Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Z lotu ptaka Z lotu ptaka

Czuję się Polakiem

Elbląg, Czuję się Polakiem Koncert zespołu "Ivan i Delfin" zgromadził na placu Jagiellończyka tłumy fanów

Rozmowa z Ivanem Komarenko, liderem zespołu "Ivan i Delfin", który wczoraj wystąpił w Elblągu.

Dziś jest Dzień Dziecka. Jakie jest pana najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
     Dużo ich mam, chyba jak każdy. Generalnie dzieciństwo wspominam różnie. Wszystko, co najlepsze oczywiście jest najważniejsze, a to co gorsze potrafię odpowiednio zinterpretować.
     
     Czy od dzieciństwa marzył pan o śpiewaniu, o karierze muzycznej?
     Ja nie marzyłem o śpiewaniu, ja śpiewałem od dzieciństwa. Nie marzyłem jednak, by stanąć na dużej scenie i śpiewać, by robić to zawodowo. Po prostu lubiłem śpiewać, robiłem to dla siebie, po prostu dla przyjemności. Jako dziecko nie wiedziałem, że można zrobić taką fajną, dużą karierę. Pochodzę ze wsi, więc w ogóle nie wyobrażałem sobie tego. Nawet w wieku chyba 14 lat chciałem jeszcze być maszynistą. Dopiero później, gdy przyjechał do nas, do Rudnogorska zespół i sam przez rok śpiewałem po dyskotekach przez rok, to dotarło do mnie, że można pójść tą drogą. Wcześniej moje śpiewanie było zupełnie nieświadome. To znaczy było to we mnie, kochałem to, nie kierowałem się jednak żadną myślą, że można to realizować na wielkiej scenie. A to, że z tego może być pożytek, może przynieść korzyści, zauważyłem dopiero później, gdy dorosłem. Myślę, że to jest lepsze podejście, niż gdy dziecko jest małe, a rodzice zaczynają mu wmawiać talent, bo słyszą, że ładnie śpiewa. To może wypaczyć człowieka. Moi rodzice w ogóle nie zwracali uwagi na moje śpiewanie. W naszym miasteczku nie było żadnych szkół muzycznych, więc tam nie kształciłem się muzycznie.
     
     Czuje się pan gwiazdą, idolem?
     Gwiazdą nie jestem. W ogóle takie pojęcie, jak "gwiazda" kojarzy mi się bardzo negatywnie. Jest taki stereotyp - wszyscy mówią: "gwiazda, gwiazda", ale po cichu myślą, że gwiazda ma kaprysy, wymagania. Nie najlepiej się ten termin kojarzy. Staram się więc tego określenia pod swoim adresem nie używać.
     
     Co zmieniło się w pana życiu, gdy kariera "Ivana i Delfina" nabrała tempa?
     Na pewno dużo się zmieniło. Jest tak, jak sobie kiedyś po cichu marzyłem. Tylko ja na to wszystko zapracowałem, bo wiedziałem, że by zrealizować swoje pragnienia, trzeba włożyć dużo wysiłku.
     
     Występuje pan także w serialu "M jak miłość". Ostatnio wątek Saszy przygasł. Czy pojawi się pan jeszcze na ekranie?
     Mam podpisaną umowę na cały rok na tę rolę. Na razie nie ma odcinków z Saszą, ta postać została jakby zawieszona, ale myślę, że wróci. Kiedy, tego nie wiem. Myślę, że coś będzie się działo dalej.
     
     A inne propozycje, może filmowe?
     Miałem propozycję od TVN na nowy serial. Ale odmówiłem, bo jestem przede wszystkim muzykiem. Nie jestem aktorem i nigdy nim nie byłem. Może interesowałem się tym zawodem, ale nie była to moja główna idea. Zawsze chciałem być muzykiem i w tym czuję się najlepiej. W aktorstwie czuję się tak, jakbym założył koszulkę, która nie ma rękawów. Za to na scenie - jak ryba w wodzie.
     
     Jak się panu podoba w Polsce?
     Po 13 latach mogę powiedzieć, że jestem prawie Polakiem. Przez połowę życia mieszkałem w Rosji, a drugą połowę w Polsce. Mam taki sam stosunek do tego kraju, jak przeciętny Polak. Nie ukrywam, że coś mi się tu podoba bardziej, a coś mniej. Byłoby to dziwne, gdybym dziś tu wszystkim się zachwycał. Ale najważniejsze jest to, że ludzie mnie lubią, fani mnie lubią i za to jestem im bardzo wdzięczny. Tu mam przyjaciół, pracę i raczej bym nie zamienił Polski na inny kraj, nawet na Rosję, choć nadal jestem jej obywatelem.
     
     Podczas tegorocznego festiwalu Eurowizji Polskę reprezentował zespół "Ivan i Delfin". Wasz występ jednak nie zakończył się sukcesem...
     Występ był bardzo dobry. Sama piosenka nie wystarczy, ale my zrobiliśmy show. Zabrakł nam czterech punktów, by zakwalifikować się do finału. W Kijowie wszyscy nas chwalili i wspierali, m.in. Dania, Izrael. Nawet Rusłana, która wygrała ubiegłoroczną Eurowizję, powiedziała podczas konferencji prasowej, że to skandal, że Polska nie przeszła do finału. Ale nie poddajemy się. Teraz będziemy nagrywać płytę rosyjskojęzyczną i będziemy występować na Wschodzie.
     
     
     Więcej zdjęć z koncertu zespołu "Ivan i Delfin" oraz z obchodów Dnia Dziecka w Elblągu znajduje się w dziale portElu Fotoreportaże

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama