpliwości w tej pracy. Należy jednak wierzyć w siebie, nie bać się, być odważną i otwartą, wtedy taka osoba powinna dać sobie radę.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • sięgneliśmy dna. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-25)
  • madra kobieta !! szkod atylko ze zaraz posypia sie glupie opinie ze stronow nie dowartosciowanej plci; -) Pozdrowiam i wytrwalosci zycze "baba instruktorka nauki jazdy"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    (2012-07-25)
  • madra kobieta z Pani !! szkoda tylko ze zaraz posypia sie glupie opinie ze strony nie dowartosciowanej meskiej plci; -) Pozdrawiam i wytrwalosci zycze- "baba instruktorka nauki jazdy"; -) Ania
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    (2012-07-25)
  • Jak widać, ze kierowca jakoś jedzie dziwnie, to 70% ze baba. .. a reszta to albo ciotkowy facet albo ktoś coś szuka itp. Nie zebym gadał na kobitki, ale taka jest prawda.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-25)
  • Z wypowiedzi wynika że jak trafia się klient którego czas pogania to przepisy idą na bok więc możemy spotkać się na drodze i ewentualnie u blacharza.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2012-07-25)
  • No wlasnie i juz mamy jednego desperate; -))) zazdrosc, zazdrosc i jeszcze raz zazdrosc panow ze kobiety wygraly rownouprawnienie; -)) zal mi takich "panow" ktorym kobieta sie stawila i wyszla naprzeciw i zamiast gotowac obiadzik, maluje pazurki; -))))) panowie odpuscie sobie mamy XXI wiek; -) BRAWO PANI EDYTKO; -) Ten artykul wyprowadzi co nie ktorych z zazdrosci z rownowagi; -) INSTRUKTORKA NAUKI JAZDY ANIA
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 1
    (2012-07-25)
  • Też mi powód do dumy być taxówkarzem hi hi. Teraz taxi to dziad
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2012-07-25)
  • akurat ta pani przerysowałaby mi caly samochód, pozdrawiam i życze wielu wielu punktów
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    marcin'86(2012-07-25)
  • Też mi artykuł. .. przecież to nie jedyna kobieta jeżdżąca taxi w mieście. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2012-07-25)
  • Sezon ogórkowy. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-25)
  • żenada
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2012-07-25)
  • jedna taka tez chciala na sile udowodnic ze potrafi prowadzic auto, niestety niewinny czlowiek przyplacil to zyciem na Legionow bo Bździągwa miała wizje ze jest super driver
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-07-25)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Pieczątki Trodat
Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy z Grawerem