Piątek 21-09-2018, imieniny Mateusza, Hipolita
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ogólna za pętlą tramwajową... Ogólna za pętlą tramwajową...

Ciągnie mnie do kina…żona

Elbląg, Ciągnie mnie do kina…żona Krzysztof Bartoszewicz (fot. rp)

Krzysztof Bartoszewicz znany jest elbląskim teatromanom przede wszystkim ze znakomicie zagranych ról komediowych. Wspomnieć warto Tyzbe w „Śnie nocy letniej”, Chama w „Aktorze” czy Policjanta w „Policji”. Sam przyznaje, że lubi grać w komediach, choć nie uważa, że to najłatwiejsze zadanie. Na stronie Aktualności wybieramy najpopularniejszego aktora Teatru im. Sewruka.

Krzysztof Bartoszewicz nie jest elblążaninem, ale występował na deskach naszej sceny już w latach 80-tych ubiegłego wieku. Był także aktorem teatrów w Gdyni i w Częstochowie. Na scenie gości już ponad 30 lat. Czy zawsze myślał o zawodzie aktora?
     - Na początku pociągał mnie ten zawód ze względu na to, że się późno wstaje (śmiech) - mówi Krzysztof Bartoszewicz. - Żarty żartami, a tak poważnie, to miłość do aktorstwa zaczęła się od spotkania z aktorem Stanisławem Michalskim. To on zaszczepił mi impuls i potem już się jakoś tak potoczyło. Kiedyś chciałem być księdzem - kontynuuje. - Miałem już wtedy ciągoty, by poznawać, co kto może myśleć. Pociągała mnie sfera duchowa. I oczyszczenie. W teatrze robisz coś, co nie jest do końca tobą. Wcielanie się w jakąś postać to jednocześnie odkrywanie w sobie innych pokładów. Możesz zweryfikować myślenie, sposób patrzenia. Potem w konfrontacji z rzeczywistością dochodzi się do ciekawych porównań. I to mnie pociągało w aktorstwie najbardziej. To, że można być kimś innym niż na co dzień i szukać tego czegoś, co jest ukryte w człowieku.
     Czy jednak praca w teatrze tak wciąga, że nie myśli się czasem o porzuceniu tego zajęcia?
     - Myślałem, by to rzucić, ale na pewno oscylowałbym przy zawodach artystycznych - przyznaje Krzysztof Bartoszewicz. - Piszę sztuki teatralne. Mam ich już kilka na swoim koncie. Jeśli nie aktorstwo to właśnie pisanie mnie pociąga.
     A film?
     - Tak, do kina mnie ciągnie…czasami żona (śmiech) - mówi. - No pewnie, że mnie ciągnie do filmu, ale to w Warszawie trzeba siedzieć i chodzić na castingi. Choć na ciekawe propozycje jestem gotowy.
     Krzysztof Bartoszewicz znany jest elbląskim widzom głównie z ról komediowych. Znakomicie mu to wychodzi, ale czy lubi grać w komediach?
     - Bardzo lubię - przyznaje. - Nie uważam jednak, by były łatwiejsze do zagrania niż role dramatyczne. W ogóle w teatrze nie ma pojęcia „łatwiej”. Nie ma znaczenia, czy to dramat, czy komedia, sztuka dla dorosłych czy dla dzieci. O, a nawet dla dzieci gra się trudniej, bo dziecko, jak nie kupuje tego, co robisz, to całym sobą i odwrotnie. Mam wieloletnie doświadczenie w graniu dla młodego widza. Dla dzieci napisałem też sztuki. Dla nich prowadziłem i prowadzę nadal swój teatr.
     Zatrzymajmy się przy Mrożku. W elbląskim teatrze Krzysztof Bartoszewicz zagrał w jego „Policji”. Czy dobrze czuje się w tej konwencji, w grotesce?
     - Generalnie lubię Mrożka - mówi Krzysztof Bartoszewicz. - To jeden z naszych współczesnych, choć może już właściwie klasycznych, pisarzy dramaturgów, którzy mają coś do powiedzenia. Uważam, że jego opowiadania są genialne. Grałem też w kilku przedstawieniach Mrożka, m.in. w Testariadzie, która jest nieznana - kontynuuje. - Chciałbym też zagrać w „Tangu”, ale zostanie mi tylko dziadek. Na Edka jestem już za stary.
     Widzom na długo w pamięci pozostanie Tyzbe Krzysztofa Bartoszewicza w „Śnie nocy letniej”. Czy Szekspir należy do ulubionych pisarzy aktora?
     - Pewnie, że go cenię, ale i tak wszystko zależy od reżysera, od zespołu, od realizatorów - mówi Bartoszewicz. - Moim zdaniem, żeby coś wyszło w teatrze, musi być zespół, który się lubi, rozumie, jeden drugiego ciągnie, na przykład reżyser aktora, i podsuwa mu pomysły. Nie mówiąc o scenografii. Scenografia powinna powstawać przy okazji prób, bo później wtłaczają cię w gotowy projekt i musisz się w tym znaleźć. Spektakl powstaje przez ludzi, samo dochodzenie do punktu końcowego jest ciekawe i twórcze.
     Czy aktor Bartoszewicz czuje się spełniony zawodowo?
     - Broń Boże! Jak do tego dojdzie, to będzie oznaczać, że mogę już sobie pójść - twierdzi. - Póki co gram, a jak mnie coś zainteresuje, gram całym sobą.
     Aktor musi się relaksować, czasem odpocząć od sceny…
     - Lubię grać w brydża - wyznaje Bartoszewicz. - Mam swoje stolikowe, karciane towarzystwo. Lubię też podróżować. Nie zaglądam jednak wówczas do teatrów, chyba, że po to, by spotkać się z kolegami.
     
     Pozostałe rozmowy:
      Leszek Czerwiński
      Anna Gryszkiewicz
      Mariusz Michalski
      Marcin Tomasik
      Tomasz Muszyński

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Czapka z nadrukiem
Polar z haftem
Naszywka GODŁO