Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Żuczek Żuczek

Najpiękniejsze muzyczne wspomnienia

 
Elbląg, Najpiękniejsze muzyczne wspomnienia Bożena Zawiślak-Dolny (fot. Anna Dembińska)
Rek

Walentynkowy koncert Elbląskiej Orkiestry Kameralnej z udziałem Bożeny Zawiślak-Dolny i Jacka Wójcickiego okazał wielkim hitem. Znakomici muzycy, wybitni soliści i niezapomniane przeboje to doskonałe połączenie przywołujące wiele wzruszeń. I choć od 14 lutego minęło już kilka dni, w głowie nadal brzmią te najpiękniejsze przedwojenne melodie.

Koncerty Elbląskiej Orkiestry Kameralnej zawsze cieszą się ogromnym zainteresowaniem melomanów. Bożena Zawiślak-Dolny i Jacek Wójcicki mają wśród elblążan wielu fanów, a stare piosenki o miłości łatwo wpadają w ucho osobom w każdym wieku. Jednak to, że koncert odbył się właśnie w święto zakochanych z pewnością jeszcze bardziej przyczyniło się do jego sukcesu. Dwa występy przy komplecie widowni – to właściwie nie powinno dziwić.
     - Przyszłam na koncert z mężem, to jego prezent walentynkowy - wyszeptała pani Natalia.
     Par, które walentynkowy wieczór zdecydowały się spędzić przy muzyce Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, było zdecydowanie więcej. Dużą część widowni stanowili oczywiście stali bywalcy, jednak w szeregach miłośników EOK pojawiły się nowe twarze.
     - Jestem na koncercie naszej orkiestry po raz pierwszy, bardzo mi się podobało i cieszę, się że żona namówiła mnie akurat na taki repertuar. Właściwie, to nie musiała aż tak strasznie namawiać - zdradził pan Waldemar. - To pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni.
     Piosenki z dawnych lat przypomnieli nam w ten wieczór znakomici soliści: Bożena Zawiślak-Dolny (sopran) i Jacek Wójcicki (tenor). Przyznam, że to właśnie Wójcicki był głównym powodem, dla którego zdecydowałam się wybrać na koncert. I z wielkim bólem muszę stwierdzić, że trochę mnie rozczarował. Być może zmęczył go poprzedni występ, być może ja oczekiwałam zbyt wiele (a już na pewno się czepiam!), ale aktor-śpiewak wyglądał mi na znużonego i niezadowolonego człowieka z wymuszonym uśmiechem. Poza tym, nie przepadam za mocno wyreżyserowanymi układami, moim zdaniem wytrenowane ruchy głową, ręką czy nogą są po prostu sztuczne. Wójcicki śpiewa wybitnie, gra natomiast średnio. Każdy jego krok na scenie wydawał się nienaturalny. Winny tak surowemu osądowi być może jest dyrygent, który podczas występu kradł bezlitośnie moją uwagę (cud, że zauważałam zmieniające się co chwilę kreacje Bożeny Zawiślak-Dolny). Tomasz Chmiel był bardziej aktywnym i radosnym artystą, niż sam Wójcicki. I bardzo mi się to podobało. Bardzo dobrze słuchało się głosu Bożeny Zawiślak-Dolny.

 


     A sama muzyka – miód na moje uszy. Przez chwilę zastanawiałam się skąd u mnie, trzydziestolatki oklejającej niegdyś ściany pokoju plakatami zespołu Take That i East 17, sympatia i znajomość tak starych utworów. Moi rówieśnicy nie kojarzyli nawet kim jest Wójcicki, więc kto z nich potrafiłby zanucić np. „Miłość ci wszystko wybaczy”? A ja słuchałam tego utworu w wykonaniu Hanki Ordonówny przez całe dzieciństwo za sprawą mojej starszej siostry, która w pokoju obok uruchamiała swój adapter na całą moc. I jak widać zabieg ten nie wywołał u mnie żadnej traumy. Pamiętam też, że mama śpiewała mi do snu „Całuję twoją dłoń, madame”. A już po koncercie powiedziała mi, że „Bubliczki” to ulubiona piosenka mojej babci. Tak więc ostatni koncert EOK był dla mnie wyjątkowo sentymentalną podróżą.
     Z przyjemnością wysłuchałam kolejnych wersji znanych mi „od kołyski” takich piosenek jak: „Już nie zapomnisz mnie”, „Nasza jest noc”, „Odrobinę szczęścia w miłości”, „To ostatnia niedziela”, „Serce”, „Tango Milonga”, czy „Umówiłem się z nią na dziewiątą”.
     Tego wieczoru zabrzmiały też radosne utwory, m.in. „Ach, jak przyjemnie”, „Ach te baby”, „Zimny drań”, „Ta mała piła dziś”, „Ada! To nie wypada” i „Seksapil”.
     Ciekawe, czy za 70 lat ktoś będzie organizował koncerty z muzyką naszych czasów?

Olga Kaszubska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ja też byłam pierwszy raz, było cudownie, pieknie muzycznie, dyrygent fantastyczny. Trudno uwierzyć, że idę na coś elbląskiego a tu taki poziom.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-02-18)
  • Oj tak, to była prawdziwa podróż w czasie. .. Do dziś nucę melodie z tego wieczoru. .. Oby więcej takich koncertów!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-02-18)
Reklama