Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

Magia laleczki (Historia jednego przedmiotu cz. 72)

Elbląg, Magia laleczki  (Historia jednego przedmiotu cz. 72) Motanka (fot. MAH)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś lalka-motanka.

Dzięki darowi pani Moniki Barańskiej zbiory elbląskiego muzeum powiększyły się o imponującą kolekcję zabawek. Znajduje się wśród nich lalka – motanka. Warto ją bliżej poznać ze względu na jej magiczne pierwowzory.
     Laleczki z reguły kojarzą nam się z dziewczyńskimi zabawkami, ale intuicyjnie gdzieś w podświadomości pojawiają się czasami wobec nich mieszane uczucia. Ma to całkiem uzasadnione podstawy kulturowe. Ze słowiańskich pozostałości językowych wynika, że słowo „lalka” wiąże się z krainą umarłych. Wierzono bowiem, że dusze wędrują do Nawi bądź do Lali, co oznaczało zarówno krainę, jak i zamieszkałe w niej duchy o demonicznym charakterze, a rzeźbione ich wizerunki nazywane były właśnie lalkami bądź lelkami. Z tego powodu lalki pierwotnie były amuletami.
     Kilkanaście lat temu odżyła nieco neopogańska moda na tworzenie własnych motanek. Były i są to laleczki robione z przeróżnych szmatek, wełenek, słomy czy sitowia. Podstawą jest motanie czyli zwijanie, zawiązywanie przeróżnych materiałów przy magicznej oprawie czy też zaklęciach. Zwyczaj ten zdecydowanie łączy się z tak zwaną „magią alkmeny”, czyli zabiegami mającymi coś zamknąć, otworzyć, związać czy rozwiązać. Zabiegi te stosowano najczęściej przy porodach, czyli właśnie rozwiązaniu. Co ciekawe, w słowiańszczyźnie sam węzeł miał o wiele większe znaczenie niż tylko pomaganie w rozwiązywaniu trudnych spraw. Stawał się wręcz siedzibą zaklęć, życzeń, a nawet dusz. Dlatego też nie należało wyrzucać snopu wigilijnego, który miał zawiązane powrósło, gdyż można było skazać jakąś duszę na wieczną tułaczkę po ziemi. Z tych samych powodów na Kaszubach, jeśli podejrzewano kogoś o skłonności upiorne, wsadzano mu do trumny kawałek sieci czyli dużą ilość węzełków, by wampir nie wydostał się ze swojej mogiły. W grobach na północnym Kaukazie znaleziono bardzo dużo szczególnych motanek, które miały krzyżyk zamiast twarzy. Nie jest jasne dlaczego właśnie krzyżyk, ale wiadomo że zwyczaj ten wywodzi się z Azji. Generalnie żadna z motanek obrzędowych nie ma twarzy za sprawą wierzenia, że oczy to dusza i tożsamość, a te miały być bezosobowe. Tadżykowie i Uzbekowie za grzech uznawali robienie lalkom oczu, gdyż mogli za to zapłacić nawet częścią własnej duszy. Współcześnie również spotyka się lalki bez twarzy produkowane dla dziewczynek muzułmańskich.
     Na Ukrainie do XX kobiety motały lalki na własny ślub śpiewając przy tym pieśni. Do dziś można spotkać na samochodach wystrój właśnie w postaci pięknej kukiełki. W Rosji, w regionie Woroneż, nowożeńcy dostawali czasami lalki wypełnione popiołem, który stanowił symbol śmierci i łącznik między światem żywych i umarłych, co mogło symbolizować więź z przodkami.
     Kuzynką motanki bez wątpienia jest nasza Marzanna, bułgarskie Martenice, a nawet strach na wróble. Bardzo powszechnym zwyczajem było motanie kukiełek ze słomy i zostawianie ich na brzegu pola, by poświęcić przyszłe plony. Jednakże co innego jeśli ktoś taką kukiełkę, nie zrobioną przez siebie, spotkał na swoim polu. Mogło to oznaczać, że któryś z sąsiadów próbował pozbawić go chleba na przyszły rok.
     Wyobraźnia ludowa nie zna granic, ale warto czerpać z jej intuicyjnej mądrości. Tym razem można spuentować: rozwiązuj wszystko tak, by się nie zamotać.
     Przejęta w darze kolekcja zabawek jest w tej chwili inwentaryzowana i opracowywana, dlatego na razie najciekawsze obiekty będziemy systematycznie prezentować na życzliwych łamach portElu.      


     
     
     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl sprawuje patronat medialny nad Muzeum Archeologiczno-Historycznym

Wioleta Rudzka, MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama