Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 17-11-2017, imieniny Elżbiety, Samueli
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Gram w teatrze, w życiu - nigdy

Elbląg, Gram w teatrze, w życiu - nigdy Lesław Ostaszkiewicz w „Kolacji dla głupca”.

Dorastał wśród głuchoniemych mimów, ze studiów go wyrzucili za strajki, lepił garnki, by wreszcie zagrać blisko 150 premier teatralnych. Ceniony przez krytyków, uwielbiany przez publiczność. Z zawodu aktor, z zamiłowania informatyk. Najbardziej ceni sobie jednak życie rodzinne.

Lesław Ostaszkiewicz, aktor Teatru Dramatycznego w Elblągu obchodzi w tym roku 25-lecie pracy artystycznej. W rozmowie z Agatą Janik wspomina ważne momenty minionego ćwierćwiecza.
     
     W świecie ciszy
     Lesław Ostaszkiewicz dorastał przy niezwykłej scenie teatralnej. Scenie, na której występowali mimowie, najlepsi na świecie artyści głuchoniemi.
     - Mój stryj był głuchoniemy, a mój tata był tłumaczem przysięgłym języka migowego - wspomina. - Pomagał m.in. w kontaktach osób głuchoniemych w sądzie. I właśnie tata był współzałożycielem Olsztyńskiej Pantomimy Głuchych. Była to grupa amatorska, do której po 3 czy 4 latach dołączył fachowiec Bogdan Głuszczak. Ja dorastałem przy tych artystach. Tata zabierał mnie na próby i dzięki niemu poznałem znakomitych ludzi, m.in. Czesława Niemena, który pisał muzykę do spektakli pantomimy. Artysta bardzo dużo komponował dla Olsztyńskiej Pantomimy Głuchych. Tu warto dodać, że miałem w życiu szczęście do kontaktów ze znakomitymi artystami - mówi Lesław Ostaszkiewicz. - Będąc już w Elblągu, poznałem Agnieszkę Osiecką, która przyjechała w związku ze spektaklem „Otello”. To dla mnie duża satysfakcja, szczególnie w kontekście granego przeze mnie „Cafe Sax”. A wracając do tematu, dorastałem w kręgu teatru amatorskiego, który stał się najlepszym teatrem pantomimy głuchych na świecie. Mówiło się o dwóch polskich grupach: Olsztyńskiej Pantomimie Głuchych i o Pantomimie Tomaszewskiego z Wrocławia. Zawsze drażniły mnie porównania tych dwóch zespołów, bo co innego pokazywać pantomimę przez człowieka słyszącego, a co innego przez człowieka, który dźwięków nie słyszy. Mój wujek był mimem - najlepszym na świecie - podkreśla Ostaszkiewicz. - Zdobył wiele cennych nagród na różnych festiwalach w Polsce i na świecie.
     Dorastając w takim środowisku Lesław Ostaszkiewicz nie mógł więc wybrać innej drogi niż aktorska. - Poza tym byłem kiepski z matmy - śmieje się aktor.
     
     Za strajki „wilczy bilet”
     - Do szkoły teatralnej w Białymstoku dostałem się za pierwszym podejściem - mówi Lesław Ostaszkiewicz. - Jednak przygoda ze szkołą teatralną zakończyła się już po pierwszym roku studiów z przyczyn „historyczno-politycznych”.
     Lesław Ostaszkiewicz nie załamał rąk. Zdobył uprawnienia ... czeladnika w ceramice artystycznej. - Mam więc drugi fach w ręku - dodaje. - Jednak tak się złożyło, że dostałem dwie propozycje pracy w teatrze. Ze względu na dom rodzinny skorzystałem z oferty Krzysztofa Rościszewskiego z olsztyńskiego Teatru im. S. Jaracza.
     
     10 sekund na scenie
     Lesław Ostaszkiewicz debiutował w 1982 r. na scenie Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie.
     - Była to premiera sztuki Maksyma Gorkiego „Na dnie” - opowieść o ludziach żyjących w slumsach - wspomina. - Grałem tam epizod - chłopca i mówiłem chyba tylko jedno zdanie. Druga rola - taki drugi debiut - to halabardnik Bernardo w „Hamlecie” Szekspira. Ta postać wychodzi na scenę na samym początku sztuki. Zaprosiłem wszystkich moich znajomych. Przyszli, jednak zanim zdążyli usiąść, już było po moim występie, bo po pierwszych kilkudziesięciu sekundach trwania przedstawienia skończyłem pracę.
     
     Dyplom od Świderskiego i Hanin
     Lesław Ostaszkiewicz pracował jako adept w olsztyńskim teatrze do roku 1986. Przystąpił wówczas do egzaminu eksternistycznego dla aktorów dramatu.
     - Specjalnie się tym chwalę, bo miałem wspaniałych jurorów, m.in. Jana Świderskiego, Ryszardę Hanin, Barbarę Borys-Damięcką, Michała Pawlickiego. Były to takie gwiazdy sceny, że daj Panie Boże każdemu zdawać przed takimi ludźmi teatru...
     
     Mój tata - człowiek o cudownym głosie
     - Mój tata był współzałożycielem i kierownikiem Olsztyńskiej Pantomimy Głuchych oraz jej tłumaczem. Miał też wspaniały głos. Proponowano mu pracę w Warszawie, ale nie skorzystał. Podobnie, jak ja, lubił „się zasiedzieć”. Przez wiele lat był więc spikerem w olsztyńskim radiu.
     
     Od Śpioszka do „Pokojówki”
     W czerwcu 1990 r. Lesław Ostaszkiewicz przyjechał do Elbląga na rozmowę w sprawie pracy z ówczesnym dyrektorem teatru Henrykiem Majcherkiem. Dostał angaż od września. Od tego czasu nieprzerwanie występuje na elbląskiej scenie - od 17 lat. To najdłuższy staż wśród elbląskich aktorów.
     Przez te lata Ostaszkiewicz zagrał wiele ról: komediowych i dramatycznych, bajkowych i „dla dorosłych”. Były kreacje mniej ważne i takie, które wspomina przez całe życie.
     - Pierwsza to rola Śpioszek w bajce o „Królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach” granej jeszcze w Olsztynie - wymienia Ostaszkiewicz. - Wszystkie krasnoludki dostały wtedy nagrodę od wojewody olsztyńskiego. Kolejne role, które mnie bardzo satysfakcjonują, to Tartuffe w „Świętoszku” Moliera i Artur w „Tangu” Mrożka - podkreśla. - Oba spektakle wyreżyserował Józef Jasielski. To były wspaniałe przedstawienia, na wysokim poziomie. Bardzo mile wspominam też „Pokojówki” Geneta, w których zagrałem z Pawłem Wiśniewskim role... kobiece - dodaje jubilat.
     
     Zająć widza przez godzinę
     - Kiedyś, ze 2-3 lata temu, liczyłem, ile premier zagrałem - mówi Lesław Ostaszkiewicz. - Wyszło ok. 120-130. Teraz może zbliżam się już do 150. Zagrałem prawie wszystkie formy sceniczne np. wodewil, farsę czy choćby recital. Jednej jednak nie zrobiłem - monodramu. Uważam, że jestem takim typem scenicznym, który przynajmniej na tę godzinę i 20 minut mógłby zainteresować widza sobą. Kusi mnie więc monodram, ale nie mam czasu na przejrzenie tekstów.
     
     Łowca nagród
     Lesław Ostaszkiewicz zdobył prawie wszystkie możliwe lokalne nagrody. Docenił go przewodniczący Rady Miejskiej, wojewodowie, marszałek, a także publiczność, która kilka razy wybierała go Najpopularniejszymi Aktorem. W tej imponującej kolekcji brakuje tylko nagrody prezydenta Elbląga.
     Ostaszkiewicza ucieszył także Aleksander, którego otrzymał za rolę Papkina w „Zemście” Fredry. Co prawda, marzył, by zagrać Rejenta, ale Papkin „wyszedł” mu tak smacznie, że doceniła go konkursowa kapituła.
     
     Aktor na scenie, tatusiek w domu
     - Teatr nie jest już moją pasją - przyznaje Lesław Ostaszkiewicz. - To jest mój zawód. Ja jestem aktorem tylko na scenie. W domu nie gram. Jestem mężem i ojcem. Szaleję - z wzajemnością - za moimi dziewczynami, czyli za żoną Kasią i 11-letnią córką Kingą. Ona jest moim „oczkiem w głowie”. Rodzina jest najważniejsza.
     
     Relaks przy komputerze
     - Urodziłem się za wcześnie i komputery przyszły dla mnie za późno - ubolewa Lesław Ostaszkiewicz. - Dziś, gdybym miał wybrać zawód, byłbym informatykiem. Nie wiem, co prawda, jakim cudem, bo z matmy byłem słaby.
     
     Aktor spełniony, ale...
     Czy po 25 latach na scenie Lesław Ostaszkiewicz czuje się spełniony?
     - Tak, jestem spełnionym aktorem - przyznaje. - Nie jestem jednak spełnionym artystą w ogóle. Chciał spróbować swoich sił np. w filmie...

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama