Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Teraz ja - Trud narodzin, narodzin cud - polemika

Poruszony do głębi „pełnym goryczy” artykułem o nieprzychylnie nastawionej załodze szpitala, spieszę z odsieczą. Nie będę powoływał się na zdania osób trzecich, nie użyję słów: „jak mawiają” w stosunku do uczuć wywołanych przez narodziny dziecka. Po prostu krótko opiszę wydarzenia z początku 2009 roku.

Jestem świeżo upieczonym ojcem (7 stycznia urodził się mój synek) i jako taki jestem zbulwersowany nieprzychylną oceną obsługi oddziału porodowego i noworodkowego. Od początku pojawienia się wraz z przyszłą mamą w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym czuliśmy się bardzo pozytywnie. Byliśmy, co zrozumiałe, niesłychanie zestresowani, zaopatrzeni we wszystkie niezbędne rzeczy ruszyliśmy pomóc naszej pociesze wydostać się na świat. Wybraliśmy tę placówkę przezornie, ze względu na sprzęt, którym ona dysponuje oraz wykwalifikowaną, doświadczoną kadrę.
     Bez zbędnych ceregieli położna i lekarka przystąpiły do działania, ich rady na bieżąco uzupełniały wiedzę zdobytą podczas ciąży, m.in. w trakcie organizowanej w szpitalu szkoły rodzenia. Były cierpliwe i jednocześnie niezwykle rzeczowe. Bez chwili wytchnienia zdaje się, obserwowały, asystowały, doradzały, uspokajały. Po porodzie, już na oddziale, położne na bieżąco kontrolowały stan i samopoczucie mamy oraz dziecka. Oprócz standardowej pomocy przy pielęgnacji noworodka, wykazywały niezwykłe zainteresowanie, dało się odczuć, że są tu specjalnie dla nas, mimo iż pod swą opieką miały o wiele więcej pacjentek.
     Uogólnianie oczernia wszystkich. Artykuł szkalujący szpitalną załogę nie jest „pełen goryczy”. Z mojej perspektywy jest to po prostu wizja daleka od prawdy. Żalu w tekście nie ma w ogóle, jest tylko czysta złość. Autorka w swym wywodzie posuwa się bardzo daleko, a zarzut „hodowli nowych szczepów bakterii” jest bolesnym ciosem. Poetyckie zaś zapędy wywołują śmiech. Ten styl przykuwa uwagę, tak przynajmniej zakłada autorka tekstu, ale czy jest jej faktycznie wart?

Rafał Konefał
Liczba publikacji: 2
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
3.9 15 20

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • teskst poniekąd tendencyjny. piszesz jako jednostka, nikt nie oczernia pisze jak jest
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-01-24)
  • Autorze. Autorce artykułu zarzucasz subiektywyzm, do którego ma ona pełne prawo. Zarzucasz brak stylu, którym sam nie do końca możesz się pochwalić. Nie dajesz jej prawa do posiadania ZŁEJ opinii, bo według Ciebie jedynie słuszną jest DOBRA? Każdy ma prawo oceniać i każdy ma prawo opisać swoje złe albo dobre doświadczenia! Zamiast oczerniać dziewczynę, napisz jedynie o swoich dobrych doświadczeniach, ale autorkę poprzedniego tekstu zostaw w spokoju, bo schodzisz na bardzo złą drogę wzajemnych oskarżeń i pretensji. Po co Ci to, powiedz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    także mama(2009-01-24)
  • Też rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu w marcu 2008 roku. I rzeczywiście na sali porodowej opieka była wspaniała. Trafiłam na wspaniałą położną i świetnych lekarzy. Ale już na oddziale położniczym nie było tak wspaniale. Panie pielęgniarki powinny pamiętać, że kobieta po porodzie czuje się fatalnie (większość z nich też ma dzieci) i potrzebuje opieki i pomocy przy dziecku. A pomoc była w zależności od zmiany na oddziale. Szczególnie jedną z pielęgniarek zapamiętałam. W chamski sposób udowadniała mojej sąsiadce: młodej, wystraszonej i wycieńczonej b. długim porodem dziewczynie, że może karmić piersią. Potraktowała ją jak przedmiot! Chcemy rodzić po ludzku, ale też po ludzku musimy doczekać wyjścia ze szpitala.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Mamuśka(2009-01-24)
  • przede wszystkim jestem zaskoczony poziomem dyskusji na łamach portelu, nareszcie! właśnie o to chodzi, tylko wymiana doświadczeń, a nie wzajemnych oszczerstw, pozwoli czytającym to przyszłym rodzicom na spokojne doczekanie porodu. życzę wszystkiego dobrego. odwagi i cierpliwości.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rav(2009-01-24)
  • wiadomo, ze lepiej maja kobitki ktore wczesniej uczeszczaly do szkoly rodzenia organizowanej przez szpital. Te, co nie chodzily nie maja juz tak rozowo.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rioDj(2009-01-24)
  • Podejrzewanm że co poród to inne doświadczenie. .. zależy od godziny, zmęczenia i wielu innych rzeczy. .. ja wspominam swój poród jako koszmar. .ale trafiłam na 7.50.. .chyba zmiana "zmian", a potem kawa. .. .cierpiałam strasznie a pani pielęgniarka przychodziła żeby zgłośnić sygnał. .. .zanikł. .okazało się że serce mojej córeczki przestaje bić. .. .a potem szybko poród i klinika w gdańsku. .. .może są tam dobre pielęgniarki. .ja na takie nie trafiłam. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ;( mama(2009-01-25)
  • i rodziłam w wojewódzkim szpitalu. .. i nie jestem wymagającą paniusią. .. i ja i moja córeczka miałyśmy pecha. .. i nigdy nie polecę tego szpitala. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ;( mama(2009-01-25)
  • Fajnie jak facet opisuje porod i opieke Pozazdroscic Mam nadzieje ze matka jego dziecka podziela opinie meza I ciesze sie ze w szpitalu wojewodzkim tak sie nim swietnie zajeli-nimi wlasciwie Ale niech pamieta ze kazdy ma prawo do swojego zdania i opinii Widocznie autorce poprzedniego artykulu sie nie podobala postawa lekarzy i pielegniarek wiec ja opisala Miala do tego prawo Wiec szanujmy zdanie innych Panie Rafale! Inne mamy moze opisza swoje porody -tylko swoje opinie, ale zgodne ze zdaniem Pana Rafala bo inaczej bedzie zle :-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-01-25)
  • Panie Rafale, ja również rodziłam moje drugie dziecko w tym szpitalu pod koniec ubiegłego roku. Pierwsze dziecko przyszło na świat w szpitalu miejskim i śmiało mogę stwierdzić, że opieka nad matką i noworodkiem jest tam o niebo lepsza (jeśli chodzi o opiekę i doradztwo Pań pielęgniarek oraz lekarzy). Natomiast drugie dzieciątko z przymusu, ze względu na stan zdrowia i przedterminowy poród musiałam urodzić w szpitalu wojewódzkim, gdyż jak powszechnie wiadomo posiadają oni nowocześniejszy sprzęt i Oddział intensywnej terapii noworodków. Muszę stwierdzić, że podobnie jak Mamuśka która wcześniej się wypowiadała, mam dość dobre doświadczenia jeśli chodzi o porodówkę i personel, jednak po przeniesieniu juz na salę matek z dziećmi nie zwracano na nas uwagi praktycznie wcale.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mama dwójki dzieci(2009-01-25)
  • Raz tylko jedna z pielęgniarek spytala tylko "czy wszystko w porządku" nie czekając nawet na odpowiedz, po czym zainteresowanie dziecmi na mojej sali bylo zerowe! Skandaliczne było takze zachowanie pielegniarki gdy zostala poproszona przezemnie o przyjscie do dziecka, gdyz to dostalo wysokiej temperatury i ciezko oddychalo, a Pani pielegniarka ktora wowczas byla na zmianie po dwoch godzinach mojego nieustannego proszenia i zbywania mnie z powodu "nadmiaru obowiązków" (czyt. jedzenie pomarańczy, picia kawy i oglądania seriali) pojawiła się w sali dotknęła czoła dziecka nie mierząc temperatury stwierdzila, ze "jestem przeczulona", dopiero po porządnej awanturze z wezwaiem lekarza dziecku zmierzono temperature i od razu odeslano na oiom noworodków. jednak tam nie było z opieką lepiej. badania były robione i owszem, lecz dopiero wtedy gdy sama się o nie upominalam, natomiast Panie pielęgniarki, odniosłam wrażenie, lecz tylko co niektóre, są tam tylko od picia kawy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mama dwójki dzieci(2009-01-25)
  • Mnie osobiście trafiła się jedna z takich osóbek, której jak tylko nie patrzyło się na ręce rzucała dzieckiem albo wogóle nie zwracała na nie uwagi, szczególnie nocą, kiedy to dzieci niejednokrotnie prawie wszystkie płakały, a tylko jedna pielęgniarka która nie spała przeglądałą strony w internecie udając, że nie słyszy płaczu chorych dzieci, wówczas matki same wywoływały się z sal. Więc Panie Rafale, cieszę się, że Pańska żona i dziecko miały dobrą opiekę, niestety znaleźli się Państwo w tej nielicznej grupie szczęściarzy którym to różne czynniki pomogły w doczekaniu się odpowiedniej pomocy. Tak więc śmiało mogę stwierdzić, że jeśli któraś z czytających ten artykuł przyszłych mam nie musi rodzić w tym szpitalu zastanowi się najpierw poważnie nad podjęciem tej jakże ważnej decyzji mając na uwadze zdrowie dziecka! Pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mama dwójki dzieci(2009-01-25)
  • Urodziłam troje dzieci i nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia. Wszystko odbyło się sprawnie i szybko. Jestem bardzo zadowolona z opieki w szpitalu. Wystarczy słuchać uważnie co mówi położna i dostosować się do tego. Jest to oczywiście MOJE ZDANIE. Rodziłam w starym szpitalu, nie wiem jak jest w wojewódzkim. (słyszałam tylko że gorzej)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    margos(2009-01-25)
Reklama