Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 30-05-2017, imieniny Jana, Karola
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jeden bażant bażantarni jeszcze nie czyni, ale zawsze to coś Jeden bażant bażantarni jeszcze nie czyni, ale zawsze to coś

Każdy powinien zachować w sobie dziecko...

Elbląg, Każdy powinien zachować w sobie dziecko... Prof. Jan Skotnicki

Rozmowa z prof. Janem Skotnickim, reżyserem „Małego Księcia”, najnowszej premiery Teatru Dramatycznego w Elblągu.

Jak pan, starszy już człowiek, czyta "Małego Księcia" - książkę, po którą dziś, z racji umieszczenia jej na liście lektur sięgają głównie dzieci?
     To traktat filozoficzny, a nie bajka, jak się ją często traktuje. Zresztą, każda dobra bajka jest traktatem filozoficznym.
     
     Kim u pana jest Mały Książę, kim jest Lotnik?
     Książę jest po prostu jednym z miliardów dzieci. A Lotnik? Lotnik jest jednym z miliardów lotników.
     
     Interpretatorzy zwracają uwagę na autobiograficzny charakter historii opowiedzianej w "Małym Księciu" - wzięła się ona ponoć z wrażeń, emocji ze związku z kobietą.
     Nie sądzę, żeby tak było. Zresztą, za parę miesięcy ukaże się książka żony Saint Exupery'ego. Wtedy zobaczymy.
     
     To będzie spektakl dla dzieci?
     Proszono mnie, bym ukierunkował go na młodzież.
     
     W dziecięcych spektaklach, jakie oglądać można w Elblągu, scenografia jest często mocno dopowiedziana, nie daje zbyt wiele pola wyobraźni. Jak będzie u pana?
     Muszą być gwiazdy, planety i musi być samolot. Więcej tam nie ma.
     
     Czy Lotnik będzie miał coś wspólnego z pisarzem? Myślał pan o jego biografii przygotowując ten spektakl?
     Na pewno. Saint Exupery znalazł się na pustyni, był pilotem, zginął w akcji nad Francją.
     
     Z jakiego okresu życia pisarza wziął pan rysy Lotnika?
     Exupery wtedy latał i zarabiał latając w lotniczej poczcie. Były to bardzo niebezpieczne loty, samoloty były dość prymitywne, nie było radiolokacji i jeśli samolot spadł, nie było wiadomo gdzie. W spektaklu jest dużo z autobiografii Exupery'ego, z tego myślenia o świecie, które ma pilot; zupełnie innego, niż mają ludzie chodzący po ziemi...
     
     Lotnik ma też rysy tragiczne, związane ze śmiercią Exupery'ego?
     Tragiczny los wcale nie był taki tragiczny - on poleciał nad dom matki, żeby pomachać jej skrzydłami i wtedy zestrzelili go Niemcy. Nic w tym tragicznego nie ma. Po prostu wojna. Wydaje mi się, że pasjonował się lotnictwem, stanowiło to jego pasję...
     
     Jaka myśl przewodnia towarzyszyła panu w pracy nad spektaklem?
     Sądzę, że to jest myśl o tym, że każdy powinien zachować w sobie dziecko.
     
     Chłopcom, którzy grają rolę Księcia podoba się opowieść o Róży, wielu dorosłym - opowieść o Lisku. Jaka opowieść podoba się panu?
     Chyba także te.
     
     A która najbardziej?
     Mam taki ulubiony fragment monologu pilota, który wydaje mi się bardzo mądry.
     
     Jaki?
     Kiedy mówi o ziemi. Ale to jest bardzo osobiste i nie powinno mieć wpływu na spektakl...
     
     Będzie dźwięk w pana spektaklu? Rzecz dzieje się na pustyni.
     Nie ma piosenek, bo takie było żądanie spadkobierców pisarza. Gdyby tak nie było, myślałbym o piosenkach, ale musiałby to napisać dobry poeta... Tak, jest dźwięk. Byłem na pustyni. Pustynia nie jest cicha. Pustynia gra.
     
     Nie lubi pan rozmawiać z dziennikarzami?
     Nie, dlaczego. Sam byłem dziennikarzem, ale trudno opowiadać opowieść, która jest tak piękna, tak mądra i tak głęboka, że trudno ją tłumaczyć w krótkich słowach, bo staje się to trywialne.
     
     Zobacz także: "Bezimienni książęta"

Rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama