Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pogoda nie ma znaczenia Pogoda nie ma znaczenia

A jednak ...

Elbląg, A jednak ... Małgorzata Jędrzejewska promuje swoją pierwszą powieść (fot. nadesłane)

To tytuł wieczoru autorskiego Małgorzaty Jędrzejewskiej i zarazem tytuł powieści, którą promuje autorka. Spotkanie odbędzie się 16 listopada (wtorek) o godz. 17 w elbląskim teatrze w ramach cyklu Elbląska Scena Literacka. Wstęp wolny.

Małgorzata Jędrzejewska jest poetką i animatorką życia kulturalnego. Powieść „A jednak…” jest pierwszą w jej dorobku. Podczas wieczoru autorskiego fragmenty książki czytać będzie aktorka Jolanta Tadla, a także sama autorka wraz z przyjaciółkami, które wcielą się w role bohaterek utworu.
     
     Małgorzata Jędrzejewska - bibliotekarka, nauczycielka jęz. polskiego, lifecoach. Mieszka w Nowym Stawie (małe miasteczko w centrum Żuław), skąd pochodzą także prof. Janusz Limon, biskup Ryszard Kasyna, poseł Tadeusz Cymański i Bartek Ossowski, perkusista zespołu reggae „Etna".
     Na co dzień pracuje w gimnazjum nowostawskim, starając się, ze zmiennym skutkiem, wyrobić u młodzieży pociąg do czytania - dlatego rokrocznie organizuje maratony czytelnicze, które cieszą się zainteresowaniem także dorosłych mieszkańców miasta. A z uczniami, którzy nie za bardzo chcą czytać, robi filmy. Ostatnie dzieło to reportaż o marzeniach osób niepełnosprawnych.
     Jej pasją jest teatr i realizuje ją głównie poprzez wszelkiego typu animacje teatralne, przeprowadzane z zespołami teatralnymi, stałymi i przypadkowymi. Aktualnie podjęła studia podyplomowe na wrocławskiej PWST związane z reżyserią teatru młodzieży i choć dojazd z Żuław jest męczący, to jednak zajęcia jej się spodobały i chce podjąć to wyzwanie. Mimo iż jest typową humanistką, zajmuje się także webmasterstwem. Ale zastrzega, że dalej niż HTML nie jest w stanie sięgnąć, gdyż język jest zbyt niezrozumiały. Ale prowadzi strony: Gimnazjum oraz Fundacji „Nadzieja" im. Stefanii Zaorskiej i Stowarzyszenia „Razem do celu", w których jest wolontariuszką.
     Pisze w tzw. międzyczasie, gdy „coś" ją do tego zmusi. A to „coś" zjawia się zwykle przy porannej kawie i powoduje, że w wolnej chwili siada do komputera lub kartki papieru i zapisuje wiersz, scenariusz teatralny albo fragment prozy, który z czasem przybiera kształt większy lub mniejszy.
     Dotychczasowe publikacje: „Gdy popatrzysz wokół. Bajki na każdą pogodę" - bajki o dzieciach i dla dzieci, wydane jako publikacja Fundacji Humanitarnej "Nadzieja" i "Uroczystości teatralne w gimnazjum/liceum" - scenariusze przedstawień teatralnych.
     
     O książce „A jednak …”:
     Główna bohaterka to Julia, nauczycielka jęz. angielskiego i tłumaczka. Mieszka z matką /malarka amatorka/ i córką /prawie pełnoletnia uczennica liceum/, prowadząc ustabilizowane życie. Jednak spokój nagle się kończy - na horyzoncie pojawia się mąż Julii, Robert, który zostawił rodzinę trzy miesiące po ślubie. Teraz bardzo chce wrócić na łono rodziny, próbując przekonać żonę, że nadal bardzo kocha ją i córkę, ale Julia w to nie wierzy. I słusznie, bo mąż próbuje ją także zastraszyć ewentualnym "wypadkiem" córki lub matki. Bohaterka jest przerażona tą sytuacją, tym bardziej, że Robert nie sprawdził się jako mąż i ojciec, a ona ma nieśmiałe marzenie o ułożeniu sobie życia z kimś innym. Tym kimś jest Damian, z którym od jakiegoś czasu spotyka się niezobowiązująco.
     Kolejne wypadki pozwalają przypuszczać, że słusznie się obawia - dom zamieszkały przez bohaterki zostaje podpalony, śledzą je jakieś dziwne typy i w zasadzie nie wiadomo, o co chodzi? Ale sytuacja zaczyna się rozjaśniać - Damian poleca adwokatkę od spraw rozwodowych, a jest nią dopiero poznana przyrodnia siostra Julii, Ewa.

Tomasz Walczak, rzecznik prasowy elbląskiego teatru
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama