Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Całe Indie są we mnie

Elbląg, Całe Indie są we mnie Krystyna Olechnowicz (fot. Damian Matwiejczyk).

Rozmowa z Krystyną Olechnowicz, elblążanką, autorką zdjęć z wyprawy do Indii, którą można oglądać w Centrum Kultury Światowid.

Wystawa Pani fotografii wydaje się tym bardziej interesująca, że chyba nielicznym Polakom udało się i uda dotrzeć do tego odległego kraju.
     Słyszałam wiele opinii o tym, żeby nie jechać do Indii, bo tam jest brudno, bo tam jest biednie. A to nieprawda. Tam jest różnorodnie. Obok wielkiej biedy jest ogromne bogactwo, wielka kultura, historia - i to wszystko warto zobaczyć.
     
     Była tam Pani tylko raz?
     Tylko raz, ale myślę, że wybiorę się znowu, tylko jeszcze dokładnie nie wiem, kiedy. Tę kolejną podróż chciałabym sobie trochę lepiej zorganizować, aby mieć więcej czasu na fotografowanie, zwiedzanie i być może odwiedzenie kolejnych regionów.
     
     W jaki sposób powstawały zdjęcia?
      To było tak, że kiedy szliśmy lub jechaliśmy, aparat miałam cały czas w pogotowiu i tylko czekałam na odpowiedni moment. Wszystko odbywało się w dużym tempie. Starałam się, żeby ludzie nie wiedzieli o tym, że są fotografowani, bo kiedy tylko widzą aparat, uśmiechają się i wówczas zdjęcie jest już jakby nieprawdziwe. Byłam w Indiach w porze zimowej. Światło do fotografowania było oczywiście piękne, choć pewnie latem przyroda jest bujniejsza.
     
     Jakie wrażenia przywiozła Pani z Indii?
     Ludzie są bardzo serdeczni i uśmiechnięci, co może dziwić niektórych przybyszów, bo my na co dzień jesteśmy bardzo zabiegani i tego uśmiechu nam brakuje. Poza tym, oni nigdzie się nie spieszą. Mają czas i posiedzieć, i porozmawiać. Ze wszystkimi i wszędzie. Całe życie w Indiach toczy się nie w domach, a na ulicy. Dla nas, odwiedzających ten kraj, jest to tym fajniejsze, bo możemy to życie obserwować.
     
     Wielu osobom Indie kojarzą się z ogromną biedą i olbrzymią liczbą ludności. Oczywiście także z bogatą i starą kulturą, ale często szczególnie właśnie z biedą.
     Może dlatego, że ona najbardziej nas dotyka, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej biedy. Nie wynika to zresztą z tego, że Indie jako całość są biedne, bo mieszka tam np. najwięcej w świecie multimilionerów, więcej niż w Stanach Zjednoczonych. Natomiast podziały klasowe i kastowe wynikają z religii i to jest chyba najtrudniejszy problem do rozwiązania.
     
     Co szczególnie utkwiło Pani w pamięci z tej dalekiej wyprawy?
     Właściwie wszystko. Indie tak głęboko zapadły mi w pamięć, że całe tkwią we mnie i chyba będę musiała jeszcze raz tam pojechać.
     
     

Rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • to zapis "rozmowy" pani przedszkolanki z dzieckiem z przedszkola zachwyconym kilkoma blyskotakami nie majacymi prawie nic wspolnego z rzeczywistoscia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zdegustowany(2006-02-23)
Reklama