Wtorek 13-11-2018, imieniny Benedykta, Stanisława, Arkadego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Borowik Borowik

Najpierw karaoke, potem chór

 
Elbląg, Najpierw karaoke, potem chór Mam mnóstwo cudownych wspomnień związanych z chórem - mówi Adrianna Kaczor (fot. Anna Dembińska)
Rek

Adrianna Kaczor jest przebojową studentką budownictwa. Jednak zamiast imprezować, woli śpiewać sopranem w elbląskiej Cantacie. Koniecznie energiczne utwory, w których może pokazać swój temperament.

Anna Kaniewska: - Pięknie śpiewasz, ale również grasz na skrzypcach i pianinie.
     Adrianna Kaczor: - Tak. Jako dziecko chciałam zostać tancerką. Moi rodzice wymyślili, że powinnam pójść do szkoły muzycznej. Ta szkoła niewiele miała wspólnego z tańcem, nie licząc zajęć z rytmiki (śmiech), lecz nauczyłam się grać na skrzypcach i pianinie. W wieku gimnazjalnym zakończyłam swoją przygodę ze szkołą muzyczną, ale nadal występowałam na scenie.
     
     - I chętnie chodziłaś na karaoke!
     - Tak! Z tym wiąże się ciekawa historia. Półtora roku temu byłam z koleżanką na karaoke w jednym z elbląskim lokali. Śpiewałam „Białą armię” Bajmu. Gdy skończyłam, podbiegł do mnie Andrzej, tenor z Cantaty, który powiedział mi, że chór szuka nowych głosów i powinnam się zgłosić. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale ostatecznie przekonała mnie koleżanka. Po przesłuchaniu trafiłam do grupy sopranów.
     
     - Szybko się zaaklimatyzowałaś?

     - Niestety nie. Akurat dołączyłam do Cantaty przed weekendowymi warsztatami. Byłam wtedy jedyną nową osobą w chórze. Na pewno sprawiłam wtedy wrażenie osoby cichej i spokojnej, choć na co dzień jestem przebojowa i towarzyska. Z czasem się otworzyłam i nie żałuję, bo dziś traktuję ich jak rodzinę.
     
     - Sporo ze sobą przeżyliście.
     - Każdego dnia, gdy ich spotykam, od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Mam mnóstwo cudownych wspomnień związanych z chórem. Doceniam nie tylko wyjazdy, koncerty, lecz także zwykłą codzienność, np. wspólne wypady na karaoke, wspólne oglądanie filmów. Czasem zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie bez Cantaty i co bym robiła w wolnym czasie? Chyba siedziała w akademiku i imprezowała (śmiech). Teraz moje życie ma sens, mam swoje cele i czuję, że się spełniam.
     
     - Wiążesz swoją przyszłość ze śpiewaniem czy traktujesz je hobbystycznie?
     - Nie lubię wybiegać w przyszłość, zależy mi na teraźniejszości i to na niej się skupiam. Moje studia nie należą do najłatwiejszych, pochłaniają mi dużo czasu i energii. Chcę je skończyć, co będzie dalej, nie wiem. Nie chcę planować i składać deklaracji.
     
     - A co studiujesz?
     - Budownictwo. Jestem na III roku. Przede mną jeszcze dwa semestry. Jestem umysłem ścisłym. Rozważałam również studiowanie matematyki stosowanej, jednak doszłam do wniosku, że jestem zbyt żywiołowa. Lubię, gdy ciągle się coś dzieje. Mimo że nie mam problemów finansowych, postanowiłam sobie dorabiać, więc dodatkowo rozkładam towar w supermarkecie. Taki misz-masz. Moi rodzice bardzo mnie w tym wszystkim wspierają. Motywują mnie, abym próbowała wielu rzeczy i się nie zrażała. Oni gdy doświadczają porażki, wyciągają z niej wnioski i idą dalej.
     
     - Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?
     - Bardzo różnej. Wiele osób postrzega mnie jako sympatyczną wariatkę, ale ja tak naprawdę mam romantyczną duszę. Marzę o wielkiej miłości, więc czasem słucham hitów dla zakochanych i płaczę w poduszkę (śmiech). Moja rozpacz nie trwa długo, zaraz dzwoni mama i mówi: „Ada, przestań ryczeć!”. Jednak najbardziej lubię śpiewać utwory energiczne, wesołe. Takie, w których mogę pokazać swoją przebojową naturę.
     
     - Masz jakieś skryte marzenia, których spełnienia mogłabym Ci życzyć na koniec tej rozmowy?
     - Moi rodzice pomagają mi finansowo. Chciałabym się im odwdzięczyć, dać coś od siebie. Poza tym marzę o własnej, szczęśliwej rodzinie.
     

     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym chóru Cantata
     
Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia klasyczna
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna