Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Niekompetentny minister kultury?

Rozmowa z Lesławem Ostaszkiewiczem, aktorem Teatru Dramatycznego w Elblągu, laureatem „Teatralnej kreacji roku”.

Joanna Ułanowska-Horn: Na początek gratulacje za zwycięstwo w obu plebiscytach na najlepszą kreację aktorską roku...
     Lesław Ostaszkiewicz: Dziękuję serdecznie. Statuetki, które otrzymałem, są śliczne, pięknie komponują się w mieszkaniu. Każda nagroda cieszy. Mnie się zdarzyło dostać już kilka nagród w mojej karierze scenicznej, natomiast każda nowa bardzo mnie cieszy.
     
     J.U.: Temat, o którym chcę porozmawiać, nie jest zbyt pocieszający dla aktorów. Z ostatnich wypowiedzi ministra kultury wynika, że chce on przeprowadzić radykalną reformę teatrów. Chce pozostawienia kilkunastu większych scen w kraju, tworzenia teatrów lekturowych, a samorządy np. miałyby odpowiadać za repertuar teatrów impresaryjnych. Jak aktorzy odbierają tę zapowiedź zmian?
     L.O.: Poruszenie w środowisku jest duże. Pan minister okazał się na tyle łaskawy, że ogłosił swój program w Międzynarodowym Dniu Teatru, a to w środowisku aktorskim już dyskwalifikuje go jako człowieka kultury i teatru. Na szczęście, od planów do realizacji w naszym kraju jest jeszcze daleka droga. Wiem, że minister kultury nie ma uprawnień, by zamykać teatr. Ten urząd stworzony jest do czego innego. Pan Minister, z tego, co wiem, ma bezpośrednio pod swoją opieką finansową tylko dwa czy trzy teatry. Reszta teatrów to kwestia samorządów i niech samorządy decydują o tym, czy teatr na danym terenie będzie potrzebny, czy nie.
     
     J.U.: Czy w tym kontekście teatr elbląski może czuć się zagrożony? To teatr, który nie jest duży i nie ma wielkiego zespołu aktorskiego.
     L.O.: Takich scen jest kilkanaście w Polsce. A zespół aktorski w Elblągu nie jest takim małym zespołem. Ja bym się nie bał. Pan minister chciałby powoływać teatry lekturowe. To jest kolejny dowód na to, że minister kultury nie jest osobą kompetentną. Przewodniczący ZASP zarzucił ministrowi, że nie chodzi do teatru. I ja to potwierdzam. Wypowiedzi ministra skonstruowane są tak, jakby niestety ten pan nie chodził do teatru. Teatr lekturowy niestety istnieje w Polsce od lat. Teatry z reguły grają spektakle lekturowe na tzw. porankach i jest to proces, który boli aktorów i reżyserów od lat. Wszyscy chcielibyśmy grać przede wszystkim wieczorami, bo taka powinna być rola teatru.
     
     J.U.: Co sądzisz o pomyśle ministra, nieładnie powiem, "zagospodarowania" przez szkoły zwalnianych aktorów? Stanie się to siłą rzeczy: jeżeli będzie mniej scen, pozostaną bezrobotni aktorzy...
     L.O.: Odpowiem tak: jest to kolejny argument, że niestety czasami naszymi przełożonymi są ludzie kompletnie niekompetentni.
     
     J.U.: A może nie będzie tak źle? Minister jednocześnie przecież zapowiada, że będzie prowadził przygotowania i szeroką dyskusję. Może zmieni swoje radykalne poglądy..?
     L.O.: Ja na to liczę w swojej naiwności. Od planów do realizacji jest jeszcze daleko i po drodze bardzo wiele rzeczy jeszcze może się wyjaśnić i wiele rzeczy ulec zmodyfikowaniu.
     
     J.U.: A czy w ogóle potrzebna jest reforma teatru?
     L.O: Tak. Stowarzyszenie dyrektorów scen polskich i ZASP jako ciało opiniotwórcze mają swoje plany, ale nie na taką skalę i nie w taki sposób. Natomiast trzeba sobie powiedzieć, że zawód aktora opiera się na prawie dżungli. Aktor musi wytrwać i być najlepszy. Nie możemy jednak stosować takiej oceny: najlepszy jest teatr w dużym ośrodku kulturalnym a w miastach naszej wielkości to pewnie teatr jest słaby. Uważam, że jeśli teatr jest słaby, a są takie np. w Warszawie, to należy go zamknąć, a jeżeli jest mocny teatr np. w Gorzowie Wielkopolskim czy w Rzeszowie - to pozostawić. I trzymajmy się takiej linii: Teatr ma być dobry.
     
     
     Wywiady Studia El prezentowane są w każdy wtorek i piątek w Telewizji Elbląskiej, wieczorem ok. 18.30.

przyg. Joanna Ułanowska-Horn (Radio Olsztyn)
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Rozgoryczenie Pana Ostaszkiewicza jest naturalne, bo przemawia przez niego zew walki o przetrwanie. Niestety każda dziedzina życia w naszym kraju marnieje, to dlaczego nie teatr. Inna kwestią jest to, że od kiedy pamiętam ministrowie kutury nigdy nie byli i przez środowisko chwaleni za kompetencje. Jeszcze się taki minister nie urodził co by wszystkim dogodził - wybredne towarzystwo. W swej złośliwości dodam, bo dręczą mnie przeczucia, że chyba przyjdzie Wam cudze dzieci uczyć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    złośliwiec(2002-04-02)
  • złośliwiec, byłeś chociaż raz w teatrze? to przestań takie brednie wypisywać. Minister kultury nie po raz pierwszy daje "ciała". Nie on zresztą jedyny w tym rządzie wie co najlepsze dla maluczkich. Jeżeli teatr w Elblągu padnie, to z życia kulturalnego Elbląga pozostanie tylko spacer do supermarketu (po rowery i jaja) oraz oglądanie wieców pierwszomajowych - gra orkiestra wojskowa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Homer(2002-04-03)
  • Złoliwcze odpowiedz mi na pytanie czy reformować należy przez likwidacje i w ten sposób szukać oszczędnoci. Czy uczynimy z naszego kraju pustynie kulturalną i przeciętny Polak nie będzie chodził do Teatru raz na 4 lata, ale raz w życiu? Minister powinien się zastanowić jak wydawane są pieniądze w jego ministerstwie,a potem mysleć o w większoci samorządowych teatrach. trzymam kciuki za polskie teatry - czy dobre czy złe. Bo inaczej zostaną nam sprowadzane skądes prywatne trupy teatralne, a to już jest teatr żywych trupów - bardzo czesto
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    cypis(2002-04-03)
  • środowisko mogłoby się mniej "poruszać", a bardziej przyłożyć się do pracy. A o kompetencjach ministra podyskutować wówczas, gdy samemu jest się kompetentnym.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    "kompetentny"(2002-04-04)
  • Na zachodzie Europy nie ma podziału na teatry zawodowe i amatorskie, są dobre lub złe!!! Jesteśmy w o tyle szczęśliwej sytuacji, że mamy jeszcze w Elblągu teatr i to całkiem dobry! Często chodzę na te spektakle, które elbląska scena zaprasza z Polski i stwierdzam, że nie mamy się czego wstydzić. To co zrealizowane w Elblągu przez naszych aktorów jest naprawdę dobre. Nasze miasto bez teatru zostanie zepchnięte do poziomu powiatowego miasteczka z drętwą kulturą. Nie możemy do tego dopuścić i nawet jeśli minister będzie obstawał przy swoim to nam, elblążanom nie wolno dopuścić do zamknięcia Teatru Dramatycznego jako sceny zawodowej. Nie chcemy tylko teatru impesariatowego. Taki model od lat realizowany jest przez WOK i często wykładają się artystycznie ci, których się nam sprowadza. O choćby ostatnio koncert inaugurujący "Czy to jest kochanie?" w wykonaniu Machalicy... Smutkiem powiało. A kto był na "Pornografie" elbląskiego teatru do tekstów Brasenssa, na pewno nie mógł się nudzić. Tak więc Elbląg musi stać Teatrem!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bogumił(2002-04-04)
  • ile kosztuje bilet do teatru ile ulgowy dla mlodziezy ile kosztowaly bilety na festiwal " czy to jest kochanie " i tak docelowo sztuka dla elit . a elity stac na to zeby pojechac do Gdanska lub Warszawki utrzymywac teatr tylko po to zeby robic gale dla swity naprawde nie ma sensu Marta
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-04-06)
  • SZYSZKI PRACUJACE JEDNOSTKACH PAŃSTWOWYCH TO PEWNO WLEZĄ NA ZAPROSZENIE. TAK TAK TAK TO JEST ROZDAJA SE ZAPROSZENIA ZA PIENIADZE PAŃSTWOWE
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-04-06)
  • Złośliwiec jest poprostu złośliwy i nic więcej nie wnosi jego wypowiedź. Teatr jest potrzebny miastu, choćby /aż!/ jako przeciwwaga dla disco polo i codziennego niedbałego, wulgarnego języka ulicy i "salonów". - Aktor, jako nauczyciel z konieczności, to doprawdy pomysł cyrkowy. Ale może byłoby i zabawnie, gdyby np. bezrobotne pielęgniarki skierować na wakaty do straży pożarnej, do teatru nauczycieli plastyki i wuefu, a ratowników zatrudnić jako kąpielowych w sanatoriach. Przypomniał mi się taki dowcip: "To jest cyrk? - To jest b....el nie cyrk! - Mój dziadek miał b....el, to był cyrk!" Pogratulować pomysłu Ministrowi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    esia(2002-04-07)
  • Zastanawiam sie, co miałby robić owy były aktor w szkole. Uczyc młodzierz tego, co by sam chętnie robił, gdyby mógł spełniać sie zawodowo ? A co, gdyby przypadkiem zainteresował teatrem swoich podopiecznych, czy sam nie przyczyniłby sie do wzrostu w przyszłości liczby bezrobotnych albo liczby nauczycieli. Działanie p. ministra może bierze sie ze skojarzenia teatru (sztuki) ze szkołą, dziećmi, które masowo można kierować na spektakle w ramach zajęć. W tym sensie błedem jest utożsamianie aktorstwa ze szkolnictwem, bo moim zdanim teatr to mądre, dojrzałe widzenie świata i uzewnętrznianie tego widzenia poprzez aktorstwo. Nie można w sprawach kultury stosować kryteriów ekonomicznych, ani też nie można bagatelizowć, banalizować powagi sztuki (bliskiej każdej jednostce i każdej większej czy mniejszej społeczności). Jestem za maksymalną powszechnością dostępu do teatru dla każdego mieszkańca naszej Polski, bez znaczenia czy z wielkiego, czy małego miasta.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kciesla(2002-04-23)
  • Prawie rok temu pojawił się "genialny" pomysł połączenia elbląskiego teatru z WOK-iem. Pod przykrywką fantastycznych perspektyw wiążących się z w/w posunięciem, czaiła się groźba zlikwidowania zawodowego teatru. Pomyślałem, iż taka głupota właściwa jest tylko urzędnikom na szczeblu lokalnym.Otóż nie. Teraz sam Pan Minister wykazał się dużą fantazją w kwestii "modernizacji" kultury. Zlikwidujmy teatry, pozamykajmy muzea, niech naszą rozrywką narodową staną się zakupy w hipermarketach, na które za moment nie będzie nas stać, bo rząd chcąc poprawić nasz standard życiowy zlikwiduje promocje. A aktorzy? Biorąc pod uwagę liczbę bezrobotnych nauczycieli, nie potrafię uwierzyć w przekwalifikowanie braci aktorskiej w ciało pedagogiczne. Ale poczekajmy - Minister ma świetne pomysły, możemy zacząć się bać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Marcin(2002-04-25)
  • Sorki. Pisząc o nierychłej perspektywie przekfalifikowania części braci aktorskiej, broń Boże nie podważałem ich wartości intelektualnej - a tu masz - ktoś pisze że nie nadają się nawet do uczenia dzieci przedmiotów humanistycznych. Dziwne!!! Co więcej, z niedawnej wypowiedzi nowego prezesa ZASPu wynika, że należy położyć kres napływowi do Warszawy wykształconych bezrobotnych aktorów i dokształcania na prowincji amatorów. To niby jak? To kto u nas na prowincji pracuje? (oczywiście wg Pana Prezesa)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    złośliwiec(2002-04-26)
Reklama