Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 13-12-2017, imieniny Łucji, Otylii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Dawni elblążanie też potrafili się bawić (Historie z muzeum cz. 55)

 
Elbląg, Dawni elblążanie też potrafili się bawić  (Historie z muzeum cz. 55) fot. nadesłana
Rek

W czasach przedwojennych okres Sylwestra i Nowego Roku to przede wszystkim widoki, za jakimi obecnie tęsknimy wszyscy: ulice, kamienice i domy przysypane białym puchem, którego niegdyś na tych terenach było aż nazbyt wiele. O tym, jak świętowano ten czas, wspomina jeden z uczestników sylwestrowych obchodów w naszym mieście, Gehrard Gommel.

W Elbinger Nachtrichten opisuje on cały ceremoniał przygotowań, wygląd ulic oraz kulminacyjny punkt uroczystości, czyli spotkanie mieszczan na placu Fryderyka Wilhelma, dzisiejszym placu Słowiańskim. Aby poznać scenerię sylwestrowej zabawy przedwojennej elbląskiej elity, warto odwiedzić elbląskie muzeum i obejrzeć przepiękną makietę dawnego największego placu miasta, wykonaną i ofiarowaną instytucji przez urodzonego elblążanina, Hansa - Joachima Pfau.
     Ale wróćmy do początku ostatniego dnia starego roku. Pierwszą rzeczą, w którą należało się wtedy zaopatrzyć, był oczywiście karp na Nowy Rok. Kupowano go na Targu rybnym, jak najwcześniej przed południem. W każdym domu musiały też znaleźć się Pfannkuchen, jak nazywano tutaj pączki noworoczne. Ci, którzy nie chcieli lub nie umieli ich upiec, mogli kupić je między innymi w piekarni Marschallów, zlokalizowanej przy dzisiejszej ulicy Giermków. Tam urocza i znana z uprzejmości pani Marschall osobiście obsługiwała całą klientelę. Zaraz obok, na rogu dzisiejszych ulic Giermków i Chmurnej stała drogeria Fritza Laabsa „Zum Weissen Kreuz” znana z zabawnych artykułów prezentowanych na wystawie. Tam od rana elbląska młodzież przychodziła po rakiety na noc sylwestrową.
     Koniecznym był też zakup sporej ilości napojów alkoholowych. Podobno najchętniej kupowano je w lokalu Zum Lachs, u Menthala, Haertela, Salewskiego, Pennera czy u Kümpela.
     W ciągu dnia restauracje przygotowywały się na wieczorny tłok. W niektórych lokalach tańce nie odbywały się - tam mieszczanie bawili się bardziej nastrojowo i wykwintnie. W przeciwieństwie do popularnych i bardziej plebejskich tanzbud, w których zazwyczaj panował ogromny ruch, a młode pary znacznie wcześniej musiały biec do lokalu, by zająć najlepsze stoliki.
     Już od godzin popołudniowych w wielu punktach naszego miasta można było dostrzec ulicznych grajków. Przebrani za różne postaci, chodzili po ulicach i lokalach, zbierając datki do czapek. Często pojawiali się między innymi w znajdującym się przy placu Fryderyka Wilhelma hotelu Deutsches Haus, by grywać tam najpopularniejsze przyśpiewki uliczne.
     W okresie bożonarodzeniowym i karnawałowym muzykanci używali najczęściej instrumentu zwanego Brummtopf. Był to przyrząd podobny do kaszubskich burczybasów, z tą różnicą, że koński ogon został zastąpiony prętem. Wydawał specyficzny dźwięk, porównywalny z brzęczeniem. Instrument robiono własnoręcznie, naciągając skórę na gliniany garnek i wkładając w środek ów drut, który pocierano następnie ręką lub szmatką z kalafonią. Czasem do garnka wlewano wodę, by nieco zmienić ton.
     Niektórzy muzykanci nosili ze sobą Bandoneon - dość miękką w brzmieniu fischarmonię, używaną obecnie do grania tanga i znaną z utworów wybitnego wirtuoza Astora Piazzolli.
     Na krótko przed północą w całym mieście dało się słyszeć pierwsze trzaskanie fajerwerków. Wtedy ożywał też sławetny Friedrich Wilhelm Platz, na który ze wszystkich części miasta nadciągali mieszkańcy. Sylwestrowy zamęt rozjaśniały obecne wszędzie gazowe latarnie. Kiedy zegar na ratuszu wybijał wreszcie dwunastą, rozbrzmiewały dzwony kościołów, a Elbląg rozświetlała cała paleta barw. Ludzie wykrzykiwali „Prost Neujahr”, czyli toast na Nowy Rok, a wielu z nich obejmowało się i podawało sobie ręce.
     Około pierwszej ludzie powoli zaczynali rozchodzić się do domów i centrum miasta stopniowo pustoszało. Na placu Fryderyka Wilhelma o uroczystościach przypominały już tylko resztki po wypalonych petardach.
     Makieta Friedrich Wilhelm Platz jest prezentowana w budynku Podzamcza elbląskiego muzeum. Przyglądając się jej pieczołowicie wykonanym elementom można wyobrazić sobie atmosferę przedwojennych uroczystości sylwestrowych, które niegdyś ożywiały właśnie tę część naszego miasta.

Wioleta Rudzka, kustosz Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama