Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 24-01-2018, imieniny Franciszka, Felicji
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Nowy rok, nowy widok Nowy rok, nowy widok

Kijanka do prania (Historia jednego przedmiotu cz. 86)

 
Elbląg, Kijanka do prania  (Historia jednego przedmiotu cz. 86) Drewniana kijanka (fot. MAH)
Rek

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś o kijance.

Kijanki były od wieków najprostszymi narzędziami do prania, których najczęściej używano przy otwartych akwenach wodnych, tj. rzekach i jeziorach. Mimo iż przybierały różne formy, dzieliły się głównie na ciężkie i lekkie. Stosowano je w równie prosty sposób. Umieszczone na stabilniejszym podłożu, np. stołku drewnianym pranie, zamaczane co chwilę w wodzie, wielokrotnie uderzano kijanką i płukano wodą. Dzięki temu cząsteczki brudu były mechanicznie wybijane spomiędzy włókien tkaniny i wypłukiwane. Czasem do prania dodawano różnorakie mazidła z popiołu i łoju.
     W elbląskim muzeum można znaleźć kilka zabytkowych kijanek. Są to głównie kijanki lekkie, bardzo powszechnie używane na tych terenach. Na zdjęciu prezentujemy jedną z większych kijanek, zwaną garbatą według klasyfikacji Kazimierza Moszyńskiego lub typu małoruskiego według Stefana Biedrzyckiego. Takie kijanki charakteryzują się wyraźnymi zaokrągleniami chroniącymi palce przed stłuczeniami. Są stosunkowo duże i ciężkie – muzealna kijanka ma 53 cm długości, 10,5 cm szerokości i waży niemal kilogram. Jest to efekt nie tylko znacznej grubości, ale i gatunku drewna. Do budowy tego rodzaju narzędzi używano ciężkiego drewna z drzew liściastych, najczęściej dębowego. Prezentowane narzędzie wykonano z jesionu szeroko słojowego, co jest dowodem na to, że drewno było świetnie dobrane, tak by narzędzie było solidne i twarde. Zastanawiające jest, że tak duże i ciężkie narzędzie przeznaczone było do użytkowania jedną ręką. Jest ono darem Pana Andrzeja Tomczyńskiego z Elbląga, a jej użytkownikiem była pochodząca z województwa zamojskiego Maria Dorosz.
     
     Kijanka a kultura

     Prezentując narzędzie do prania warto zatrzymać się też przy samym słowie „prać. Znaczenia tego słowa można szukać w odległym pogaństwie. Pranie oznacza tak usuwanie brudu z tkanin wodą z chemikaliami, ale i spranie kogoś, czyli pobicie. Samo słowo pochodzi etymologicznie od prasłowiańskiego rdzenia *per oznaczającego bić, uderzać. Osobę, która wykonuje czynność prania lub bicia oznaczano przyrostkiem –un, co łączy się w nazwę własną „Perun”. Według ludowej interpretacji A. Szyjewskiego Perun był bóstwem, które zsyłało błyskawice na ziemię, po to by zniszczyć złe duchy i demony. Słowo kijanka pochodzi rzecz jasna wprost od kija, a ten z kolei termin na wielu obszarach słowiańszczyzny stosowano, jako zamiennik słowa młot. Oczywiście jest to kolejna konotacja z Perunem, którego wyobrażać sobie miano właśnie z jakimś narzędziem ciężkim, za pomocą, którego rzucał pioruny na ziemię. Jak trafnie zażartował Stefan Biedrzycki, kijanka była nieodzowną bronią każdej kobiety wiejskiej.
     Na terenach naszej słowiańszczyzny istniały i nadal w wielu domach są aktualne zakazy prania w określonym czasie i określonych tekstyliów. Nie było to związane ze zwykłym zakazem pracy w dni świąteczne, ale z zakazem wykonywania konkretnej czynności. Tą czynnością było głośne bicie/ klepanie. Owo donośne klepanie było charakterystyczne przy praniu ubrań kijankami nad rzeką. Kobiety z reguły wspólnie chadzały prać, tym bardziej, że bały się spotkania z boginkami, które mogły się doń zbliżyć i ukraść bieliznę. W okresie oktawy Bożego Ciała koleżanki bardzo pilnowały się ażeby nie urządzać klepania kijankami, bo mogły tym wywołać groźne burze i sprowadzić nieszczęście na całą wieś. Najprawdopodobniej wiązało się to z pogańskimi zakazami, aby nie zdenerwować Peruna. Bardzo lękano się także odgłosów kijanek nocą. Miało to oznaczać, że boginki się oporządzają i nie należy się zbliżać do rzeki.
     


     Patronem medialnym Muzeum Archeologiczno-Historycznego jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Wioleta Rudzka, MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Ja codziennie słyszę 'klepanie' za ścianą w porze nocnej. Nie sądzę, żeby sąsiadka była boginką czy jej facet Perunem. :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2017-08-12)
Reklama