Niedziela 18-11-2018, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wszystkich Świętych Wszystkich Świętych

Biali ludzie na Czarnym Lądzie

Elbląg, Biali ludzie na Czarnym Lądzie fot. AD

Z Afryki przywieźli wiele niesamowitych wspomnień. Dwumiesięczna wędrówka to pasmo przygód i wspaniałych przeżyć. Przemierzali 600-700 km dziennie w trudach i znoju, czasami na pace w towarzystwie kóz. 15 000 km w dwa miesiące. Chciano im sprzedać żonę. Nie kupili. Pili za to najlepszą kawę na świecie, padali ofiarą oszustw w Etiopii, zdobyli szczyt Kilimandżaro, zderzyli się z ciężarówką wiozącą materiały radioaktywne, by w końcu wracając do cywilizacji, podziwiać zakątki urokliwego Kapsztadu. Zobacz zdjęcia.

Dziś (29 maja) w Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” mogliśmy obejrzeć zdjęcia z ich niesamowitej wyprawy po wschodnim wybrzeżu Czarnego Lądu. O wrażeniach z podróży, którą rok temu odbył ze swoim kolegą Adrianem Krajewskim, tak opowiadał Piotr Marek:
     -W Etiopii istnieje zakaz jazdy nocą ze względu na niebezpieczeństwo, które czyha na drogach – mówi Piotr Marek, współautor zdjęć. - Każdy kto podróżuje nocą jest zatrzymywany przez policję i zobowiązany do wyruszenia w dalszą podróż dopiero z rana. Etiopia to kraj, w którym najgorzej mi się podróżowało w życiu. Nigdzie nie byłem tak oszukiwany, jak właśnie tam. Kilkanaście razy dziennie próbowano nas oszukać. Nigdzie nie można było oczekiwać bezinteresownej pomocy. Biały człowiek oznacza bowiem dla Etiopczyka pieniądze – dodaje. - W Etiopii piłem natomiast najlepszą kawę w życiu. Usiłowano nam również sprzedać piętnastoletnie dziewczyny za żony. Rozmawiałem z 23-letnim bratem jednej z dziewcząt, który był posiadaczem trzech żon i dziewięciorga dzieci. Dzieci w Etiopii jest całe mnóstwo i stanowią one, niestety, tanią siłę roboczą.
     Pewnego dnia strudzeni podróżnicy dotarli do prawdziwych plemion etiopskich: Bana i Murci. Wypili też kawę z wodzem plemienia Bana.
     - Był to bardzo gościnny człowiek – mówi Piotr Marek. - Środkiem płatniczym w wiosce plemienia był kałasznikow. To za niego można było kupić m. in. żonę lub bydło. Każda etiopska wioska ma swoje stowarzyszenie. Stowarzyszanie takie istnieje po to, by łupić turystów. Następnie dotarliśmy do plemienia Murci - dodaje. - Charakterystycznym zjawiskiem dla tego plemienia było to, że celowo oszpecano w nim kobiety, wybijając im przednie zęby. Wszystko po to, żeby ich nie kradziono.
     Kolejnym celem turystów było Nairobi. To zbójnickie miasto jest najniebezpieczniejszym miastem Afryki. Krążą niesamowite historie o turystach, którzy byli tam związywani i okaleczani.
     - By turyści czuli się w tym mieście bezpiecznie, przydziela się im specjalnych strażników, – mówi Piotr Marek - którzy będąc w pewnej odległości od nich, śledzą ich przez cały czas, bacząc, by nic złego im się nie stało.
     Z Nairobi podróżnicy udali się na Safari. Pojechali tam, by sfotografować Wielką Piątkę. Widzieli bawoły, lwy, słonie, nosorożce. Z kolei w Tanzanii zdobyli Kilimandżaro. Po pięciu dniach mozolnej wędrówki weszli na najwyższy szczyt Czarnego Lądu. W Malawi zderzyli się natomiast z ciężarówką przewożącą materiały radioaktywne. Następnie przybyli nad ocean Indyjski, a po dwóch miesiącach przygody dotarli wreszcie do Kapsztadu.
     - Kapsztad jest prawdziwą metropolią, porównywalną z Nowym Jorkiem czy Londynem. Żadne polskie miasto nie może się z nim równać pod względem gospodarczym. Jest to stolica handlu diamentami. Zjawiskiem powszechnym jest apartheid. Podział na białych i czarnych jest tutaj nadal widoczny. Są dzielnice dla białych i czarnych. Nie jest to jednak podział polityczny, lecz finansowy. Elitą ekonomiczną tego kraju są nadal biali.
     Warto podkreślić, że obaj podróżnicy zostali nagrodzeni przez magazyny National Geographic oraz National Geographic Traveler za prowadzonego bloga z ich afrykańskiej wyprawy. Wystawę ich zdjęć pt. „Od Kairu do Kapsztadu” można zobaczyć do 16 czerwca.
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia klasyczna
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna III