Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Festiwal filmów dokumentalnych

Elbląg, Festiwal filmów dokumentalnych Kadr z filmu Wiek głupoty.

Już za trzy dni, 8 maja rusza najważniejsze forum filmu dokumentalnego w Polsce. Pięć polskich filmów znalazło się w głównych konkursach festiwalu. W czasie Planete Doc Review odbędą się 4 premiery światowe. Wszystkie prezentowane filmy zagraniczne w konkursach to premiery polskie.

6 Planete Doc Review stał się jedną z najpopularniejszych imprez filmowych w kraju. To widzowie decydują, który film otrzyma Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych. Wystarczy zaznaczyć najciekawszy film na specjalnym kuponie konkursowym i wrzucić go do oznaczonej urny w kinie.
     
     - Bardzo się cieszę, że udało nam się przyłączyć do tak ciekawej akcji promującej produkcje dokumentalne – mówi Natalia Klonowska z kina „Światowid”. – Warto dodać, że jej poprzednia edycja jest laureatem tegorocznej nagrody PISF w kategorii Międzynarodowe Wydarzenie Filmowe. Wśród nominowanych był też elbląski DKF. - Nie otrzymaliśmy nagrody, ale sam fakt, że byliśmy nominowani był dla nas dużą nobilitacją – dodaje Natalia Klonowska.
     
     Program:
     8 maja
     18.00 - Zaróbmy jeszcze więcej 107 min.  
     20.00 - Kultura Remixu 87 min. 
     
     9 maja
     14.00 - Big John - zapaśnik po norwesku 85 min.     
     16.00 - 7915 km 106 min. 
     18.00 - Wiek głupoty 89 min.  
     
     10 maja
     14.00 - Królik po berlińsku 52 min + Aktorzy 28 min.
     16.00 - Nawiedzenie 84 min.
     18.00 - Yes-Meni naprawiają świat 90 min.
     20.00 - Ślepy los 104 min.
     
     Yes-meni naprawiają świat
     
     Kiedy mężczyzna reprezentujący koncern Dow Chemical ogłosił na antenie BBC, że jego firma wypłaci odszkodowanie ofiarom spowodowanej przez siebie katastrofy ekologicznej, prowadzący program dziennikarz oniemiał ze zdumienia. Zrobimy to, co powinniśmy byli zrobić już dawno temu – zapewniał przedstawiciel koncernu. Po dwudziestu latach już mało kto liczył na to, że chemiczny gigant ukaże ludzkie oblicze. Euforia trwała jednak bardzo krótko. Firma szybko zdementowała informację, a BBC poprosiło o wyjaśnienia na antenie. Okazało się, że mężczyzna, który składał zaskakujące obietnice, nie ma z koncernem nic wspólnego. Chcieliśmy w ten sposób przypomnieć, że nikt dziś nie liczy się z ofiarami – wyjaśnił.
     „Czy można naprawić świat?” – proste, wręcz naiwne pytanie stało się kołem zamachowym działań dwóch alterglobalistów: Andy’ego Bichlbauma i Kurta Engfehra. Duet wygłasza na przykład prowokacyjne przemówienie na konferencji firm naftowych, oferując nowy produkt – paliwo z… ludzkiego mięsa. Jako rzekomi przedstawiciele rządu USA, Yes-Meni obiecują oszukanym przez deweloperów mieszkańcom Nowego Orleanu uczciwe inwestycje. Zdemaskowani – wykorzystują zainteresowanie mediów do swoich celów. „Dokąd chciwość zaprowadzi ludzi?” – pytają. Po części dokument, po części fabularyzowany film dokumentalny w stylu Michaela Moore'a, pełen humoru obraz Bichlbauma i Engfehra ujmuje widza prostotą przekazu. Autorzy poruszają w nim najbardziej palące problemy współczesności: globalny kryzys, niesprawiedliwość społeczną, zagadnienia ochrony środowiska.
     
     Kultura remiksu
     Ten film mówi o wojnie. Polem walki na tej wojnie jest internet – zapowiada Brett Gaylor, reżyser i sieciowy aktywista. Stronami w tej walce są wszyscy, podzieleni jednak na tych, którzy popierają przestrzeganie praw autorskich, i tych, którzy ich nie uznają. Ci drudzy wyznają zasadę copyleft, swobodnego udostępniania treści intelektualnych, bo tylko w ten sposób – poprzez dostęp do dorobku przeszłości i możliwość jego przetwarzania – można tworzyć współczesną kulturę. Sztandarowym przykładem takiej postawy jest działalność Girl Talk, muzyka miksującego i przerabiającego całą klasykę muzyki rozrywkowej. Girl Talk wyjmuje z utworów krótkie kawałki i miesza je w nową całość. Wirtuozeria, z jaką miksuje muzykę, błyskawicznie zamieniła go w gwiazdę klubowego podziemia. Reżyser zastanawia się nad tym, czy metoda Girl Talka odzwierciedla stosunek do praw autorskich całego pokolenia wychowanego na internecie, czy też jest on po prostu bardzo zawziętym piratem.
     Gaylor uważnie bada amerykańskie prawo autorskie, by sprawdzić, w jakim stopniu chroni artystów, a w jakim firmy fonograficzne. Zdaniem Lawrence’a Lessiga, prawnika, który nie sprzeciwia się powielaniu i wymianie muzyki czy filmów, prawo chroni przede wszystkim biznes, nie autorów. Film Gaylora to nie tylko opowiedzenie się po jednej ze stron, to także wyłożenie manifestu kultury remiksu. Po której staniemy my?
     
     Zaróbmy jeszcze więcej
     
     Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, gdzie dokładnie znajdują się nasze pieniądze. Możemy być jednak pewni, że nie ma ich w bankach. Współczesny świat, jak nigdy dotąd, to układ naczyń połączonych. Kryzys na jednym rynku osłabia pozostałe. W błyskotliwym dokumencie Erwin Wagenhofer przygląda się funkcjonowaniu światowego systemu finansowego. Najlepiej kupować, gdy krew jest na ulicach – tłumaczy inwestor rezydujący w Singapurze. – Wtedy zarabia się najwięcej. Zamknięte środowisko doradców finansowych i bankierów na naszych oczach tworzy rzeczywistość dynamicznego wzrostu i błyskawicznych profitów. Przykładem może być Costa del Sol, gdzie w ciągu kilkunastu lat postawiono ponad milion domów – zbyt drogich, żeby je sprzedać. Inwestycje budowlane to jednak ciągle dochodowa gałąź rynku, dlatego w Hiszpanii rosną kolejne osiedla widma.
     Austriacki filmowiec zderza poglądy beneficjentów liberalnego kapitalizmu z punktem widzenia jego ofiar, stara się prześledzić i odtworzyć mechanizmy nowoczesnego rynku bez granic. Rozmawia z przedsiębiorcami i lobbystami. Przepytuje ekonomistów i akademików. Odwiedza raje podatkowe i indyjskie ulice nędzy. Przeraża brakiem skrupułów jednych i beznadziejnym położeniem drugich. W Burkina Faso każde dziecko rodzi się dzisiaj zadłużone. Wszystko przez politykę Banku Światowego – komentuje afrykański producent bawełny. Świat, jaki pokazuje Wagenhofer, wydaje się postawiony na głowie. Kto posprząta bałagan?
     
     Wiek głupoty
     
     Jak będzie wyglądać Ziemia za 50 lat? W jakim miejscu znajdzie się człowiek? Czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości: wody z roztopionych lodowców zaleją świat, oszalałe słońce wypali żyzne grunty, zapanuje wielki głód, a gatunki zaczną po kolei wymierać? Wiek głupoty to ambitnie zrealizowana próba przepowiedzenia naszej nieodległej przyszłości. Po kataklizmie ostatni z ludzi budują schron, w którym jak w biblijnej Arce przechowywane są ostatnie okazy zwierząt, owadów i roślinności. Postać kustosza tego przedziwnego miejsca tworzy brytyjski aktor Pete Postlethwaite. Jest rok 2055, mężczyzna przegląda archiwalne materiały z przeszłości i stawia pytanie, dlaczego nie powstrzymaliśmy zmian klimatycznych na Ziemi, kiedy jeszcze było to możliwe. Odpowiedzi szuka w całym stylu życia współczesnego człowieka, szczególnie zaś – nastawionego na konsumpcję człowieka Zachodu. W filmie znajdziemy wiele pomysłowo i niekiedy dowcipnie zrealizowanych animacji, które pokazują ewolucję gatunku ludzkiego, historię wojen o surowce, proporcje zużycia energii przez mieszkańców USA, Europy i krajów Trzeciego Świata. Przygnębiającą wymowę swego filmu autorzy przełamują kilkoma portretami współczesnych Don Kichotów. Film Franny Armstrong to kino powstałe ze szlachetnych pobudek, zaangażowane w dzieło odbudowy naszej zbiorowej świadomości. Nie unika demagogii, ale wydaje się ona w pełni usprawiedliwiona aktualnością stawianego problemu.
     
     Ślepy los
     
     Erik Weihenmeyer był niewidomy od 15. roku życia. Zanim został alpinistą i pierwszym niewidomym, który zdobył Mount Everest, musiał zmierzyć się ze swoimi ograniczeniami. Jego droga do samoakceptacji przebiegała w sprzyjających warunkach. Teraz Erik zdecydował się pomóc innym. Wybrał Tybet, bo tu niewidomi żyją jak wyrzutkowie, na marginesie społecznym. W powszechnym mniemaniu ślepota jest karą za grzechy w poprzednim życiu lub dowodem opętania. Normalne życie staje się przez to niemal niemożliwe. Sabryie Tenberken, niewidoma Niemka, postanowiła założyć organizację Braille bez Granic i pierwszą szkołę dla niewidomych w Lhasie. To do niej zwraca się Erik z propozycją zorganizowania profesjonalnej wyprawy w Himalaje. Grupę stworzyli uczestnicy wielu górskich wspinaczek i dzieci ze szkoły Sabryie. W miarę zbliżania się do szczytu, cel wyprawy staje się przedmiotem dyskusji i polem gry ambicji himalaistów. Czy ktoś w tych krytycznych warunkach zachowa rozsądek?
     Dokument Lucy Walker łączy różne elementy. Reżyserka z uwagą obserwuje uczestników ekspedycji oraz jej burzliwy przebieg. Przygląda się też wpływowi wyprawy na psychikę dzieci i dorosłych. Dla niektórych wspinaczka staje się szansą na przemianę, na której zależało organizatorom. Inni na nowo przeżywają przeszłość i wracają do bolesnych wspomnień. Choć Ślepy los w naturalny sposób staje się opowieścią o górskiej ekspedycji, autorka nawet na chwilę nie traci z pola widzenia celu swojego dzieła.
     
     7915 km
     
     7915 km to odległość, jaką pokonują kierowcy samochodów i motocykli, uczestniczący w rajdzie Dakar. To także tytuł kolejnego filmu Nikolausa Geyrhaltera. Miłośnicy motoryzacji nie zobaczą w tym filmie jednak ani jednego ryczącego automobilu, za którym unosiłyby się chmury piasku i pyłu. Jedynym dowodem na to, że wszystkie miejsca, do których dotarł dokumentalista, poruszając się tą samą trasą co rajd, faktycznie przez chwilę stały się świadkami gigantycznego spektaklu o wątpliwym sensie, są ślady kół, głębokie koleiny przecinające afrykański krajobraz. Geyrhalter pokazuje miejsca, które kierowcy rajdu minęli w pędzie, nie przypuszczając nawet, kim są ludzie, którzy w nich żyją, i z jakimi problemami muszą borykać się na co dzień. Z pędem niewidocznych w kadrze, ale obecnych w świadomości widzów samochodów kontrastuje spokój kamery Geyrhaltera. I znów – nie ogranicza się ona do barwnych ciekawostek z dalekich, obcych miejsc. Bo tak pokazują trasę rajdu kamery telewizyjne transmitujące wydarzenie. Rajd trwa dwa tygodnie, austriacki dokumentalista potrzebował 4 miesięcy, aby pokonać tę samą odległość. Dla Geyrhaltera stosunek Europejczyków do Afryki cechuje nadal postawa kolonialna. Jednym z jej przejawów jest organizowanie kosztującego wiele milionów euro rajdu na terenie krajów, które borykają się z zaspokojeniem podstawowych potrzeb mieszkańców. Europejczycy traktują Afrykę tylko jako spektakularną scenografię dla medialnego wydarzenia. Jednocześnie boją się jej – angażują ogromne środki finansowe w systemy ochrony wybrzeży, aby nie dopuścić do nielegalnej emigracji afrykańskich uchodźców. Tymczasem dzięki filmowi Geyrhaltera na krótkim w skali kontynentu odcinku 7915 km poznajemy wyjątkowych ludzi, którzy walczą o godność osobistą i starają się podejmować życiowe decyzje w zgodzie ze swoją tożsamością.
     
     Nawiedzenie
     
     Wieś Litmanowa, zagubiona w górach gdzieś we wschodniej Słowacji. W 1990 roku dwóm 12-letnim dziewczynkom, Ivetce i Katce, ukazała się tu Matka Boska. Dziewczynki doznawały objawień przez pięć następnych lat. Ich doznania nie były równomierne – obie mogły doświadczać jej obecności, ale tylko Ivetka mogła z nią rozmawiać i przekazywać ludziom jej przesłanie.
     Po tych kilku niezwykłych latach losy dziewczynek się rozeszły – Katka wyszła za mąż i wiedzie przykładne życie wiejskiej gospodyni, podczas gdy Ivetka, będąc posłuszna przykazaniom Matki Boskiej, wstąpiła do klasztoru, gdzie spędziła 9 lat. Po opuszczeniu jego murów zamieszkała na górze niedaleko Litmanowej, gdzie po raz pierwszy rozmawiała z Matką Boską. Dziś miejsce to jest popularnym celem pielgrzymek dla milionów wiernych, którzy są spragnieni kontaktu z Ivetką. Zgodnie z tradycją ludowej religijności przypisuje się jej magiczne moce, np. uzdrawianie dotykiem. Film jest poruszającą relacją o osobistym spotkaniu z sacrum i o transcendencji przenikającej ludową wiarę, która swą siłę czerpie z powtarzalnego od setek lat rytuału. To także czuła opowieść o ludowych obrzędach, wiejskich księżach wierzących w cuda, drewnianych chatach i chłopakach popisujących się starymi motorami.
     
     Aktorzy
     
     Aktorskie legendy polskiego filmu uchwycone podczas pracy na planie filmu fabularnego Jacka Bławuta „Jeszcze nie wieczór”. W przerwie pomiędzy ujęciami kamera przygląda się m.in. Ninie Andrycz, Romanowi Kłosowskiemu, Beacie Tyszkiewicz oraz Irenie Kwiatkowskiej.
     
     Królik po berlińsku
     
     Przestrzeń między dwoma murami, których linia dzieliła od 13 sierpnia 1961 r. Berlin na Wschodni i Zachodni, była prawdziwym rajem dla licznej populacji królików. Początkowo króliki były przekonane, że mur, zasieki i strażnicy z psami są po to, by strzec ich bezpieczeństwa. W „rezerwacie” żyło się wygodnie. Każdy jego mieszkaniec miał to samo, każdy żył podobnie w jednej z identycznych nor. Nie trzeba było walczyć o pozycję na drabinie społecznej. W ogóle – niewiele trzeba było robić. Króliki były zadowolone. Ale z biegiem czasu okazało się, że trawy jest wprawdzie po równo dla każdego, ale jest fatalnej jakości, i że zaczyna brakować przestrzeni do życia. A wszelkie próby opuszczenia „rezerwatu” są surowo karane. W końcu mur został rozebrany. W szerokim, wolnym świecie, który się przed nimi otwarł, króliki poczuły się zdezorientowane, zagrożone i nieszczęśliwe. Pierwsze pokolenie nie potrafiło znaleźć sobie w nim miejsca. Szanse mają być może młode króliki, które urodziły się już poza „rezerwatem”.
     Metafora życia i przemian w Niemczech Wschodnich, ale i w większości państw tzw. demokracji ludowej. Celna i miejscami humorystyczna analiza szeregu czynników, które doprowadziły do budowania się postawy typowej dla homo sovieticus. Świetne wykorzystanie filmowych i fotograficznych materiałów filmowych.
     
     Big John – zapaśnik po norwesku
     
     Boks ma siłę ujawniania. Kiedy stoisz na ringu, odsłaniasz swoje prawdziwe ja. Sekrety, jakich sam o sobie nie wiedziałeś – tak rozpoczyna swoją opowieść główny bohater filmu, „Big John” Klemetsen. Tym samym zapowiada na wstępie, że jej tematem nie będzie tylko boks, lecz także poszukiwanie własnej tożsamości. Będzie to opowieść o ojcu i synu, o zawodowym bokserze i jego trenerze, o 25 latach wspólnie spędzonych na ringach całego świata – latach walki, bólu, niepokornych wyborów, ciągłych wyrzeczeń, ale również chwały. I tak jak boks odsłania prawdę o człowieku, tak ten film ujawnia kolejne strony niezwykłej relacji ojca i syna. Także wzajemne sekrety. John od dzieciństwa trenował swojego syna Ole na zawodowego boksera. Syn boksował, a John dbał o wszystko – o sponsorów, opiekę zdrowotną, podróże, hotele, a nawet pranie. W przerwach między walkami wspólnie przygrywali na gitarach. Dopóki Ole wygrywał, dopóty gazety rozpisywały się o niepokonanym „Złotym Wikingu” i jego świetnym trenerze. Jednak gdy następowały porażki, media przedstawiały Johna jako ambitnego i fanatycznego ojca, który pcha swojego młodziutkiego syna do walki z najgroźniejszymi zawodnikami świata.

 


     My tymczasem poznajemy Johna jako bardzo świadomego i wrażliwego człowieka, rozdartego pomiędzy miłością do syna, a chęcią kontroli nad jego życiem. A zarazem chodzącego własnymi ścieżkami muzyka o cygańskiej duszy. Być może wraz z genami odziedziczył siłę fizyczną, siłę charakteru i jedyną słabość – do muzyki. Poznajemy Johna w momencie, gdy wspólna wędrówka Drużyny Klemetsen dobiega kresu, a wraz ze spojrzeniem wstecz nadchodzi refleksja: Czy podejmowałem słuszne wybory? Czy zwycięstwa warte były tych wszystkich kosztów? Czy dziś postąpiłbym inaczej?
     To film nie tylko o walce na ringu, lecz także o ciosach, nokautach i przeciwnikach spotykanych w życiu. To film również dla tych, którzy boksu nie lubią.
     
     Cena karnetu na 10 filmów wynosi 40 zł, a na pojedynczy - 8 zł.

Oprac. Anieze
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Światowid jest WIELKI - marzyłem i chciałem jechać na to do Warszawy, a tu proszę festiwal przyjechał do Elbląga - coś tak ambitnego i ciekawego a zarazem prawdziwego w moim kinie - Gratulację i wielkie dzięki - jutro biegnę po 2 karnety i mam nadzieję, że namówię kilku bądź kilkunastu znajomych na to filmowe wydarzenie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    krzychu77(2009-04-20)
  • no nie wiem jak dla mnie tematy nudne. WOle cos innego. nie trafili w moj gust
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-04-21)
  • "najlepsze kinowe filmy" - przepraszam, a kto je wybierał? ustalili ze najlepsze przez ankiete badz głosowanie i masz babo placek! Mi sie nie podobaja. Wole inne dokumenty
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-04-21)
  • Szkoda mi was. .. Chyba oczywiste, że nie wszystkim będą odpowiadały tytuły. Głupota i malkontenctwo.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Tamara(2009-04-21)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety dziecięce
Fototapety dziecięce
Fototapeta lateksowa 290x260 cm - Sowy
Obraz na dibond 260x60 cm - Słoneczniki