Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 23-04-2018, imieniny Wojciecha, Jerzego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Leśne części zamienne :( Leśne części zamienne :(

Czy to bajka, czy nie bajka?

Pytanie takie chodzi mi po głowie, odkąd 13 października obejrzałam najnowszą premierę Teatru Dramatycznego w Elblągu. „Jak Piekarczyk chwat Elbląg uratował” to spektakl, który powstał dla uczczenia 30. rocznicy powołania elbląskiego teatru jako samodzielnego przedsiębiorstwa.

Przed 30 laty (13 listopada 1976 r.) zainaugurowano istnienie Teatru Dramatycznego w Elblągu przedstawieniem „Balladyny” Juliusza Słowackiego, dziś natomiast uczczono tę rocznicę również baśniową, legendarną historią, opartą na najbardziej znanej, żeby nie powiedzieć, na jedynej powszechnie znanej, elbląskiej legendzie.
     Pomysł wydaje się być bardzo trafny. Spektakl jest dziełem elbląskich twórców. Autorem tekstu jest elblążanin Janusz Komorowski, który w ciekawy sposób połączył pięć legend tworząc spójną fabularnie historię o miłości, zdradzie, chciwości i bohaterstwie. Muzykę do spektaklu napisał jeden z najbardziej znanych współczesnych elblążan - Ryszard Rynkowski, zaś autorem scenografii jest Zygmunt Prończyk.
     Spektakl wyreżyserowany przez Mirosława Siedlera zrealizowany jest z dużym rozmachem. Tworzy go aż 50 wykonawców: aktorów, statystów (będących na co dzień pracownikami administracji czy obsługi teatru) oraz członków Teatralnego Studia Młodych „Alter Ego”. Bardzo interesujący, moim zdaniem, jest sposób, w jaki reżyser wprowadza na scenę ten liczny zespół. Rolę nie do przecenienia odgrywa tu scena obrotowa zainstalowana tuż przed premierą tego spektaklu i również na jego użytek. Kolejne sceny, rozgrywające się w murach miasta, rozpoczynając się i kończąc, mają postać żywych obrazów, obyczajowych fresków z życia miasta, zastygłych i utrwalonych w pół słowa, w pół gestu. Te zbiorowe akty, precyzyjne zaaranżowane, wyreżyserowane i zagrane są rzeczywiście widowiskowe. Rozegrane na tle realistycznie odtworzonej Bramy Targowej i (zrekonstruowanych na scenie) otaczających ją kamieniczek, na elblążanach na pewno zrobią duże wrażenie.
     Dużą słabością tego przedstawienia jest zastosowanie playbacku podczas piosenek wykonywanych przez solistów oraz w scenach zbiorowych. Mając w pamięci ostatnią premierę w Cafe Sax, podczas której publiczność miała okazję podziwiać umiejętności wokalne aktorek Teatru Dramatycznego - śpiew sączący się z głośników rozczarowuje.
     Pytanie, które postawiłam na wstępie, nurtuje mnie o tyle, o ile chciałabym sobie i Państwu odpowiedzieć na inne pytanie: kto jest adresatem tego widowiska. Czy są nim najmłodsi widzowie, czy też spektakl adresowany jest również do dorosłych odbiorców?
     Z pewnością, z poznawczego punktu widzenia, warto udać się na ten spektakl, aby przypomnieć sobie lub poznać spojone pod piórem Janusza Komorowskiego wątkiem miłości i zdrady - legendarne postaci związane z Elblągiem; poznać piosenkę o miłości, zobaczyć barwny zespół na tle sentymentalnej dla nas dekoracji; podziwiać diabła, w którego wcielił się Wojciech Przyboś. Może warto tak spędzić jesienny wieczór. Muszę dodać, że premierowej, w większości dorosłej publiczności, spektakl się podobał. Każda scena nagradzana była gromkimi brawami. Nie wiem... Czy to nowy obyczaj teatralny? Chyba nie. Raczej towarzyski.
     Myślę, że im więcej czasu będzie dzieliło nas od premiery, tym słabsze staną się argumenty przemawiające za zakwalifikowaniem tego spektaklu jako „widowiska historycznego dla dużych i małych” - jak określił je Mirosław Siedler. „Jak Piekarczyk chwat Elbląg uratował” nazwałabym „teatrem familijnym”, czyli takim, który przeznaczony jest dla dzieci, ale i dorosłym, współuczestniczącym w odbiorze, dostarczy niejakiej rozkoszy.
     Myślę jednak, że niewielu rodziców będzie miało możliwość przeżycia spektaklu jak również smakowania teatralnej atmosfery wspólnie ze swoim dzieckiem. Utarł się bowiem u nas niezbyt zdrowy obyczaj, spowodowany miedzy innymi tym, że edukacja teatralna zepchnięta została do szkół i przedszkoli, że teatr przestał być sposobem na spędzanie wolnego czasu przez rodziny.
     Czy to bajka, czy nie bajka? Ostateczną ocenę pozostawiam Państwu.
     

Małgorzata Kardas
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Piękne widowisko, znowu poczułam się Elblążanką i doceniłam swoją "małą ojczyznę". Gorąco gratuluję wszystkim aktorom i mlodziezy teatralnej, oraz realizatorom. Polecam Państwu bardzo, naprawdę warto sie wybrać do teatru.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Gizela(2006-10-17)
  • mamba Przecież to jakaś pomyłka. Pomysł, owszem ciekawy. Wstyd przecież nie skorzystać z miejscowych legend i nie przygotować na ich podstawie spektaklu. Niestety, scenariusz, który mamy okazję obejrzeć w wykonaniu naszych aktorów, to porażka. Całość niespójna, wieje dłużyzną, język pożal się boże, momentami bohaterowie brzmią jak Hamlet. Dla dzieci to zbyt nudne, dla dorosłych, cóż, też męczące. Są co prawda dobre strony - dekoracja piękna, monumentalne kamieniczki, wykorzystanie obrotowej sceny, no i gra aktorska, szczególnie pary strażników, diabła, no i oczywiście psa - "czarnego, tego złego". Piosenki też są fajne - łatwo wpadają w ucho. No i oczywiście główny błąd - kiedy ten Piekarczyk przeciął łopatą linę, co spowodowało, ze brama spadła i krzyżak do miasta nie wszedł - tego nie pokazano. A chyba o to chodzi w naszej najsłynniejszej legendzie?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mamba(2006-10-17)
  • No cóz droga Mambo ja sie z Tobą nie zgodzę. Byłam na tym spektaklu z dzieciakami z podstawówki... i jakoś wątpię zeby mieli znudzone miny po wyjściu z teatru.. każdą scenę przeżywali z wielkim zaangażowaniem, więc niewiem o jakiej nudzie tu mówisz :P A co do bramy.. fakt mogłaby być.. ale bez niej i tak spektakl był super :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Teatromanka(2006-10-17)
  • zgadzam sie z mamba wlasnie dzisiaj moje dziecko bylo na tym przedstawieniu i niestety nie bylo zadowolone jest to dziecko 6-letnie i cala sztuka byla zbyt trudna do zrozumienia ja jestem wsciekla poniewaz ciagnie sie dzieci na sile do teatru do tego cena biletu dla dzieci daje duzo do zyczenia 15zl za dziecko ktore i tak nic nie zrozumialo.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mikro(2006-10-17)
  • To czy dziecko się nudzi zależy od poziomu jego rozwoju, ja byłem z 4 letnim synem i on nie tylko sie nie nudził ale i wszystko zrozumiał tak, że następnego dnia potrafił opowiedzieć co widział. Gdyby przedmówca zaznajomił dziecko ze sztuka teatralną wcześniej i wogóle więcej pracował nad rozwojem jego wyobraźni, to dziecko na pewno nie nudziło by się na tej ciekawej sztuce.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Szamot(2006-10-17)
  • Scena obrotowa ma tyle lat co scena. Nie było żadnych specjalnych montowań z powodu bajki i Piekarczyku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    cypis(2006-10-19)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

!!!PROMOCJA!!!
Aranżacja łazienki 2
Zabudowa kuchni 4
Zabudowa kuchni 6