Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

W kinie: Nadchodzi czas apokalipsy?

Jezus błąkający się po ulicach Paryża, apostołowie kolejno mordowani w rytualny sposób przez mnichów-supermenów. Czy nadchodzi koniec świata? Niestety, miłośnicy thrillerów religijnych zawiodą się oglądają film Oliviera Dahana "Aniołowie Apokalipsy".

Akcja rozpoczyna się interesująco. Mnich, który wprowadza się do celi nr 13 w klasztorze Lorraine, wbija w ścianę krucyfiks. Z chrystusowych ran zaczyna płynąć krew. Aby zbadać dziwne zjawisko do klasztoru przybywa komisarz policji Pierre Niemans (w tej roli Jean Reno). I co się okazuje? To nie stygmaty czy inne znaki nie z tej ziemi. Krwawi po prostu człowiek, który został zamurowany (żywcem!) w ścianie. Znaki wyryte wokół ciała wskazują na zbrodnię rytualną. Tymczasem Reda (Benoi Magimel), młody oficer policji, podczas jednej z akcji znajduje przy wejściu do klasztoru półżywego człowieka - łudząco przypominającego Jezusa Chrystusa. Sądzi, że ma przywidzenie. Jednak szybko przekonuje się, że zdarzenie to ma ścisły związek ze sprawą prowadzoną przez Niemans'a. Dzięki pomocy Marie - specjalistki w zakresie religioznawstwa - policjanci starają się rozwiązać przerażającą zagadkę. Kim są siejący postrach Aniołowie Apokalipsy?
     Film Olivira Dahana dobrze się rozpoczyna, ale później jest już coraz słabiej. Pomysł ciekawy: 12-osobowa grupa skupiona wokół Jezusa (?) kolejno jest eliminowana przez tajemniczych mnichów-supermenów (kule ich się nie imają). Każdy współczesny apostoł uprawia zawód odpowiadający zawodowi wykonywanemu przez jednego z dwunastu uczniów Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat. I tak jeden jest murarzem (zostaje zamurowany w ścianie), inny celnikiem (zostaje ukrzyżowany na lotnisku), dwóch – jubilerami (tracą życie w swoich sklepach), a poćwiartowani rybacy gniją w sieci. Tylko dlaczego? Czy to sprawka pozaziemskich istot, które ewidentnie czegoś bronią? Niestety, miłośnicy thrillerów zawiodą się. To nie "Siedem", gdzie dramaturgia jest nadbudowywana do ostatnich kadrów. Obawiam się, że niepocieszeni będą również sympatycy "zwykłych" filmów sensacyjnych. Mimo wszystko można obejrzeć "Aniołów Apokalipsy" ze względu na: Jeana Reno, świetne zdjęcia pościgów, piosenki Iggy Popa. Bać się jednak nie ma czego.
     Film "Aniołowie Apokalipsy" będzie wyświetlany w "Światowidzie" do 4 listopada.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama