Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 18-01-2018, imieniny Małgorzaty, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Kawałek historii na ekranie

Elbląg, Kawałek historii na ekranie (fot. AD)

Sala kinowa była wypełniona amatorami archiwalnych filmów o naszym regionie, wyświetlanych w ramach cyklu „Elbląg na dużym ekranie”. Podczas wczorajszego (25 stycznia) wieczoru widzowie mieli okazję obejrzeć kawałek historii Ziemi Elbląskiej sprzed kilkudziesięciu laty. O seansach rozmawialiśmy z Juliuszem Markiem, prowadzącym te spotkania.

Agnieszka Jasionowska: – Skąd wziął się pomysł organizowania takich spotkań?
     
Juliusz Marek: – Pomysł narodził się kilka lat temu, kiedy po wielu latach starań udało się przekopiować filmy z taśmy celuloidowej na nośniki cyfrowe, czyli zdigitalizować – to tak brzydko się mówi. Prezydent Henryk Słonina przeznaczył na to środki i dzięki temu jeszcze za życia Stefana Muli [dokumentalisty, który przez dziesięciolecia uwieczniał na taśmie filmowej momenty historyczne Elbląga, a także życie codzienne jego mieszkańców – przyp. red.] udało się wszystkie najcenniejsze filmy przenieść na nośniki cyfrowe. Obecnie znajdują się w Muzeum elbląskim, w Telewizji Elbląskiej i jeden komplet filmów miał pan Stefan Mula. Z panem Stefanem pracowaliśmy przez dwa lata nad tym, żeby obejrzeć filmy. Dzisiaj nie oglądaliśmy filmów, które nakręcił w latach 60-tych w Amatorskim Klubie Filmowym Jantar. I to są bardzo cenne filmy realizowane przez elblążan i dla elblążan. Chociaż zarzucano, że to były takie oficjałki, ale pamiętajmy, że w tamtych czasach, w latach 60-tych, 70-tych kupienie taśmy filmowej graniczyło z cudem, wszystko było reglamentowane, a taśma filmowa szczególnie. Filmowcy nie mogli normalnie, ot tak sobie chodzić, po ulicy i filmować, gdyż pilnowała milicja i można było mieć nieprzyjemności. A oprócz tego, żeby zaistnieć, filmowiec musiał realizować zlecenia mecenasa, czyli państwa. Musiał filmować pochody pierwszomajowe, różne uroczystości. Dopiero niejako przy okazji, oprócz takich oficjalnych wydarzeń, zajmowano się pokazywaniem Elbląga i uroków Starego Miasta.
     Pomysł się narodził sam z tego, że mamy niezwykły zbiór, który można zgromadzić i spisać jako filmotekę elbląską. A oprócz tego dochodzą takie kwiatki, jakie dzisiaj oglądaliśmy, a więc filmy, które odpowiednio opisane i sfabularyzowane opowiedzą nam historię Elbląga i Ziemi Elbląskiej sprzed kilkudziesięciu laty, a nawet stu lat, czyli coś, czego już nie zobaczymy nigdy i czego się już w inny sposób nie dowiemy.
     
     – Największe wrażenie zrobił na mnie film o problemach Żuław w czasach PRL-u, z 1987 roku. Co ciekawe, mimo upływu blisko 30 lat nie stracił wiele na aktualności, zwłaszcza biorąc pod uwagę zeszłoroczną powódź, jaka nawiedziła Elbląg i okolice.
     
– Wszyscy znawcy Żuław mówią, że powódź na tych terenach jest zbawienna. Dlaczego? Dlatego, że każda powódź wywołuje reakcję. Im większa powódź, nieszczęście, tym większa mobilizacja. Kiedy w 1888 roku przerwało wał Nogatu i zalało całe Żuławy od Malborka po Elbląg, rząd – wówczas pruski – uregulował cały Nogat, odcięto dopływ Wisły i połączono śluzą, a następnie przekopano Wisłę do samego Bałtyku. Taka wielka inwestycja przez jedną powódź. Powódź z 1983 roku, która była pokazana w filmie, również wywołała reakcję rządu PRL-u. Powstał plan zagospodarowania przestrzennego Żuław, wzmocniono całe wały czołowe Nogatu i wykonano bardzo duże inwestycje. Ta powódź, która wydarzyła się w zeszłym roku, była niewielką powodzią, ale ona też wszczęła dyskusję. Każda powódź jest zbawienna dla Żuław, ponieważ oprócz tego, że niesie ze sobą klęski, mobilizuje do tego, żeby wziąć się za Żuławy.

 


     Podczas wczorajszego wieczoru wyświetlono trzy filmy. Wśród nich znalazł się film zatytułowany „Dawne Prusy” z 1936 roku, do którego muzykę skomponował Janusz Jędrzejewski. Życie codzienne w dawnych Prusach Wschodnich ukazane zostało przez pryzmat rzemieślników, którzy prezentowali proces tworzenia dywanów, tkanin, czy kieliszków.
     Kolejnym filmem był odcinek „Kronik wojennych” – rosyjski film propagandowy, w którym pokazano sceny ze zdobywania Elbląga w styczniu i lutym 1945 roku.
     Natomiast „Polskie Kroniki Filmowe” (cz. 43) opowiadały o problemach Żuław w czasach PRL-u, m.in.: powodziach, braku spójnej polityki rolnej, a także odbudowie tożsamości mieszkańców tego regionu.
     Juliusz Marek zdradził nam, że najprawdopodobniej kolejne spotkanie poświęcone będzie miastu Królewiec, które niegdyś należało do Prus Wschodnich, a przez elblążan jest mało znane.
     

Agnieszka Jasionowska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Sala kinowa była wypełniona lekka przesada :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • Juliusz Marek - wybitny filmowiec twórca profesjonalnych programów w profesjonalnej telewizji :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Medysa(2010-01-26)
  • Szkoda, że wcześniej nie było na portelu informacji o tych filmach, chętnie bym zobaczyła
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • Było zapowiadane - www.portel.pl
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • natomiast w telewizji elbląskiej najbardziej żenująca jest ta trumna wjeżdzajążca na karawan przed każdym programem. Smutne jak ta telewizja.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • Wypełniona amatorami filmów archiwalnych, a nie np wypełniona po brzegi. FIlmy są świetne i fajnie, że można je obejrzeć. Faktycznie, nie ma innej możliwości niż tylko na pokazach organizowanych przez Juliusza Marka. Dobrze, że komuś jeszcze zależy na przybliżaniu historii tego pięknego miejsca. I tylko szkoda, że tak mało młodych ludzi się interesuje jej poznaniem. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    domil(2010-01-26)
  • wypełniona - dwuznaczność i manipulacja :)) bo wiadomo, że każdy pragnie mieć salę wypełnioną WŁAŚNIE po brzegi, obficie az ocieka; ) haha publiką. a co do promo miasta to hehe tiaa komu jak komu ale ciekawe ile ZAPŁACILI juliuszowi za to ze tam przychodzi i gada. za darmo tak promuje NAGLE histę miasta? przeciez on ma je w nosie? czy nie marku?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • Za mało o tym informowano, bo też bym chętnie poszedł
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    tyjkty(2010-01-26)
  • na you tubie sa
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
  • florek Ta reklama trumny wjeżdząjacej na karawan w Telewizji Elblaskiej, to niedaleka przyszlość Elbląga
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    florek(2010-01-26)
  • florek Telewizji Elbląskiej dałem 2 plyty DVD z archiwalnym nagraniem zprzed 16 lat, film pt " 100 lecie Zakladów Mięsnych w Elblągu ". Nagrania dokonalem we wlasnym zakresie z nosnika VHS na DVD bez zadnychśrodków od prezia, jakby ktos chciał wiedziec. Czy byl wyswietlony ?Pozdrawiam z Ostravy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    florek(2010-01-26)
  • Miesa sie u nas nie lansuje! Marek jest veganem :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-01-26)
Reklama