Niedziela 19-08-2018, imieniny Jana, Bolesława
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Cisza przed burzą Cisza przed burzą

Jak kopie kobieta

 
Elbląg, Jak kopie kobieta Małgorzata Gawryołek w akcji (fot. AD)
Rek

Powszechnie uważa się, że kobiety piłki nożnej nie lubią, oglądanie meczu to dla nich prawdziwa męczarnia, a jakiekolwiek mistrzostwa powodują ich niepohamowaną wściekłość. Jak się okazuje nie jest to do końca prawda. O magii sportu, Euro i złamanej ręce, która pomogła odnaleźć miejsce na boisku opowie Małgorzata Gawryołek, bramkarka jedynej w Elblągu kobiecej drużyny piłki nożnej Elwo Etna Elbląg.

Jak to się stało, że zainteresowała się Pani piłką nożną?
     Małgorzata Gawryołek: Tę miłość zaszczepił we mnie tata razem z bratem. Chodziliśmy razem grać w piłkę, potem w szkole podstawowej kopałam z chłopakami przysłowiową „gałę”. Zamiast grać z dziewczynami „w gumę”, robiłam sobie „żonglerki” pod blokiem, żeby jakoś „zabić” czas. Od zawsze kochałam piłkę nożną. Kiedy przechodziłam obok grających i widziałam piłkę to po prostu miałam ochotę podbiec i ją kopnąć. Niestety, nie stać mnie było na to, żeby wyjechać gdzieś do Gdańska czy do Wrocławia i trenować, kiedy byłam w takim wieku dziewczęcym, natomiast w Elblągu nie było takiej drużyny. O powstaniu takiej drużyny dowiedziałam się dopiero na studiach, zupełnie przypadkiem. Wspomniała mi o tym koleżanka, ja zadzwoniłam do prezesa i umówiłam się na spotkanie, przyszłam na trening i tak zostało.
     
     Czemu wybrała Pani akurat grę na bramce?

     To był taki sam przypadek, jak to, że znalazłam się w Elwo Etna Elbląg. Nigdy nie stałam na bramce, zawsze biegałam za piłką. Początkowo więc grałam w polu, aż do momentu, gdy zdarzyła się taka sytuacja, że musiałam stanąć na bramce podczas turnieju w Malborku, ponieważ koleżanka złamała rękę. Wtedy też pierwszy raz w życiu grałam na pozycji bramkarza. Po jakimś czasie pomyślałam, że to właśnie to, również zobaczyła to drużyna. Potem zaczęłam coraz częściej stawać między słupkami, okazało się, że nie dość, że mi się to podoba to jeszcze nieźle wychodzi. Teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym grać w polu. Spotykam się z takimi opiniami, że ja na tej bramce wcale się nie męczę (śmiech), ale to wszystko zależy od meczu, od tego, jaki jest przeciwnik. Czasami jest dużo interwencji, bramkarz musi dużo obserwować, a czasami nawet krzyknąć.
     
     A jak reaguję mężczyźni na kobiety grające w piłkę nożną?
     Kiedyś było więcej sytuacji, na przykład w gimnazjum, w których chłopcy z góry patrzyli na grającą dziewczynę. Dopiero jak się udało „okiwać” któregoś z nich to wtedy pojawiał się swego rodzaju podziw. Obecnie mężczyźni, którzy nie znają ani mnie, ani moich koleżanek zazwyczaj patrzą nieco pobłażliwie, pojawiają się jakieś uśmieszki. Chociaż starają się tego nie okazywać to i tak to widać. Wtedy też miłe dla nas jest to, że się pozytywnie rozczarowują po grze z nami. My się cieszymy, kiedy udaje nam się pokazać, że jednak coś potrafimy, ale najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że po prostu kochamy to, co robimy i sprawia nam to przyjemność. Kobiety są bardzo uparte, również potrafią mocno kopnąć piłkę, nie brakuje im waleczności i oby jej nie zabrakło, bo wtedy są wyniki i ogromna radość.
     
     A czym zajmuje się Pani na co dzień?
     Pracuję w agencji reklamowej, poza tym studiuję ekonomię w Sopocie. Nigdy nic nie trenowałam, zawsze chciałam grać w piłkę nożną, ale nie było takiej możliwości, dlatego też kiedy przyszedł czas na wybór studiów wybrałam ekonomię. Zainteresowałam się nią w liceum i tak zostało. Bywało tak, że były spotkania ligowe, na które nie mogłam jechać właśnie z powodu studiów, a czasami było tak, że nie pojechałam na zajęcia tylko na mecz. Nie wiem czy wystarczyłoby mi czasu na to, by jeździć gdzieś dalej. Tutaj mam komfort, że mamy treningi w tygodniu, zazwyczaj wieczorami.
     
     Czy ma pani jakieś inne pasje poza piłką?
     Może to zabrzmi nieco dziwnie, ale moją największą pasją jest rodzina. Bardzo lubię spędzać z nią czas. Piłkę uwielbiam, nie traktuję tego zawodowo, to po prostu moja pasja. Wiadomo, że ja już kariery nie zrobię, ale obserwuję dziewczyny z juniorek, które teraz zaczynają i wiem, że z tego coś może być. Kiedyś marzyłam także o tym, żeby założyć stowarzyszenie dla dzieci z rodzin patologicznych. Cały czas nad tym myślę, ten temat mnie bardzo interesuje. Uważam, że każde dziecko ma jakiś talent, a niestety w takich rodzinach często te dzieci nie mają szansy rozwinąć skrzydeł. Chciałabym, żeby te dzieci odnalazły coś w sobie, mogły to szlifować i żeby miały szansę rozwijać tę pasję w dość wczesnym wieku.
     
     Elbląg, tak jak cała Polska żyje mistrzostwami Euro 2012…
     Uważam, że to Euro jest potrzebne, jak każda rzecz ma ono swoich zwolenników i przeciwników. Jednakże widzę wśród ludzi, którzy przychodzą tłumnie do pubów, kiedy są mecze naszej reprezentacji, ale nie tylko, ogromną radość. Na przykład w Elbląskiej Strefie Kibica na meczu otwarcia widziałam przebranych ludzi, widziałam jak ludzie się cieszą, chociaż nie znają się to uśmiechają się do siebie. To jest ta magia sportu, która łączy ludzi. Wiadomo, że zdarzają się jakieś incydenty, ale spójrzmy na to pod kątem integracji społeczeństwa. Są wyjścia firmowe na mecze, spotykają się ludzie, którzy dawno się nie widzieli, dorośli wychodzą z dziećmi, które obserwują starszych i mogą się dzięki temu uczyć takiej atmosfery zjednoczenia.
     
     Skoro jesteśmy przy temacie mistrzostw to kto według Pani ma największe szanse na wygraną?
     Chyba jak większość Polaków liczę na wygraną Polski i wierzę w to całym sercem. Rozum podpowiada mi jednak, że będzie to reprezentacja Hiszpanii lub Niemiec.
     
     Czy piłka nożna w wydaniu kobiet ma szansę stać się kolejną sportową wizytówką Elbląga?
     Niestety, w Elblągu piłka nożna kobiet nie jest tak popularna, jak na przykład boks, piłka ręczna czy siatkówka. Ciężko przekonać innych, że warto inwestować w piłkę nożną kobiet, że opłaca się to oglądać. Po części jest to spowodowane tym schematem myślenia, że piłka nożna to typowo męski sport, ale jest coraz więcej kobiecych drużyn w Polsce i jeśli zjawisko to stanie się rozpoznawalne na skalę ogólnopolską to może wtedy stanie się popularne i u nas?

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia inna niż inne