Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 17-01-2018, imieniny Antoniego, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pędem przybędę, gdy potrzebujesz.... Pędem przybędę, gdy potrzebujesz....

Kiedy pierwsze skrzypce gra perkusja

 
Elbląg, Kiedy pierwsze skrzypce gra perkusja Sean Noonan (fot. Anna Dembińska)
Rek

Niektórzy artyści są jak romanse Danielle Steel – przewidywalni do granic możliwości. Inni chwytają nas za rękę i ciągną za uszy w mniej znane rejony, ciekawsze i o wiele bardziej kolorowe. Sean Noonan, nowojorski perkusista i człowiek, który zbiera oraz opowiada historie, zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Pomysł, żeby to właśnie perkusista grał pierwsze skrzypce, może wydawać się nieco szalony, wręcz dziwaczny. No bo jak to? Przecież jest bas, gitara, wokal...Tak podpowiada logika, która steruje wieloma artystami i zespołami. Całe szczęście są też tacy, którzy wymykają się regułom i robią coś wbrew ogólnie przyjętym zasadom. Takim muzykiem jest Sean Noonan, który wczoraj (22 października) pojawił się w Mjazzdze.
     Właściwie od początku było wiadomo, że będzie to ciekawe widowisko. Człowiek, który zakłada na siebie strój boksera, ma duży zielony zeszyt, w którym zapisane są opowieści, przed sobą ma perkusję, a z boku skądinąd znakomity kwartet smyczkowy, czyli A Gambler's Hand String Quartet, wiele ryzykuje. Jak się jednak okazuje ryzyko popłaca, bo to, co zrobił Sean Noonan z umysłami słuchaczy to majstersztyk. Zlepek dźwięków i genialnie skopiowanych skojarzeń, odpowiednie proporcje pomiędzy słowem a muzyką, tak zwana sceniczna charyzma i wyobraźnia – to wszystko sprawia, że obok twórczości tego nowojorczyka nie można przejść obojętnie.
     Nie wszystkim wszystko musi się podobać, ale eksperymentować warto zawsze. Zapuszczać się tam, gdzie jeszcze nikt nie był, szukać i konfrontować, sprawdzać pewne granice, by choć przez chwilę znaleźć się w innym świecie. Takimi koncertami Mjazzga udowadnia, że nie chce być tylko i wyłącznie miejscem popularnym oraz lubianym, ale i takim, które ma coś do powiedzenia. I za tę odwagę chapeau bas.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • na początek popraw literówki, marto, redaktorko, dziennikarko? Przeczytaj co napisałaś hehe do treści się nie czepiam bo to ę ciebie to dziwi to nie oznacza, że ludzie nie znają takich składów na świecie hehe normalny skład, znane są i lepsze dziwactwa, p. s. popraw te literówki bo wstyd i w końcu ci płacą za to no nie? hehe
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 2
    (2014-10-23)
  • "Zapuszczać się tam, gdzie jeszcze nikt nie był, szukać i konfrontować, sprawdzać pewne granice, by choć przez chwilę znaleźć się w innym świecie". - to gdzie się artysta zapuścił? W jakie rejony? Wymień gatunek, nakieruj mnie abym wiedziała czy warto kupić jego płytę? Jakie lody on przełamał w muzyce. .. zdecydowanie kobiety nie powinny pisać o muzyce bo się nie znają. Są zdjęcia Dembińskiej? Może bedzie lepiej
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 1
    (2014-10-23)
  • A mnie ten Sean dopiero teraz zaciekawił, właśnie po takiej recenzji. Przedtem slyszalem,tylko raz i nuda, ale moze są ciekawsze kawalki? Panią Martę znam osobiście i wiem, ze to osoba, którą jak,malo kto przyjmuje różne uwagi i slucha. Pani Marto! Proszę sie nie przejmować i dalej mieć swój styl, bo recenzja koncertu to nie wymienianie jakie,piosenki zagral sklad a uchwycenie tego, co ulotne.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 1
    (2014-10-23)
  • Się odezwał mistrz języka polskiego, pan HAHA
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    (2014-10-23)
  • tylko że to nie jest zaden STYL a lanie wody, bo na styl to się pracuje latami i pisząc konkretnie o muzyce a nie o cebuli, mandacie czy pożarze. zero stylu. lanie wody,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 1
    (2014-10-23)
  • To chyba nie jest kwestia płci. Recenzja ciekawa, ale rzeczywiście powinno byc wiecej o muzyce :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2014-10-23)
  • statystyka nie kłąmie, więcej o muzyce pisze facetów niz kobiet. ile kobiet znasz z pism muzycznych czy z mediów? 1 % nie więcej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2014-10-23)
  • To nie kwestia płci drogi czytelniku, porównaj sobie artykułu MW i AD (Anny D - fotoreporterki) nie trzeba okraszać górnolotnymi słowami każdej recenzji żeby przedstawić czytelnikowi co muzyk reprezentuje i jak działa on na publikę, mam nadzieję że z czwartkowego koncertu recenzję napiszę pani Ania (tak tylko dla porównania) Dla pani Marty do rozważenia powiem tylko że artykuł, notka prasowa to nie jest konkurs poetycki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 1
    PolnishePanzerDywizjone(2014-10-24)
  • Hej Panzer, ale Ania nie pisze recenzji z koncertów, ale relacje z meczów. Recenzja a relacja to dwie różne rzeczy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0 0
    (2014-10-24)
  • Konsumenci kultury z grubsza dzielą się na takich co lubią czytać, oglądać, słuchać to co znają, to co jest przewidywalne, jak choćby romanse Danielle Steel, oraz takich co wolą poszukiwania, wolą poznawać "nowe", wolą zapuszczać się z twórcą w rejony, gdzie jeszcze nie byli. Rozumiem, że na swój koncert Sean Noonan "przyciągnął za uszy" tych drugich. W języku polskim, "ciągnąć kogoś za uszy" znaczy tyle co zmuszać go do czegoś, ewentualnie pomagać wybrnąć mu z trudnej sytuacji. W tym wypadku chyba nikogo nie trzeba było ciągnąc za uszy. Także nie do końca jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego perkusista pojawiający się na scenie w "stroju bokserskim", z "zielonym zeszytem" i "skądinąd znakomitym kwartetem smyczkowym" u boku, ma od początku gwarantować ciekawe widowisko i czymkolwiek ryzykować. Abstrahując od tego, że widowisko było nie tyle ciekawe, co wprost fascynujące. I tak na zakończenie - Mjjazga nie musi niczego udowadniać, nie musi startować w zawodach o laur sympatii czy popularności. Od samego początku swojego ponad trzyletniego funkcjonowania, Ela i Wojtek robią kapitalne rzeczy, nie tylko muzyczne, ale i plastyczne, literackie, filmowe. Popularność i sympatia gawiedzi jest rzeczą ulotną, przemijającą. Mjjazga już trwale zapisała się w historii elbląskiej muzyki i, przede wszystkim, w sercach miłośników dobrej muzyki. I niech to trwa jak najdłużej. Aha! No i czapki z głów!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    Mjjazdżonek(2014-10-25)
  • e tam dla mnie słaba oferta, dwa koncerty ciekawe reszta niekoniecznie a gust mam. Dla mnie mjazzga jak to klub, zwykłe miejsce. pub. Inne lokalne też nieźle sobie radzą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2014-10-25)
  • szkoda, że pani dziennikarz nie podała nazwisk reszty zespołu. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    aslkdfj(2014-10-30)
Reklama