Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Noc Mistrzów

Trzecia noc festiwalu, noc z udziałem Mistrzów kabaretu, miała być okazją do odejścia od tonacji poważnej, poetyckiej do lżejszej, kabaretowej. Okazało się, że pozory mogą mylić, co mimo wszystko nie wyszło temu koncertowi na minus.

Już sam początek koncertu mógł wpędzić zgromadzonych tym razem licznie elblążan w nastrój tragiczny, a to za sprawą zapowiadającej koncert Dominiki Figurskiej, która stanowczo nieodpowiednio dobrała środki ekspresji do tekstu, który miała wygłosić. Za dużo emocji, egzaltacji i płaczu... Ale nic to, właściwy koncert się zaczął. Miał być kabaret, tylko jak może być radosne coś, w czym palce macza Andrzej Poniedzielski? Humor prowadzącego może wywoływał śmiech, ale nie salwy, raczej stłumiony chichot, a oprócz tego zmuszał do refleksji. Było o przemijaniu, irracjonalnych i tragicznych potrzebach człowieka, wszystko w depresyjnym sosie. A jednak było to bardzo, bardzo udane. Zapraszanie Poniedzielskiego stanowczo powinno stać się nową świecką elbląską tradycją. Złego słowa nie można powiedzieć też o drugim z prowadzących. Profesor Strzelecki był tym, który stara się jednak nastrój widowni wprowadzić na właściwe, jaśniejsze tory, a czynił to, opowiadając anegdoty z życia aktorów i Mistrzów kabaretu. Trzeba przyznać, że ci dwaj panowie dobrze się uzupełniali. To ważne, bo ich rola nie ograniczała się do zapowiadania kolejnych wykonawców. To była prawdziwa, mocna konferansjerka, pełna długich monologów, będąca nie dodatkiem, ale istotną częścią całego dzieła.
     A Mistrzowie? Cóż można powiedzieć. Zawadzka, Kobuszewski, Michnikowski, Gołas, Kociniak, Opania, Zborowski, Nowak. Ci państwo są klasą sami dla siebie i choć to, co przekazywali, mogło się młodszemu odbiorcy wydać nieco archaiczne, reszta publiczności powinna być zachwycona.
     
     


     Sponsorzy
     

     
     

Marcin
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama