Czwartek 21-06-2018, imieniny Alicji, Alojzego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dzień targowy już minął Dzień targowy już minął

A to Polska...

Elbląg, A to Polska... Jerzy Nowacki

Rozmowa z Jerzym Nowackim, reżyserem "Konopielki" Edwarda Redlińskiego.

Wielu z nas pamięta "Konopielkę" ze znakomitej realizacji filmowej, która jako pewna ikona życia na wsi została w naszych głowach.
     Odnoszę wrażenie, że "Konopielka" w reżyserii Witolda Leszczyńskiego, mojego kolegi jeszcze ze studiów w Łodzi, podjęła tylko pewien jeden wątek z życia Taplar. W moim przedstawieniu chcę wydobyć obecny w prozie Redlińskiego wątek uniwersalny. "Konopielka", od której scenicznych realizacji zaroiło się w latach osiemdziesiątych, nagle znikła. Tymczasem jest w niej uniwersalny wątek walki Nowego ze Starym. To Nowe to jest kosa, Stare - to sierp. My żyjemy w takim czasie, kiedy Nowe wchodzi, czy my tego chcemy, czy nie, a sierp się broni. Żyjemy w środku Europy, trzydziestomilionowy naród, otworzyła się jakaś przyszłość przed nimi, a oni się boją, bo to Nowe przynosi i pewne zagrożenia – bezrobocie, bankructwa. Siedemdziesiąt procent tego narodu jest bezradna wobec Nowego.
     
     Jak zobaczył pan scenograficznie i muzycznie tekst Redlińskiego?
     Muzyka i przestrzeń wyrażają nostalgię. W ludziach, którzy żyją w Taplarach, odzywa się tęsknota za czymś starym, nawet, jeśli to nowe przyniesie im pożytek. Jednak stare czasy, im bardziej odchodzą w dal, tym bardziej pięknieją, a wiele osób swoją młodość spędziło w tamtych czasach.
     
     To sentymentalne spojrzenie dotyczy też polskiej wsi?
     Ja nie robię przedstawienia o wsi, robię przedstawienie o Polsce. U mnie Taplary to już jest cała Polska, a kto wie czy nie cała Europa Środkowa, bo podobne lęki mają wszyscy, którzy swego czasu wyzwolili się z pewnego reżimu. Rozbudowuję wątek nadchodzenia Nowego, walki Nowego z kosą. To jest po prostu rewolucja, a zawsze w czasie rewolucji, mimo, że doszło do ugody, pada jakiś trup. W moim przedstawieniu też pada.
     
     
     Zobacz także: "O rewolucji"

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Krewetkarium
karma p. falista
Ochotka żywa
Karma dla papug średnich