Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Jazz nie gryzie

Elbląg, Jazz nie gryzie Jan Ptaszyn Wróblewski na scenie w Światowidzie

- Dotarliśmy do Elbląga mimo najróżniejszych blokad – takimi słowami, nawiązując do piątkowych blokad rolniczych, rozpoczął swój koncert w Światowidzie Jan Ptaszyn Wróblewski. Dzień później w Galerii El do muzycznej wędrówki zapraszał Janusz Muniak.

Muzycznie takiego weekendu w Elblągu dawno już chyba nie było. Przygodę z dźwiękami mocnym akcentem rozpoczęli właściwie już w czwartek młodzi perkusiści z Elbląga i Trójmiasta, którzy zagrali w sali koncertowej szkoły muzycznej. Publiczność raczej nie dopisała, a szkoda, bo na scenie pojawiła się rzadko goszcząca na scenie perkusja klasyczna.
     Koncert Jana Ptaszyna Wróblewskiego przyciągnął do Światowidu około 300 (tak na oko) miłośników jazzu – w większości młodych ludzi.
     Blisko 67-letni muzyk, kompozytor i dyrygent (a także publicysta, działacz ruchu muzycznego, pedagog i honorowy obywatel miasta Kalisza - żeby wymienić tylko najważniejsze z życia człowieka-legendy) na scenie tryskał energią i humorem. W Elblągu zagrał połtoragodzinny koncert w składzie z Wojciechem Niedzielą (na pianinie), z którym nie rozstaje się już od 20 lat, Piotrem Lemańczykiem (bas) i Tomaszem Sowińskim (perkusja). Dwóch ostatnich muzyków dołączyło do sławnego saksofonisty właściwie kilka dni przed występem w Elblągu, kiedy mistrz dowiedział się, że członkowie jego kwartetu zagrają w Elblągu... ale dzień później, w sobotę w towarzystwie Janusza Muniaka.
     Jan Ptaszyn Wróblewski zagrał w sumie siedem utworów i jeden bis - w tym złożoną z dwóch części kompozycję napisaną dla jazzmana improwizującego i orkiestry. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu zagrany tuż przed przerwą utwór pod tytułem “Instead”.
     - Mam z tą kompozycją do tej pory problemy – zażartował Ptaszyn Wróblewski. - Wychodzi mi ona poprawnie średnio raz na dwa koncerty... Ostatnim razem w sumie było OK.
     Po krótkiej przerwie usłyszeliśmy “When the Saints Go Marching In”, “Seans na niepogodę”, “Girl from Ipanema” i temat zaczerpnięty z muzyki ludowej “Jadą gwiżdże”.
     Dzień później w Galerii EL występował Janusz Muniak (notabene Muniak w latach sześdziesiątych zagrał w zespole Ptaszyna koncert w Elblągu!).
     W pierwszej części koncertu w galerii wystąpiła młoda elbląska formacja Elefunk – jak sama nazwa wskazuje - funkowa. Muzycy zasługują na szczególne uznanie z kilku powodów - przede wszystkim dlatego, że w naszym mieście sześciu młodym ludziom chciało się zebrać do kupy, aby zacząć grać swoją ulubioną muzykę bez wsparcia finansowego ze strony instytucji do tego powołanych. Powód drugi i najważniejszy, to fantastyczne brzmienie zespołu, na które składa się sekcja instrumentów dętych (Artur Olewniczak - puzon, Marcin Gawdzis - trąbka i Szymon Zuehlke - saksofon), perkusja Marka Sztuki, bas Piotra Kobusa oraz dobry duch grupy – pianista Bartosz Krzywda. Żywiołowo i ze swobodą wykonywane utwory, w tym kompozycje własne, rozruszały zmarzniętą, ale liczną publiczność w Galerii EL.
     Po przerwie występ rozpoczęła gwiazda wieczoru, jeden z najbarwniejszych polskich jazzmanów - Janusz Muniak. W Galerii ten uznany polski saksofonista tenorowy wystąpił z zespołem muzyków z Gdańska w składzie: Dominik Bukowski - wibrafon, Piotr Lemanczyk - kontrabas, Tomasz Sowiński - perkusja. Saksofon Muniaka, ilość i jakość dźwięku jaką z niego wydobywał oraz jego specyficzne brzmienie - wszystko to sprawiło, że słuchacze w Galerii siedzieli jak zaczarowani. Nie sposób zapomnieć też wirtuozerskich popisów Dominika Bukowskiego na wibrafonie. Zyskiwały one widoczne uznanie publiczności, a także samego mistrza.
     Kończąc piątkowy koncert w Światowidzie Jan Ptaszyn Wróblewski zapytał:
     - Czy czują się państwo pogryzieni? Bo jeśli nie, to miałbym do państwa gorącą prośbę. Proszę powiedzieć znajomym, że jazz nie gryzie...

WG, M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Bylo suuuuuuuuper!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jazzmen(2003-02-25)
  • Przebieg koncertu się zgadza ale skład zespołu wzięty z zapowiedzi. Oprócz Wojtka Niedzieli - piano zagrali: Zbigniew Wrombel - kontrabas i Kazimierz Jonkisz - perkusja
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    obecny - przytomny(2003-02-26)
  • Gdyby tak jeszcze powstało w elblagu miejsce ,gdzie na co dzień mozna spotkać sie w gronie osób o zblizonych zainteresowaniach kulturalnych , które uczęszczają na koncerty jazzowe , posłuchac muzyki z płyt ,a czasami na żywo .Krypta i U aktorów nie sprawdzily się mimo artystycznych aspiracji. Myslę ,że gdyby Dyr.Teatru spróbował stworzyć na Małej Scenie namiastkę SPATIFu chętnych by było wielu. Również Pub w piwnicach Hotelu Wiwaldi byłby ciekawym miejscem na jazzowe klimaty np. 1x miesiacu jednocześnie przynosząc właścicielowi bezpłatną reklamę w całej Polsce.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jazzman(2003-02-27)
  • sie wie. BTW: akustyka w galerii troszku "siadla" [pomijajac awarie oswietlenia - co zreszta bylo calkiem ciekawe;)] - Elefunk raczej nie wypadl za "czytelnie' - echo, dzwiek rozmazany... poza tym, czesc z tych panow (tudziez rownie ostrych zawodnikow) mozna sobie spotkac na jam'iku w gdanskim jazzklubie, popijajac sobie browarka. Tymczasem w elblagu odbywa sie wielka celebra... Ludu pracujacy Galerii i paru innych instytucji/knajp - dajcie sie wyrzyc miejscowej mlodziezy ! [to na poczatek] ;) ale generalnie bylo niezle ;)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    lewur(2003-02-27)
  • TY,lewur,mógłbyś rozwinąc wypowiedż o panach pijących browarki w gdańskich jazz kllubach? I co to znaczy,że są ostrymi zawodnikami? Czy to żle czy dobrze.? I po co wogóle wypisujesz takie rzeczy? Wyczuwam tu jakiś smrodek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Rlefunk(2003-02-28)
  • ta Rlefunk, nie poszlo mi cos za skladnie - chodzilo o eb-prowincje, tzn. w Danzig na takie koncerty mozna natrafic co tydzien jakiejs knajpie (staroweczka glownie) - bez celebry, czasem i biletow [za to z drogim browarem ;|]. A Elefunk (czysto subiektywnie) wypadl cienko -chodzi o naglosnienie - chlopaki nawalaja calkiem ostro [czyt. niezle] ;) houk
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    welur(2003-02-28)
  • Jazz to dobra rzecz. Welur masz dobry adres.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ?Zdziwiony?(2003-02-28)
  • ;) BTW: smuna refleksja napawaja mnie roznorakie "bannery" na niemal kazdej juz imprezie ;( jednoczesnie ciezko czepiac sie tu sponsorow - o to, ze ratuja (?) kulture? Jak tak dalej pojdzie, slowo "niezalezny" chyba zniknie ze slownikow ;|, a ja chociaz na koncercie chcialbym odpoczac od bilboardow...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    welur(2003-02-28)
Reklama