Poniedziałek 23-07-2018, imieniny Brygidy, Apolinarego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Lubię podsłuchiwać ludzi

 
Elbląg, Lubię podsłuchiwać ludzi Spotkanie autorskie z Tomaszem Wandzlem odbyło się w Bibliotece Elbląskiej (fot. dk)
Rek

Jego przygoda z pisaniem to czysty przypadek. Nie traktuje go jako zawód, bo jak sam mówi, gdyby tylko z tego miał żyć, bardzo cienko by prządł. Jest to nic innego, jak pasja. Pasja, która zaczęła się w pociągu…

- Wszystko zaczęło się, gdy pracowałem w Sopocie i codziennie cztery godziny spędzałem w pociągu, jadąc do pracy i z pracy – mówi pochodzący z Prabut autor trzech książek, Tomasz Wandzel. - Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że te cztery godziny to właściwie czas zmarnowany. W pewnym momencie wpadłem na myśl: „A może by tak coś napisać?”. Na początku były to krótkie opowiadania, felietony. A ponieważ mam taką naturę i uważam, że nie warto czegoś robić tylko po to, by potem to gdzieś schować, wszystkie moje początkowe wypociny wysyłałem na różnego rodzaju konkursy literackie, od gminnych po ogólnopolskie. Przez rok nic się nie działo. W tym czasie podpatrywałem, jak piszą inni i co ewentualnie należałoby poprawić w warsztacie. Po roku przyszło pierwsze wyróżnienie za opowiadanie „Ostatnie tango w Sopocie” – wspomina.
     Dziś Tomasz Wandzel ma na swoim koncie trzy wydane książki. Ostatnia z nich - „Grzeczna dziewczynka” stała się bohaterką wczorajszego (19 marca) spotkania autorskiego, które odbyło się w sali audiowizualnej Biblioteki Elbląskiej. Powieść w swej treści i charakterze znaczenie odbiega od dwóch pierwszych dzieł autora. Pisana jest bowiem z perspektywy kobiety, która wyrywa się spod skrzydeł rodziców i wyrusza w wielki świat, w którym zrywa ze stereotypem grzecznej dziewczynki. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze człowieka i wpada w sidła toksycznego związku: - Pisząc „Grzeczną dziewczynkę” musiałem przestawić się psychicznie, by na czas pisania choć w pewnym stopniu myśleć jak kobieta – mówi Tomasz Wandzel. - Główna bohaterka, Kinga, nie zbiera pozytywnych recenzji. No, ale być może książka jest czytana przez kobiety, które bardzo surowo oceniają postępowanie innych kobiet. Według mnie sposób postępowania bohaterki jest związane z tym, jak była wychowywana. Nawet, jeśli we mnie jako człowieku jest pewna niezgoda na jej postępowanie, o tyle jako autor twierdzę, że ta bohaterka właśnie tak miała wyglądać. Gdyby była inna, zmieniłoby to zupełnie sens książki.
     Świat „grzecznej dziewczynki” jest pełen wątpliwości i zagadek, nie brakuje w nim miejsca na szaleństwo, ryzyko i nieszczęście: - Jedna z czytelniczek powiedziała mi, że każda kobieta potrzebuje w życiu odrobiny szaleństwa, ryzyka i nieszczęścia. I to wszystko jest w życiu głównej bohaterki– wyznaje autor.
     Zarówno w najnowszej książce autora, jak i w jego debiutanckim dziele „Dom w chmurach” przewijają się postacie niewidome. Nie jest to przypadek, bowiem Tomasz Wandzel również nie widzi: - Bycie niewidomym nie jest taką tragedią, jak mogłoby się wydawać – mówi. - Jest to coś, z czym trzeba nauczyć się żyć. Wiadomo, że nikt nie chciałby tego doświadczyć, ale są większe tragedie. Co do moich niewidomych bohaterów, to tak sobie założyłem, że w co drugą moją książkę będę wplatał osoby niewidome.
     Zapytany o to, skąd czerpie inspiracje do swoich utworów, odpowiada: - Tematy zazwyczaj czerpię z tego, co usłyszę w pociągu, w podróży – wyznaje. - Mam taką brzydką wadę, że podsłuchuję ludzi, jadąc autobusem czy pociągiem, a potem to zapisuję i wykorzystuję – śmieje się.
     Już jesienią ukaże się kolejna pozycja Tomasza Wandzla. Autor bazując na wywiadach z byłymi mieszkańcami Wołynia, repatriowanymi na teren Prabut, stworzy dzieło, będące zapisem wspomnień nadal żywej przeszłości.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ciekawy artykuł o równie ciekawym człowieku. Z chęcią bym przeczytała jego najnowszą książkę; ). Życzę powodzenia w karierze literackiej !; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    Gosiekk(2014-03-21)
  • Bardzo ciekawe spotkanie z autorem, który postrzega świat inaczej. .. bo przez zmysły. Artykuł dziennikarski oraz narracja osoby rozmawiającej z autorem, w pełni oddają również atmosferę tego spotkania. Więcej takich spotkań autorskich.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    czytelnia(2014-03-21)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)
Hosting WWW BIZNES
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini