Środa 12-12-2018, imieniny Joanny, Aleksandra
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Grudniowe menu Johanny Loh (Historia jednego przedmiotu cz. 103)

Elbląg, Grudniowe menu Johanny Loh  (Historia jednego przedmiotu cz. 103) Fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r.(fot. MAH)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś przedświątecznie więc będzie o wyjątkowej książce kucharskiej.

Prezentowana książka kucharska, będąca darem Pana Hansa Joachima Pfaua z Monachium dla Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, wydana została w 1875 r. w elbląskiej oficynie Neumann-Hartmann, a jej autorką jest Johanna Loh – była właścicielka jednej z elbląskich cukierni. Johanna Loh (z domu Devien) „wżeniła się” w rodzinę o bogatych tradycjach cukierniczo-restauracyjnych. Jak podaje Bruno Satori-Neumann, jej mąż Hermann Eduard Loh prowadził przejętą w 1834 r. od pochodzącego z Królewca Ludwiga Meyera cukiernię w tzw. „Pariser Café-Hause”, mieszczącą się na Schmiedestraße pod numerem 19 (obecna ulica Kowalska). W lokalu serwowano „wyroby cukiernicze, konfitury wszelkich rodzajów, torty i ciasta, francuskie i wrocławskie likiery, galaretki”, a także poncz, „biskupa” i „kardynała” . Pod tymi intrygującymi nazwami kryje się nic innego jak napoje alkoholowe. „Biskup” i „kardynał” to trunki sporządzane ze skórki pomarańczowej lub samych pomarańczy, czerwonego wina, cukru i przypraw . „Biskup” znalazł swoje miejsce w niemieckiej kulturze – wspominany jest m. in. w „Buddenbrookach” noblisty Tomasza Manna i w noweli „Marthe und ihre Uhr” Theodora Storma, zaś w drugiej połowie XVIII w. na terenie północnych Niemiec i Danii produkowane były specjalne fajansowe naczynia na ten napój, mające kształt biskupiej mitry. Gdy energiczny pan Loh został właścicielem lokalu, rozszerzył jego ofertę m. in. o konkretniejsze przekąski w rodzaju pasztecików i bulionów, a także przyjmował zamówienia na potrawy mączne, puddingi i dania z dziczyzny. Jako prawdziwy człowiek interesu nie poprzestał jednak na tym i niebawem otworzył restaurację, w której – jako zupełną nowość w Elblągu – serwowano śniadania i ciepłe kolacje. W końcu Loh nabył obiekt u zbiegu Friedrich-Wilhelm-Platz i Innerer Mühlendamm (Plac Słowiański i 1 Maja) – był to ruchliwy punkt miasta, co pozwalało spodziewać się licznej klienteli – i przeniósł tam swój lokal, rozbudowując i urządzając go, jak ocenia Satori-Neumann, zmyślnie i z dobrym gustem.
     Wracając do naszej Johanny i jej dzieła - ślub pary Loh-Devien odbył się w czerwcu 1842 r.. Johanna stosunkowo szybko owdowiała – mąż zmarł między 1855 a 1858 r. (w elbląskiej księdze adresowej z 1858 r. figuruje ona już jako owdowiała właścicielka cukierni i restauracji). Przez pewien czas pani Loh prowadziła samodzielnie odziedziczony po mężu interes, po jakimś czasie jednak zrezygnowała z tej działalności. Doświadczenie nabyte przy prowadzeniu lokalu gastronomicznego, poprzedzone zapewne obowiązkową dla ówczesnych panien „edukacją kuchenną”, nie poszło mimo to na marne. Na swoim czterdziestoletnim doświadczeniu w sztuce pieczenia i gotowania oparła Johanna Loh swoją „praktyczną książkę kucharską”, która zawiera ponad 1600 przepisów.
     W tym przedświątecznym czasie warto przyjrzeć się jadłospisowi sugerowanemu przez autorkę na grudzień. Znajdują się tu potrawy z gęsiny (pieczona gęś jest do dziś tradycyjną potrawą podawaną w Niemczech w pierwszy dzień Świąt), a także m. in. karpie gotowane w piwie (przechowywanie w portmonetce łuski karpia spożytego na Wigilię ma sprawić, iż w nowym roku posiadaczowi łuski nie zabraknie pieniędzy – wierzenie to wiązać należy prawdopodobnie z kształtem rybiej łuski, przypominającym monetę). Na kartach książki kucharskiej Johanny Loh znajdziemy jeszcze w wielu innych miejscach przepisy na potrawy i napoje serwowane na terenie niemieckiego obszaru językowego w okolicach Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Należą do nich łakocie z użyciem maku (m. in. tort makowy), pierniki (m. in. pierniki z migdałami, pierniki francuskie, „orzechy” z ciasta piernikowego) i naturalnie wyroby marcepanowe. Jak zauważa z zatroskaniem pani Loh – była właścicielka profesjonalnej cukierni – mnogość przyrządów i foremek potrzebnych do wytworzenia wyrafinowanych marcepanowych figurek z pewnością nie jest dostępna w większości gospodarstw domowych, dodaje jednak pocieszająco, że bez większych trudności da się przygotować w warunkach domowych przynajmniej marcepanowe owoce i warzywa, takie jak jabłka, gruszki, brzoskwinie, buraki, marchewki czy rzepki. W celu zafarbowania owoców na żółto autorka zaleca użyć szafranu, dla uzyskania czerwieni proponuje koszenilę. Jako prawdziwa profesjonalistka pani Loh nie uznaje półśrodków – marcepanowe owoce i warzywa powinny jak najwierniej przypominać miniaturki swoich naturalnych odpowiedników, w związku z tym muszą zostać zaopatrzone w „ogonki” wykonane z pozbawionego główki goździka oraz w łodyżki zrobione z przyciętych naturalnych szypułek np. wiśni. Za sprawą takich i innych przepisów na wyrafinowane smakołyki książka elblążanki cieszyła się sporą poczytnością – do 1889 r. była wznawiana czterokrotnie.
     Załączona ilustracja to fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r., odbitej w elbląskim zakładzie litograficznym „Lithographische Inst. v. A. Rahnke in Elbing”. Fragment tego popularnego ujęcia ukazuje skrzyżowanie Friedrich-Wilhelm-Platz (Plac Słowiański) i Innerer Mühlendamm (u. 1 Maja) właśnie w okresie, gdy H. E. Loch – wkrótce z nieocenioną pomocą żony - „rozkręcał” swój biznes. Przechadzające się w okolicy elegancko ubrane postaci pozwalają podejrzewać, iż z nowym umiejscowieniem lokalu przewidujący biznesmen trafił w dziesiątkę i mógł liczyć na odwiedziny zamożnych dam i dżentelmenów, którzy zapewne chętnie wpadali - czy to na będące w Elblągu nowością restauracyjne śniadanie, czy to na „biskupa”, czy na ciastko będące być może autorskim pomysłem Johanny Loh.
     
     
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl sprawuje patronat medialny nad Muzeum Archeologiczno-Historycznym
Joanna Szkolnicka, adiunkt w MAH w Elblągu
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Słowa uznania pod adresem p. Joanny Szkolnickiej (in spe - doktor) za ten wspaniały tekst. Chyba jednak Biblioteka Elbląska bardzo pochopnie zrezygnowała z niezwykłej wiedzy, perfekcyjnej znajomości języka niemieckiego - u p. Joanny ? Dyrekcja MAH zaś z pewnością zaciera dłonie z zadowolenia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 0
    erg.(2017-12-23)
  • @erg. - To prawda, jestem przeszczęśliwa. A Joanna już doktor w pelni! Czytelników naszego cyklu serdecznie pozdrawiam i życzę uroczych Świąt. Maria Kasprzycka
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    (2017-12-23)
  • @erg. - Niech lepiej polskiego się nauczy a nie obcego i lepszej redakcji bo w roczniku elbląskim aż roi się od byków a tacy z nich wykształciuchy "doktorzy". .. .albani chyba, nie ma czym się chwalić kasprzycka. Kupiony tytuł naukowy to nic wielkiego, ot zapłacone, wychodzone, wykute na pamięć i tyle. Tytuły naukowe nie świadczą o inteligencji naturalnej, zwykłe uprawnienia jak prawo jazdy, kurs spawacza czy kasjer. Zrobiła uprawnienia ale czas pokaże jaki z tego pożytek.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 6
    (2017-12-24)
  • @erg. - Bez przesady. Nie jest taka bystra jak się niektórym wydaje. Może na tobie ona robi wrażenie ale sporo jest rzetelniejszych tłumaczy w elblagu niż ona. w roczniku elbląskim brak profesjonalnej redakcji a przeciez szkolnicka ją rzekomo pełnił (a)? może słusznie się jej pozbyli, niech inni korzystają z jej "talentu";-D
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 3
    (2017-12-24)
  • O zgrozo! Doktor? ale czego? Niech jeszcze raz przeczyta tekst ktory został opublikowany tutaj. Pełno literówek, błędnych oznaczeń, aż czytać się nie da. W necie nie obowiązuje dokładność? Olewanie czytelnika, a tacy niby elokwentni. i to ma byc przykład etc i ksprzycka aby się cieszyć z jej jako "należytego nabytku"?;-D śmiem wątpić. Do gimnazjum marsz!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 4
    (2017-12-24)
  • Szanowni forumowicze, odrzućcie wszelaką gnuśność zniewalającą Wasze racjonalne postrzeganie tej lokalnej rzeczywistości. Pani Jolanta Szkolnicka jest wprawdzie młodą osóbką ale bardzo zdolną. I nawet za Odrą o tym dobrze wiedzą i doceniają. To był swego rodzaju fenomen gdy Niemiec, Anglik, Szwajcar itd. - przychodził do Biblioteki Elbląskiej - i był automatycznie przekierowany do Pani Jolanty. Tam - in loco - otrzymywał merytoryczną odpowiedź i fachowe zaopatrzenie. Krytykanci, spozierajcie na dorobek naukowy Pani Szkolnickiej, na elaboraty nie tylko w języku polskim. Nie rzucajcie Pani Szkolnickiej kłód pod nogi, ale zważywszy na dawne, sprawdzone obyczaje - cieszcie się że oto taka młoda osoba tyle wnosi do elbląskiego historiae sciencium et cetera. Pani dr Maria Kasprzycka to dostrzegła i jest dzisiaj w pełni ukontentowana. A więc odejdźcie na pewne vacatio sensus i dajcie sprawiedliwą ocenę. A na dzień dzisiejszy, w obliczu Świąt - życzmy tej młodej i sympatycznej osóbce - multum powodzenia !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    erg.(2017-12-24)
  • Pani Joanno, jest Pani miłą, ambitną, pracowitą i konsekwentną młodą osobą, co nie musi się wszystkim podobać. Mam nadzieję, że tych kilka niesympatycznych zdań nie odbierze Pani radości i nie zepsuje świątecznego nastroju. W Nowym Roku życzę jak najwięcej sukcesów i satysfakcji w pracy. Maria Kasprzycka
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 0
    (2017-12-24)
  • prywatne sympatie nic nie znaczą w obliczu niechlujstwa! Jaka puca! Każdy swojego klepie po ramieniu? ERG jak bije pianę ale to propaganda. tylko jemu znane historie i nie podniecaj się tak "et ceterą", bo widać że na pokaz i myślisz że to jest wyniosłe? To raczej śmieszne;-D ERG co za poliglota hahaha Przecież widać że błędy robi nawet tutaj a i rocznika nie potrafi przypilnować więc dlaczego udajecie że tego nie ma? przecież to już wydrukowane każdy może to zobaczyć i sam ocenić (in spe heheheh) "doktora".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 1
    (2017-12-24)
  • Tekst jest naprawdę ciekawy, ale nie wolny jest od niedociągnięć. Opnie zarówno erg. 'a jaki hejterów są oczywiście mocno przesadzone. Te drugie - chamskie i pozbawione kultury oczywiście należy potraktować zgodnie z tym czym są, czyli spuścić w WC. Ale pochwałą erga też się należy komentarz - szanowny panie jeśli chce pan oddać komuś szacunek za włożoną pracę w opanowanie języka obcego w stopniu bardzo dobrym oraz za skuteczne obronienie dysertacji to raczej unikał bym takich ageistowskich i mizoginistycznych w gruncie rzeczy określeń jak "młoda osóbka" (ciekawe czy o mężczyźnie po 30 i po doktoracie mówi pan "osóbka" ?). Zapewne miał pan dobre intencje, ale komunikat pisany musi być precyzyjny, inaczej może być odebrany niezgodnie z intencją - to oczywiste oczywistości, ale jak widać zapomnieć zdarza się i starym wygą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 1
    BobB.(2017-12-25)
  • @BobB. - "Ale pochwałą erga też się należy komentarz" "zapomnieć zdarza się i starym wygą. " Jak widać i bardzo starym wygom zdarza się zapomnieć :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    (2017-12-25)
  • Co racja to racja :) zwale to na "bul" głowy, albo perfekcyjną znajomość niemieckiego. A co do sedna sprawy - w tekście zabrakło tak podstawowych informacji jak tytuł przywoływanej książki (bo przecież nie omawianej). Pani Joanna wspomina o 4 wydaniach i w cudzysłowie przytacza jego tytuł, ale ktoś kto go nie zna nie domyśli się go, nie wiemy też które z 4 wydań podarował pan J. Pfau. Wspomniana w tekście restauracja prowadzona przez pana Loha znajdowała się w Złotym Lwie przy Mostowej 26,kto wie może panna Devien tam pracowała. Warto dodać, że dziś "Praktisches Kochbuch, enthält über 1600 Recepte", jest prawdziwym białym krukiem. Kilka lat temu antykwariat z Torunia sprzedał jej dość podniszczony egzemplarz za ponad 300 zł. , a podarunek pan Pfaua jest bodaj jedynym publicznym egzemplarzem w Elblągu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    BobB.(2017-12-25)
  • BOB B jesli masz slabe nerwy i nie nadajesz się do neta to odłącz modem i naucz się odróżniać opinię od hejtu bo tzw hejt równie dobrze twoje komentarze zawiera więc kogo pouczasz analfabeto który potem się tłumaczy że jego niedyspozycja "intelektualna" spowodowana jest "kacem"? hahaha twoje opinie można wrzucić w szlam i urynę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2017-12-25)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia klasyczna
RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia nowoczesna